Zapewne dziś już mało kto pamięta embargo jakie nałożyło 14 krajów Unii Europejskiej na Austrię w 2000 roku, po tym, jak po wyborach parlamentarnych w tym kraju do współrządzenia z Partią Ludową kanclerza Wolfganga Schüssela dołączyła Partia Wolności pod przewodnictwem Joerga Haidera . Haider pod wpływem ogólnoeuropejskiej nagonki zrezygnował z przewodniczenia Partii Wolności. Sama partia nie wyszła jednak z koalicji rządzącej. Embargo unijne okazało się kompromitacją i po 8 miesiącach zostało zniesione.
Haidera mainstream oskarżał między innymi o przychylny stosunek do osiągnięć gospodarczych Trzeciej Rzeszy i wzorowanie się na tych wzorach, a także wypominano mu zatargi ze społecznością słoweńską w Karyntii, gdzie był gubernatorem. Cytowano jego wypowiedzi dotyczące nadmiernej imigracji oraz wypominano niechęć do wspólnej europejskiej waluty.
Zrobiono więc z Haidera diabła wcielonego., czy też upiora przeszłości. Znaleziono mu rodziców w NSDAP, zrobiono pijakiem, a po śmierci okrzyknięto homoseksualistą. Pomimo tego Haider cieszył się sporym poparciem w Karyntii, sięgającym 50 procent. W samych wyborach 1999 roku Partia Wolności osiągnęła 27 procent poparcia. Tyle samo co Partia Ludowa. Wybory wygrała Socjaldemokratyczna Partia Austrii ( 33 proc.).
Piszę o tym dlatego, by zdać sobie sprawę, że to nie jest tak, że we Wspólnej Europie wszyscy myślą tak samo. Nie jest też tak, że jedynym rozwiązaniem jest odmowa stosowania zasad demokracji w stosunku do ludzi myślących inaczej i mających inne poglądy. To zawsze jakoś tam się zemści.
Dziś mamy do czynienia z podobnym scenariuszem za sprawą Węgier i premiera Orbana.
Na cóż to targnął się więc Orban ?
Węgierska ustawa „medialna” – wg zajadłych krytyków, a zarazem obrońców demokracji wszelakiej, a w tym wolności słowa nade wszystko - „orbanowska” węgierska konstytucja ogranicza uprawnienia sądu konstytucyjnego do badania konstytucyjności przepisów na wniosek zwykłych obywateli - bo najpierw będzie trzeba przejść przez stosowną procedurę sądową. Zawikłane ?
W Polsce takie procedury obowiązują od dawna i nikt nie drze z tego powodu szat, ani nie rwie włosów z głowy !
Pójdźmy dalej…
Sędzia Sądu Najwyższego ma mieć przynajmniej 5-letni staż. Hmm… Preferowany przez FIDESZ sędzia (Andras Baka) temu „odpowiada”, ale czy to powód do kwestionowania demokracji na Węgrzech ?
W Polsce (art. 5 ust 3 ustawy o Trybunale Konstytucyjnym w związku z art. 22 § 1 pkt 6) ustawy o Sądzie Najwyższym) wymagany jest staż 10 lat!
Wreszcie zaburzeniem demokracji na Węgrzech ma być zmniejszenie liczby posłów z 386 do 199. Ministerstw w „faszystowskim” rządzie Orbana jest raptem 8, a w Polsce 19. Faktycznie, jest nas więcej i stać nas na Sejm i Senat. Nas stać, ale dziwne, że jakoś w takim zwyczajnym USA, też mają sporo mniej senatorów.
No i preambuła w tej węgierskiej, nowej konstytucji:
„Boże, błogosław Węgrów”
To jest dopiero skandal na miarę współczesnej Europy !
Zamieniono przy okazji Republikę Węgierską na WĘGRY… brrrr !!!!
Antydemokratyczny, anty -republikański horror w środku Europy. I nie powinno dziwić, że były maoista Barroso zatroskał się nad, brrr… WĘGRAMI.
Dziś Orban wygłosił mowę w PE.
Premier Orban tłumaczył w Strasburgu, że na Węgrzech ma miejsce „ekscytujący i konieczny proces odnowy”.
„W ciągu ostatnich 18 miesięcy wykonaliśmy wielką pracę, z której jesteśmy bardzo dumni” - podkreślał. Wśród pozytywnych zmian wymieniał m.in. zmniejszenie długu publicznego czy wprowadzenie ochrony mniejszości narodowych.
Na Węgrzech wprowadzono nową konstytucję - łącznie ponad 300 nowych aktów prawnych – oraz przeprowadzono m.in. reformy administracji publicznej, sądownictwa, systemu zdrowia czy edukacji. „Nie każdy jest zadowolony z tych zmian” - mówił Orban. Ale zapewnił, że zmiany te zostały wprowadzane „na podstawie zasad i wartości europejskich, opierając się na praktykach innych członków i podstawowych dokumentach UE”.
Odnosząc się do zastrzeżeń KE, Orban ocenił, że „problemy mogą być szybko rozwiązane”. Dodał, że w przyszłym tygodniu spotka się w tym celu z szefem KE. Podkreślił, że zastrzeżenia nie są związane z konstytucją Węgier, której preambuła został przyjęta w kwietniu 2011 r. Z kolei poprawienie dwóch zapisów przejściowych, które dotyczą konstytucji, „nie będzie żadnym problemem” - mówił.
Orban zaapelował też do UE o poparcie transformacji na Węgrzech. „Liczymy na wsparcie PE, bo jest ono dla nas bardzo ważne” - mówił.
"Idzie pan w kierunku Hugo Chaveza, Fidela Castro” - oceniał z kolei francuski europoseł z grupy Zielonych Cohn-Bendit (komunista – przyp. mój). „Mówi nam pan: wszystko zrobiłem, by zmienić konstytucję, która była stalinowska. Czyli my musieliśmy być szaleni, skoro przyjęliśmy do UE kraj, w którym obowiązywała taka konstytucja” - mówił.
Europoseł PiS Ryszard Legutko z frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów skrytykował ton debaty, w której dostrzegł "serię wybuchów gniewu na granicy histerii".
"Niektóre przepisy, za które moi koledzy krytykują Węgry - odnośnie Banku Centralnego, lub Sądu Najwyższego - istnieją również w moim kraju, Polsce, ale myśl krytykowania tych regulacji nigdy nie przyszła im do głowy. Dlaczego? Ponieważ aprobują rząd polski i potępiają rząd węgierski z czysto ideologicznych pobudek - powiedział. - Kiedy Węgry były niszczone przez rządy socjalistyczne, ten parlament haniebnie milczał".(PAP)



Komentarze
Pokaż komentarze (25)