Oniemiałem wręcz ze zdumienia, gdy jeden z arcykapłanów tego kościoła, a jednocześnie samiec alfa nagonki prezydenckiej, człowiek ze szparą nie w tym miejscu, Nałęcz Tomasz profesor, zaczął rozdrapywać ranę zdrady brytyjskiej z 1939 roku. Wydawało się, że rana ta, wraz z wejściem Polski do wielkiej Wspólnoty Europejskiej, laureatki Pokojowej Nagrody Nobla, zabliźniła się już całkowicie. A tu proszę arcykapłan szarpie zdrową tkankę tej rany sprzed 73 lat, aż krew sika dookoła. Jakby tego było mało jeden z organów strażników czystości tej wiary, telewizja Ta Druga, pokazuje ostatniego żyjącego pilota dywizjonu 303, który ze łzami w oczach opowiada jak w trakcie londyńskiej parady zwycięstwa w 1945 roku stał na chodniku i płakał, bo zdradzieccy Brytyjczycy nie zaprosili na nią polskich żołnierzy. Przecież przy tych herezjach to IPN jawi się fundamentalistą kościoła wyznawców przyszłości.
Co się dzieje?


Komentarze
Pokaż komentarze (2)