26 obserwujących
918 notek
1522k odsłony
  2293   8

Makabryczna wiadomość od Putina. Rosjanie właśnie zastrzelili francuskiego dziennikarza.

W wyniku rosyjskiego ostrzału zginął francuski dziennikarz. Relacjonował ewakuację cywilów z obwodu ługańskiego. Rosjanie bez skrupułów ostrzelali samochód z cywilnymi uchodźcami, w którym się znajdował. To trochę wygląda, jak makabryczna odpowiedź Putina do mizdrzącego się kilka dni wcześniej przez telefon Macrona. Czy podobnej odpowiedzi doczeka się wtórujący Macronowi kanclerz Niemiec Olaf Scholz? Rodzi się pytanie, jaki charakter miała ta niekonsultowana z nikim akcja obydwu polityków i w czyim imieniu występowali? NATO, Unii Europejskiej, czy swoim własnym? Próbowali pomóc Ukrainie, Putinowi, czy własnym karierom?

Czy Berlin liczył na to, że pijąc sobie z dzióbków z Rosją i kupując od niej tanie surowce, będzie mógł spokojnie zamienić Europę w IV Rzeszę? Postawa kanclerza Niemiec Olafa Scholza w kwestii wojny w Ukrainie budzi zaniepokojenie nie tylko wśród europejskiej opinii publicznej, ale nawet w rządzonym przez polityka SPD kraju. Scholz z jednej strony zapewnia Ukraińców „jesteśmy z Wami”, z drugiej - nie do końca wiadomo, w czyim imieniu i z czyjego upoważnienia, prowadzi regularne rozmowy z Putinem. W kwestii dostaw broni na Ukrainę kanclerz Scholz okłamuje nie tylko świat, ale nawet niemieckich polityków i opinię publiczną w swoim kraju.

Co właściwie oznaczają te długie rozmowy Scholza z Putinem? Kanclerz RFN nie jest w swojej postawie odosobniony, ponieważ podobną prezentuje francuski przywódca Emmanuel Macron. Niemcy zakładały łatwe przeprowadzenie transformacji energetycznej, która miała opierać się na rosyjskich surowcach, za to technologiach w głównej mierze niemieckich. Cała akcja tego „Zielonego Ładu” byłaby elementem federalizacji Europy kontrolowanej de facto przez Niemców. Te plany pokrzyżowała jedna rzecz, nie mieli bowiem zielonego pojęcia, jakie nastroje panują na Ukrainie. Postrzegali ją bowiem jako państwo „upadłe”, które da się zająć w 3 dni i będzie po sprawie. Takie wnioski można było wyciągnąć po aneksji Krymu w 2014 roku. Tymczasem Ukraina zmieniła się od tamtego czasu, a Ukraińcy chcą żyć w Europie, w normalnych warunkach. Tego nie mogą im wybaczyć Niemcy, Francuzi, a przede wszystkim Rosjanie.

Lubię to! Skomentuj19 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka