Umieśćmy zatem te brednie na tle rzeczywistości.
Jak już wcześniej napisałem, nie istnieje nic takiego jak zapis cyfrowy repezentujący monetę Bitcoin (dalej będę używał powszechnie przyjętej nazwy: BTC). Jedyne co istnieje to zapis w bazie danych sieci Bitcoin. Nie ma tu znaczenia czy ta baza to słynny blokczajn czy cokolwiek innego. Istotne jest to, że wraz ze zniknięciem tej bazy znikają BTC. Wszystkie. I nie ma nikogo na świecie, kto miałby obowiązek utrzymywać tę bazę danych. Sam BTC to łańcuch podpisów cyfrowych, przechowywanych w bazie Bitcoin. Właścicielem BTC jest ten, czyj identyfikator jest ostatnim identyfikatorem w łańcuchu podpisów. Nie wnikając w szczegóły identyfikator jest tak skonstruowany, że posługiwać się nim wobec sieci Bitcoin może tylko osoba, która ten identyfikator utworzyła i posiada tajny klucz do posługiwania się tym identyfikatorem.
Załóżmy, że zainwestowałem w BTC, którego kupiłem przez giełdę. Odbyło się to tak. Wpłaciłem na swój rachunek na giełdzie gotówkę i przekazałem swój identyfikator. Giełda po pewnym czasie poinformowała mnie, że jestem już właścicielem BTC. Przekazała mi parametry transakcji, która umieściła mój identyfikator na końcu łańcucha podpisów konkretnego BTC. Czy taki łańcuch podpisów istotnie jest przechowywany w bazie danych Bitcoin, łatwo można sprawdzić. Sprawdziłem to, faktycznie jestem „właścicielem” BTC. Oczywiście anonimowo.
„Inwestycja” mi urosła, więc pora na konsumpcję zysków. Zlecam giełdzie sprzedaż mojego BTC. Nie w chodząc w szczegóły, mogę to zrobić bezpiecznie przekazując giełdzie uprawnienie do złożenia mojego podpisu pod transakcją bez ujawniania mojego tajnego klucza. Czekam. Czekam długo, już miesiąc. Giełda mi odpowiada, że pomimo, że jest klient chcący kupić mojego BTC, to baza danych Bitcoin nie rejestruje zgłoszonej przez giełdę transakcji. Co dalej? Nic. Nie przepadło, tylko nie możesz wypłacić.
Jak to możliwe? No cóż, już sam „wynalazca” bitcoina Satoshi Nakamoto to przewidział, cyt. „System jest bezpieczny, o ile uczciwe węzły zbiorowo kontrolują większą moc obliczeniową procesora niż jakakolwiek współpracująca grupa węzłów atakujących”. Już w lipcu 2010 r. po zakupie słynnych pizz za 10000 BTC, „wynalazca” zorientował się, że uczciwe węzły przechodzą do historii i krótko potem zniknął, nie zostawiając nam żadnych wskazówek jak upewnić się, że uczciwe węzły zbiorowo kontrolują większą moc obliczeniową procesora. A nawet jak upewnić się, że systemie w ogóle są jakiekolwiek uczciwe węzły. Więcej tutaj.
W ten sposób powstała idealna maszyna do przekrętów. Całkowicie anonimowa maszyna do manipulacji podażą i popytem na giełdach BTC, które w ten sposób stały się bankomatami do wypłaty srebrnych łusek pozyskiwanych z leszczy.
O takie właśnie dobrze płatne miejsca pracy Mentzen jak lew walczył z mównicy Sejmowej.
Więcej o tym mechanizmie w następnej notce.
Na dzisiaj tylko tyle, że „górnicy krypto” wykopali już ok. 20 mln BTC, co przy „wycenie” giełdowej 88 tys. $ daje kwotę 1,8 bln $. Z tego połowę, czyli bilion $, „wykopano” do 2012 r., a „koparkami” były komputery z procesorami intel Core gen. 1 i wczesnymi kartami graficznymi.
Tak czy owak kwota robi wrażenie i skutecznie wabi leszcze.
Piszę jak jest.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)