Tym tekstem nie odkrywam Ameryki. Piszę jedynie o tym, o czym świadomy obywatel powinien wiedzieć. Przykre jest jednak to, że Państwo nie jest zainteresowane uświadamianiem społeczeństwa w interesie nas samych, bo to my budujemy wskaźniki ekonomiczne , a Państwo , czy raczej rządzący, powinni z tego wyciągać wnioski podejmując kolejne decyzje w kwestii zadłużania Państwa, czyli nas.
Z różnych badań, przeprowadzanych w zasadzie na zlecenie sieci handlowych wynika, że maksymalnie 60% Polaków preferuje polskie produkty. W skali Europy nie jest to dobry wynik. Przyczyn może być wiele. Zapewne jedną z nich jest słabość polskiej gospodarki, która w niektórych sektorach jest praktycznie nieobecna, bo polska gospodarka nie grzeszy innowacyjnością, a rządowe nakłady na nią są jednymi z najniższych w Europie.
Jeden dzień z życia Polaka :
Wstaje rano, włącza japońskie radyjko, zakłada amerykańskie spodnie, wietnamski podkoszulek i chińskie tenisówki, po czym ze szwedzkiej lodówki wyciąga niemieckie piwo. Siada przed koreańskim komputerem i (w amerykańskim banku) zleca przelewy za internetowe zakupy w Anglii, po czym wsiada do czeskiego samochodu i jedzie do francuskiego hipermarketu na zakupy. Po uzupełnieniu żarcia w hiszpańskie owoce, belgijski ser i greckie wino wraca do domu. Gotuje obiad na rosyjskim gazie . Na koniec siada na włoskiej kanapie i... szuka pracy w niemieckiej gazecie - znowu nie ma! Wieczorem ogląda polski TVN i dowiaduje się, że jest dobrze. Dzwoni do swojej dziewczyny z Samsunga , umawiając się na kebab w tureckiej restauracji. Ostatecznie kończy dzień na łóżku z Ikei.
Prawdą jest, że funkcjonują stowarzyszenia, które promują polskie produkty. Oczywiście te, których promocją jest zainteresowany konkretny producent.
Promocją „polskiego” powinien zająć się w całości jednak rząd. Ktoś napisze, że takie działania są podejmowane. To prawda, tylko, że bezinteresowność władzy pozostawia wiele do życzenia. Promuje się generalnie określone firmy, ewentualnie segmenty gospodarki skierowane na rynek zewnętrzny, czyli eksport.
Rynek wewnętrzny zaś nie jest obiektem specjalnego zainteresowania. Rząd wydaje się, że zapomniał o krajowych konsumentach.
Brak jakiejkolwiek ogólnopolskiej kampanii na rzecz kupowania polskich produktów. Oczywistym jest, że nie kupimy polskiego samochodu osobowego, bo go nie produkujemy. Trudno. Tylko, że biorąc kredyt na ten samochód u dilera, zaproponują nam bank „niepolski”. W ten sposób naszymi pieniędzmi banki zagraniczne operują w Europie i poza nią. Interes jest niezły, bo odsetki od kredytu konsumenckiego należą do najwyższych w Europie i sięgają 15 %.
Mimo wszystko starajmy się kupować polskie produkty, chociaż nikt z rządu nas do tego nie zachęca. Trudno się dziwić, gdy zdaniem premiera Tuska, chorwackie truskawki są lepsze od naszych. No ale ponoć tylko na wiosnę.


Komentarze
Pokaż komentarze (37)