52 obserwujących
252 notki
382k odsłony
  2220   0

Wojciech Sumliński - rozprawa z dn. 26.05.2014 r.

Przedstawiam Państwu kolejną relację z procesu, w którym Prokuratura, powołując się na art.230 par.1 kodeksu karnego, oskarża dziennikarza śledczego Wojciecha Sumlińskiego oraz byłego wysokiego funkcjonariusza kontrwywiadu PRL, płk.Aleksandra L., o rzekomą płatną protekcję podczas weryfikacji żołnierzy WSI, prowadzonej przez komisję pod przewodnictwem Antoniego Macierewicza. Rozprawie przewodniczył sędzia Stanisław Zdun, a Prokuraturę reprezentował prokurator Waldemar Węgrzyn. Na rozprawę stawili się świadkowie: Janusz Szum, Bogusław Nizieński i Wojciech Wybranowski. 

Jak pierwszy wyjaśnienia składał świadek Janusz Szum, biznesmen, który stwierdził, że nie ma nic więcej do powiedzenia poza tym, co zeznał podczas postępowania przygotowawczego w Prokuraturze. Potwierdził, że zna osobiście obu oskarżonych, choć nie pamięta, w jakich okolicznościach się z nimi zapoznał - utrzymywał z nimi relacje towarzyskie, a płk. Leszka Tobiasza widział raz w życiu, na imprezie, która odbyła się koło Białej Podlaskiej (w Zaborku - przyp.aut.)

Po tych krótkich wyjaśnieniach świadka, sędzia odczytał jego zeznania z Prokuratury. Było w nich nieco więcej informacji o jego spotkaniu z płk. Leszkiem Tobiaszem na imprezie urodzinowej Mariana Cypla w Zaborku, który podszedł do niego i przywitał się słowami "cześć Januszku", twierdząc, jakoby widzieli się już kiedyś w Ambasadzie RP w Moskwie.  Po spotkaniu w Zaborku płk. Leszek Tobiasz dzwonił jeszcze trzykrotnie do świadka, oferując mu pomoc w interesach na Wschodzie, a także proponując spotkanie. Świadek jednak odmówił, ponieważ w międzyczasie dowiedział się z mediów o zatrzymaniu Aleksandra L. i Wojciecha Sumlińskiego - a po ich uwolnieniu, zadzwonił do nich i poinformował ich o telefonach od płk. Leszka Tobiasza. Nie była mu tez potrzebna żadna pomoc w interesach na Wschodzie, ponieważ sam posiadał tam wystarczające kontakty. Zdaniem świadka, płk. Tobiasz zachowywał się dziwnie - starał się bowiem stworzyć wrażenie, że są starymi znajomymi.

Po odczytaniu zeznań świadka z postępowania przygotowawczego, mecenas Waldemar Puławski, broniący Wojciecha Sumlińskiego, zapytał go, czy Aleksander L. kiedykolwiek prosił go kiedykolwiek o możliwość pożyczenia pieniędzy - Janusz Szum zaprzeczył, dodając, że nie jest bankiem, a poza tym ma w tych sprawach smutne doświadczenia i nikomu nie pożycza pieniędzy, choć gdyby wiedział, że Aleksander L. potrzebuje je na lekarstwa, to by mu je dał. Nie rozmawiał też z Aleksandrem L. o robieniu jakichś interesów - sam współpracuje z Rosją i nie potrzebuje w tym zakresie wsparcia. Nigdy też nie rozmawiał z Aleksandrem L. o kupnie-sprzedaży Aneksu do Raportu z Likwidacji WSI.

Kolejnym świadkiem, który składał wyjaśnienia, był Bogusław Nizieński, sędzia Sądu Najwyższego w stanie spoczynku. Sędzia odczytał jego zeznania z postępowania przygotowawczego, które koncentrowały się na opisie funkcjonowania i sposobu pracy Komisji Weryfikacyjnej WSI, której był członkiem. Wynikało z nich, że żaden członek cztero-osobowego zespołu, który zajmował się weryfikacją poszczególnych żołnierzy WSI, nie wiedział z jakimś dużym wyprzedzeniem, kogo będzie weryfikował - zespoły były powoływane ad hoc, a informacje o składzie danego zespołu w celu dokonania weryfikacji danej osoby, były podawane kilka dni wcześniej, aby członkowie danego zespołu mogli się zapoznać z aktami na jej temat. O kolejności weryfikacji decydował Przewodniczący Komisji Weryfikacyjnej oraz kompletność materiałów na temat danej osoby. Płk. Leszka Tobiasza świadek kojarzył z dokumentów, ale nie miał z nim żadnego osobistego kontaktu i nie wie, czy ubiegał się on o weryfikację, choć wydaje mu się, że o taką weryfikację ubiegał się jego syn i nie może wykluczyć, że brał udział w jego wysłuchaniu - jednak ponieważ brał udział w wysłuchaniu ponad pięciuset osób, nie jest tego pewien, jest to do sprawdzenia w protokołach Komisji Weryfikacyjnej. Podczas swojej pracy w Komisji Weryfikacyjnej pracował z dr Leszkiem Pietrzakiem, rzadziej z Piotrem Bączkiem, być może także z Piotrem Woyciechowskim - mogła zaistnieć sytuacja, w której był razem z nimi w jednym zespole, nie pamięta jednak, czy taka sytuacja miała miejsce. Świadek nie uczestniczył w pracach nad Aneksem. 

Po odczytaniu zeznań Bogusława Nizieńskiego z Prokuratury, Wojciech Sumliński zapytał go, czy ma jakąś wiedzę na temat płk. Leszka Tobiasza - świadek odpowiedział, że płk. Leszek Tobiasz chyba nie złożył dokumentów o weryfikację, a Komisja otrzymywała akta tylko tych osób, które takiej weryfikacji się poddały. Odpowiadając na pytanie Wojciecha Sumlińskiego o uczciwość m.in. dr Leszka Pietrzaka, Bogusław Nizieński stwierdził, że pracował z dr Leszkiem Pietrzakiem w kilku miejscach i ma na jego temat opinię bardzo pozytywną - podkreślił jego zaangażowanie, ofiarność, a także doświadczenie, wynikające z pracy w IPN. 

Lubię to! Skomentuj15 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka