Na Marsz Niepodległości przyjechałem wcześniej, tak aby zdążyć obejrzeć imprezę organizowaną przez Pana Prezydenta. W końcu sam to sfinansowałem, więc czułem się w prawie obejrzeć. Do Warszawy kawał drogi, a poświęcony czas i paliwo chciałem wykorzystać efektywnie.
Wnioski z lustracji wydawania publicznych pieniędzy są nastepujące.
Pan Prezydent swoimi zapowiedziami poprowadzenia marszu wprowadził publiczność w błąd, ponieważ w rzeczywistości szedł na końcu. Tym samym marsz był w istocie procesją, w której kroczył Jego Ekscelencja Prezydent, poprzedzany dworzanami i heroldami ogłaszającymi gawiedzi zbliżanie się majestatu i wielbiących jego potegę.
Wydaje się, że nadrzędnym celem tej procesji było okazanie narodowi szczęśliwie odnalezionej relikwi III RP. Relikiwia ta, w postacji wraku czołgu marki Renault z lat 20-tych XX wieku, była wieziona na platformie samochodu ciężarowego marki JELCZ, a celebrant przez wojskowe nagłośnienie informował o cudach z tą relikwią związanych. Nie słyszałem dokładnie, czy wrak ten to znak początków czy celu, do którego zmierza III RP, ale tego jak mniemam już niedługo się dowiemy.
Chyba fakt prezentacji tej szczęśliwie odzyskanej relikwii III RP, zadecydował o radości okazywanej przez uczestników i świadków narodzin tej nowej świeckiej tradycji.


Komentarze
Pokaż komentarze