andrzej.prus andrzej.prus
515
BLOG

Od bohatera do zera

andrzej.prus andrzej.prus Polityka Obserwuj notkę 5

  Niedługo mija rocznica śmierci księdza prałata Henryka Jankowskiego. Była to obok Lecha Wałęsy chyba najbardziej rozpoznawalna postać w Gdańsku. Kapłan Solidarności podczas strajku w Stoczni Gdańskiej, który później rozmienił swoją legendę na drobne.

  Kiedy rozmawiam z dawnymi opozycjonistami, o czasach, których nie pamiętam, mówią o Jankowskim w samych superlatywach. Zgodnie zapewniają, że odegrał bardzo ważną rolę podczas walki o wolną Polskę i jego wsparcie było niesłychanie ważne. Niewielu pewnie wie, że ks. Jankowski wspomagał finansowo rodziny wyrzuconych z pracy opozycjonistów. Dla „solidaruchów” był prawdziwą legendą i uczciwie sobie na ten status zapracował, a Bazylika św. Brygidy stała się azylem dla dysydentów.

  W wolnej Polsce ks. Jankowski, mam wrażenie, się nie odnalazł. W czasach, które już pamiętam doskonale, prałat uosabiał swoją osobą całe zło polskiego kościoła – wszystko to, co powodowało, że nie należę do tej instytucji. Pycha, brak skromności, rzucanie oszczerstw, uprawianie polityki w kościele. Listę jego grzechów można sporządzić bardzo długą. Nie będę ich tu wszystkich wymieniał, bo zapewne każdy je zna. Działalność Jankowskiego przez długi czas była solą w oku biskupa Gocłowskiego. Przykro było patrzeć, jak ten zasłużony człowiek staczał się coraz niżej w swojej paranoi. Kolejne wpadki biznesowe i skandalizujący groby pańskie zdawały się przypuszczać, że z głową prałata było coś nie tak. Otaczał się coraz częściej ludźmi o dość podejrzanej reputacji. U schyłku życia został bez grosza przy duszy. Porzucony przez hieny, które wyssały w niego ostatnie pieniądze. Ledwie z garstką prawdziwych przyjaciół. Od bohatera do zera…

  Życiorys prałata Jankowskiego do materiał na niezły film. Upadek tego duchownego dla wielu był bolesny. Dla wielu pozostał jednak wciąż legendą. Radni Gdańska bez mrugnięcia okiem zdecydowali o nazwaniu skwerku obok kościoła św. Brygidy jego imieniem. Przyjaciele zawiązali komitet budowy pomnika Jankowskiego. Tylko, czy zasłużył on na pomnik? Nie tak dawno gdańscy rajcy ośmieszyli nasze miasto, blokując możliwość nazwania jednej ze szkół podstawowych imieniem Jana Brzechwy. Powód – autor „Akademii Pana Kleksa” popełnił w swoim życiu kilka wierszy sławiących socjalizm. Nie wiemy jaka była motywacja tego wielkiego autora do napisania tych gniotów. Może fanatyzm, może chwilowa małość, a może strach, czy przymus. Pytanie tylko, czy błąd popełniony przez człowieka, na twórczości, którego wychowuje się kolejne pokolenie naszych dzieci, dyskwalifikuje go dożywotnio? Jak więc ocenić prałata Jankowskiego? Jako wielkiego kapłana Solidarności, czy antysemitę i księdza psującego kościół? Dla mnie Jankowski na pewno na pomnik nie zasłużył. Sam z niego zrezygnował swoimi czynami. Czynami, niegodnymi księdza katolickiego.

Andrzej Prus

Mam 35 lat, mieszkam w Gdańsku. Jestem "wielkim fanem" Radia ojca dyktatora i moheru. Nie ukrywam swoich przekonań - antypisowskich. Nie darzę żadnym szacunkiem tej formacji, ani ich liderów i wyznawców... Wierzę, że te zakały już nigdy nie będą rządzić tym krajem. Mam nadzieję, że dołożę do tego swoją drobną cegiełkę. Moje teksty są znakomitą terapią dla pisowskich frustratów - możecie opluwać, pisać inwektywy, czego tylko pragniecie - co wam lekarz zalecił. Ja mam wszystkich wyznawców Kaczora, ojca dyktatora, zwolenników spisku smoleńskiego, mieszkańców brezentowej daczy na Krakowskim Przedmieściu - w głębokim poważaniu...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka