Każda dobra bajka zaczyna się od słów „Za siedmioma górami, za siedmioma lasami (…) żyła sobie królewna”. Każda porządna bajka kończy się zaś zdaniem „ I żyli długo i szczęśliwie”. Czy jednak w przypadku opisanym poniżej doczekamy się szczęśliwego zakończenia, tego już tak pewni być nie powinniśmy.
Za ponad 7 miliardów dolarów amerykański Microsoft kupuje produkcję wszystkich telefonów fińskiej firmy Nokia, a także licencje na korzystanie z jej patentów. Mogłoby się wydawać, że to świetny interes dla Nokii, która będzie mogła zainwestować pozyskane pieniądze w inne segmenty swojej działalności. Nokia jeszcze pięć lat temu, była uważana za największy cud gospodarczy Finlandii. Jeszcze w 2007 roku miała 50 procent udziału w rynku telefonów, na koniec 2012 już tylko 4,3 procenta.
Nie da się ukryć, że Nokia nie wytrzymała konkurencji na rynku smartfonów.
Z kolei Microsoft zyskał potężne narzędzie do testowania swojego oprogramowania i może skutecznie włączyć się do światowej konkurencji w dziedzinie innowacyjności. Sprzedaż części komórkowej Microsoftowi, to była bardziej potrzeba Microsoftu niż Nokii. Nokia wykonała czarną robotę, bo amerykański gigant nie poradziłby sobie w tej części rynku. Jeżeli Microsoft nie zmarnuje tego, co Nokii udało się osiągnąć - wypromować system Windows na urządzeniach mobilnych, to ma szansę popchnąć system dalej i co ważniejsze, to nie koniec możliwości.
Nokia była ostatnim liczącym się producentem komórek w Europie. Po francuskim Alcatelu, niemieckim Siemensie i szwedzkim Ericssonie, które zakończyły tę działalność. Firmy ze Starego Kontynentu kontrolowały 80% rynku światowego, gdy produkowano komórki GSM drugiej generacji, ale pojawienie się smartfonów zupełnie zmieniło rozkład sił. Panami branży są teraz Samsung, Apple, Google; stopniowo do nich dołączają chińskie marki, do których należą Huawei, ZTE czy Xiaomi oraz tajwańska firma HTC. Stany Zjednoczone, Korea Południowa i Chiny, to ten tercet zepchnął Europejczyków na margines kluczowego sektora innowacji technologicznych.
Ten upadek jest niepokojący, ponieważ pokazuje, że Europa nie jest kontynentem innowacyjności i kreatywności technologicznej, poza kilkoma wyjątkami, do których zalicza się Airbus. Obecnie jest w przeważającej wielkości tylko dużym, uzależnionym rynkiem zbytu dla urządzeń wymyślonych i wyprodukowanych za granicami UE.
O ile innowacyjność w Unii Europejskiej nadal rośnie, to tempo jej wzrostu spada i UE nie jest w stanie nadrobić stale utrzymującego się opóźnienia w stosunku do światowych liderów w zakresie innowacji: USA, Japonii i Korei Południowej. Tymczasem rozwijające się gospodarki, takie jak Chiny, Brazylia i Indie, poczyniły duże postępy w ciągu ostatnich pięciu lat niezależnie od skutków światowego kryzysu.
W czasie, gdy liderzy strefy euro są zaabsorbowani ratowaniem wspólnej waluty, świat zewnętrzny takich problemów nie ma. Może wiec przeznaczać środki na rozwój nowych technologii i lokować swoje produkty na sparaliżowanym europejskim rynku.
Bajka o królewnie Nokii może nie skończyć się przysłowiowym happy endem. Wszak nowy scenariusz, do nowej bajki, pisze w Holywood słynącym z filmów kina akcji Microsoft.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)