Od razu uspokajam, chodzi o polityczne trzęsienia ziemi. Cieszmy się, że tylko takie występują na terytorium naszego kraju. Ale do rzeczy. Że mieliśmy do czynienia z politycznym trzęsieniem ziemi nie ulega najmniejszej wątpliwości. Od ponad tygodnia jest to główny temat komentarzy medialnych i wypowiedzi polityków od lewa do prawa.
Niejasnym, aż do dzisiaj, pozostawało to, na czym w istocie polega to tajemnicze polityczne trzęsienie ziemi. Mylą się ci wszyscy, którzy sądzą, że polityczne trzęsienie ziemi to przekazanie przez media do opinii publicznej informacji, że na wraku Tu-154 w Smoleńsku wykryto ślady trotylu i nitrogliceryny. Precyzyjną definicję politycznego trzęsienia ziemi w PRL bis, sformułował był dzisiaj Prokurator Generalny Andrzej Seremet. Ten niekwestionowany czempion mowy okrągłej w wywiadzie dla radia &^%$&, przez chyba nadmierne emocje, wypowiedź swoją sformułował w mowie kanciatej, dzięki czemu poznaliśmy definicję politycznego trzęsienia ziemi w PRL bis. Oto ta wypowiedź:
Nie chciałem wpływać na decyzje redakcji, ale uznałem, że taka publikacja musi być podana ze stanowiskiem prokuratury. Po to, żeby uniknąć właśnie tego, co się wydarzyło.
Czyli jak widzimy samo podanie do publicznej wiadomości istotnej informacji, nie stanowi jeszcze politycznego trzęsienia ziemi. Polityczne trzęsienie ziemi następuje dopiero wtedy gdy informacja taka jest podawana bez dołączonej do niej kanonicznej interpretacji i stosownych objaśnień.
Dalej Pan Prokurator mówił: Prosiłem, by nie wyciągać żadnych wniosków.
Co przekłada się na standardowe ostrzeżenie: Przed wyciągnięciem wniosków sprawdź co na ten temat sądzą redaktorzy Gazety Wyborczej i Telewizji Zaprzyjaźnionej, albo skonsultuj się z dr hab. Januszem Czapińskim.
Definicję politycznego trzęsienia ziemi w PRL bis zatem już mamy. Sposób zapobiegania takim trzęsieniom ziemi jest zawarty w samej jego definicji. W celu zapobiegania powstawaniu politycznych trzęsień ziemi w PRL bis, do każdej podawanej opinii publicznej istotnej informacji, należy dołączać kanoniczne ich interpretacje i stosowne objaśnienia.
Odnośnie skutków politycznych trzęsień ziemi w PRL bis wyciągnięcie jakiś ogólnych wniosków jest mocno utrudnione z uwagi na fakt, że w historii PRL i PRL bis jest to pierwszy taki przypadek. To znaczy, podania istotnej informacji bez dołączenia kanonicznej interpretacji i stosownych objaśnień. Ograniczyć się zatem muszę do podania skutków swoistych dla tego jednostkowego trzęsienia. Jak podały wiodące media, powstało tsunami, które zmiotło trzech funkcyjnych i jednego śledczego dziennikarzy gazety „Rzeczpospolita".
Z pomniejszych strat należy wymienić wstrząs jakiego doznał Prezydent RP Bronisław Komorowski. Skala i skutki tego wstrząsu nie zostały podane, ale chyba nie są znaczne bo Pan Prezydent bredzi jak zwykle.
Chociaż jest jeszcze coś. Nie jestem pewien czy można to wiązać z tym politycznym trzęsieniem ziemi, ale nastąpił niewytłumaczalny paraliż Naczelnej Prokuratury Wojskowej. Pamiętajmy, że wyciekły informacje z najbardziej tajemniczego śledztwa w historii PRL bis, a nie wszczęto w związku z tym żadnego śledztwa. Nawet czynności sprawdzających nie podjęto. Doprawdy dziwne.
1105
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (3)