To co działo się na kolei jest niczym w porównaniu z tym co dzieje się w ostatnich dniach roku w aptekach.
Trwa masowy wykup leków. Sporo z leków jednakże nie można już wykupić, gdyż pokończyły się zapasy w hurtowniach, a dystrybutorzy wstrzymują się ze sprowadzaniem nowych leków z różnych powodów. Jednym z nich jest chęć wyprzedaży zapasów i dostosowanie zapasów do nowych cen.
Poza tym środowiska medyczne twierdzą, że nowa ustawa o refundacji leków roi się od bubli prawnych. Wprowadza m.in. wysokie kary finansowe i sankcje wobec lekarzy i aptekarzy za uchybienia formalne w wystawianych receptach.
Na listach refundacyjnych brak ponad 800 dotychczas refundowanych leków, w tym leków stosowanych w terapii nowotworowej. Znacznie też podrożały niektóre insuliny ( cukrzyca) oraz generalnie paski wskaźnikowe do pomiaru poziomu cukru we krwi.
Nie ma co się za bardzo rozpisywać, bo godzina „zero”, czyli 1 styczeń 2012 już tuż tuż. Wtedy to przekonamy się jak to wszystko będzie wyglądało w praktyce.
Istotne jest jednak w tym wszystkim to, że za ten chaos ktoś jest odpowiedzialny z imienia i nazwiska. Ktoś ten horror społeczeństwu zafundował.
Nie jest to wbrew pozorom sytuacja przypadkowa, bo o kolei już wspomniałem, a o przedszkolach i żłobkach też sporo napisano.
Zdecydowana większość klientów aptek to jednak ludzie starsi, w dużej części emeryci.
Ministerstwo Finansów planuje kwotową waloryzację emerytur. Miałoby to być 72 zł brutto. Jeżeli tak się stanie, to w porównaniu z dzisiejszą waloryzacją, opartą o wzrost inflacji oraz średniej płacy, nie stracą na takiej waloryzacji osoby pobierające emerytury w wysokości do 1600 zł brutto. Cała reszta emerytów zostanie po prostu okradziona.
Jest jednak w tym całym horrorze jedna rzecz pocieszająca. Otóż emeryci rzadko siadają za kierownicę, zaoszczędzą więc sobie na paliwie.



Komentarze
Pokaż komentarze (18)