AndrzejR2 AndrzejR2
444
BLOG

Chcecie podzielić Polskę? To nauczcie się odżywiać trawą.

AndrzejR2 AndrzejR2 Polityka Obserwuj notkę 11

Tekst będzie o tym jak pasożyty nawołują się wzajem, aby odseparować się od organizmu żywiciela, na którym żerują. Głupie to? Oczywiście, ale tak „myślą” polskie „elity modernizacyjne”, czyli idiotyczne to, ale nie dziwi.

Pierwszy teorię o rozlicznych korzyściach dla pasożyta wynikających jakoby z odseparowania pasożyta od jego żywiciela, ogłosił Radek Markowski profesor. Teoria ta głosi, że to pasożyty żywią żywiciela.

Chyba muszę posłużyć się jakimś modelem, aby przybliżyć czytelnikom ten nieco ekstrawagancki tok myślenia profesora Radka. Będzie to model łańcucha pokarmowego jaki wykształcił i utrwalił się na terenie III RP. Łańcuch ten nie jest zbyt skomplikowany i składa się z następujących elementów: pastwiska - reprezentującego dostępne zasoby, krowy – reprezentującej gospodarkę, czyli większość obywateli III RP przetwarzających zasoby pastwiska dla zaspakajania swoich potrzeb oraz wspomnianych na wstępie pasożytów.
W tym miejscu, w celu wskazania miejsca żerowania pasożytów, muszę nieco dokładniej zdefiniować krowę. Krowa posiada cycki, a w nich mleko. Mleko to reprezentuje nadwyżki towarów i usług wytwarzane przez gospodarkę. Mleko to niezbędne jest do wykarmienia cielęcia, które w przyszłości zastąpi starzejącą się, co naturalne, krowę. Nazywa się ten mechanizm, odtwarzaniem mocy wytwórczych gospodarki. Mleko, dla bezpieczeństwa procesu reprodukcji mocy wytwórczych, wytwarzane jest z pewnym nadmiarem.
I w tym właśnie miejscu, przy cycku, doi i ssie pasożyt. Pierwszą podstawową cechą pasożyta jest to, że przyswajać potrafi tylko jeden rodzaj pokarmu, to jest mleko. Drugą jego cechą podstawową jest to, że pokarmu tego sam wytwarzać, na przykład z zasobów pastwiska, nie potrafi.
 
Do końca 2007 roku pasożyty zachowywały się racjonalnie, to znaczy swoją populację utrzymywały na takim poziomie, aby mleka starczało dla cielęcia, czyli dbały o to by nie zakłócić procesu odtwarzania mocy wytwórczych żywiciela.
Wszystko zmieniło się w 2008 roku. Pasożyty zarżnęły i sprzedały cielę. Za uzyskane ze sprzedaży pieniądze pasożyty kupiły koryto i dojarki mechaniczne. Skutek był łatwy do przewidzenia, obfitość pożywienia spowodowała wybuchowy wzrost populacji pasożytów, co z kolei spowodowało konieczność powiększania koryta i modernizacji dojarek.
Stan na rok 2012 jest taki, że jedna połowa pastwiska jest sprzedana, a druga zastawiona pod zakupy mleka na dolewki do koryta. Mało tego, mleka nie starcza już w pełnej obfitości dla wszystkich pasożytów. Stąd ruchawki przy korycie i masowo pojawiające się urban legends.
 
Legendą, która zdobyła największa popularność wśród pasożytów jest ta o tajemniczych busach z ludźmi w ubraniach roboczych. Według tej legendy busy takie podjeżdżają pod urzędy pracy, wyskakują z nich ludzie w ubraniach roboczych, biegną do urzędu, gdzie podpisują się na listach bezrobotnych, wracają do busów, którymi przyjechali i znikają. Legenda głosi, że znikają w szarej strefie. Pasożyty opowiadają sobie tę legendę na dowód, że krowa oszukuje.

Ale oczywiście pojawiły się też próby wyjaśnienia na gruncie naukowym problemu pustki w korycie. Na tym polu największą popularność zdobyła teoria Radka Markowskiego. Teoria ta zbudowana została na prekursorskiej hipotezie, że to pasożyty wytwarzają mleko, które to mleko z koryta za pomocą systemu dojnego, pobiera krowa. Innymi słowy, że to krowa żeruje na pasożytach.
Arcykapłan tej nowej religii, bo trudno potraktować te rewelacje inaczej jak próbę stworzenia nowej religii, głosi mniej więcej tak. Młodzi, lepiej wykształceni, z większych aglomeracji, rozumiejący współczesny świat, innowacyjni europejczycy wytwarzają, a w zasadzie jak twierdzi arcykapłan zarabiają, dużo więcej niż reszta populacji. Płacą w związku z tym duże podatki, z których utrzymuje się reszta populacji, czyli w naszym modelu krowa. Arcykapłan w związku z tym konkluduje, że przyczyną pustki w korycie są te podatki oraz postuluje odseparowanie się pasożytów od krowy, co pozwoli istotnie zmniejszyć obciążenia podatkowe i na powrót napełnić koryto.
 
Teoria ta jest dosyć młoda, więc jej arcykapłani nie zdążyli jeszcze przedstawić dowodów na istnienie pasożytów „odwróconych”. Nic nie szkodzi, ja pomogę.
 
Egzemplarz pierwszy – dr hab. Janusz Czapiński, który za 400 tys. PLN z funduszu Innowacyjna Gospodarka, badając dobrostan  , uczyni polską gospodarkę bardziej innowacyjną i konkurencyjną na wymagającym rynku globalnym.
 
Egzemplarz drugi – niejaki Kapler, szef NCS, 2 mln PLN za trzy lata. Kompetencje porównywalne z kompetencjami faceta wysłanego przez żonę do supermarketu na zakupy. Z listą zakupów i kasą w portfelu. Ale i to okazało się dla gościa za trudne.
 
Egzemplarz trzeci – Herra szef spółki PL 2012,spółki mającej spajać palce w dłoń, jednym z ze spajanych palców był egzemplarz pierwszy, 3 mln PLN za trzy lata, potrzebne kompetencje mniejsze jeszcze niż Kaplera.
 
Egzemplarz czwarty – Józef Bąk, 6 tys. PLN miesięcznie za kompetencje nabyte jeszcze w dzieciństwie, w procesie wodzenia wzrokiem za przelatującymi po niebie samolotami.
 
Dorzucę jeszcze podmioty zbiorowe.
Podmiot pierwszy - tysiące „członków” zarządów i rad nadzorczych spółek córek. Na przykład takich już chyba stu córek, urodzonych przez państwowy koncern ORLEN. Córki te mają imiona takie jak ORLEN Księgowość, ORLEN BHP, ORLEN Administracja, ORLEN Szatnie i umywalnie pracownicze itp., itd. Oczywiście córki mają już wnuczki, a każda taka córka lub wnuczka do kilkanaście dużo „zarabiających” i płacących duże podatki na utrzymanie krowy. ORLEN można podmienić na KGHM, LOTOS, ENEA, ENERGA, PGE, PGNiG itp., itd.
 
Podmiot drugi – 100 tys. „zatrudnionych” po 2007 roku urzędników państwowych i samorządowych, średnia pensja ponad 4 tys. PLN, podstawowe kompetencje to kompatybilność w poglądach i w pokrewieństwie z partiami koalicyjnymi.
 
Tym co spaja tych wszystkich wyznawców religii odwróconych pasożytów, jest ich niczym nie zmącone przekonanie, że drożej srają niźli jadają.

Przedstawiony wyżej model łańcucha pokarmowego, nie obejmuje bardzo nielicznej grupy skupionej wokół Pana Premiera. Oni akurat dobrze wiedzą, że pustoszejące koryto to wynik agonii krowy, której pastwisko sprzedano za bezcen do łańcuchów pokarmowych za zachodnią granicą. Tam krowy i pasożyty żyją w dobrostanie. Pan Premier i jego świta liczą, że gdy polska krowa zdechnie, to za zasługi dla tamtych łańcuchów pokarmowych, zostaną do nich dopuszczeni. Zapewne tak będzie, ale nie do cycków zostaną dopuszczeni, na co zapewne liczą, ale w charakterze krowy. Dlatego powtórzę jak w tytule, nauczcie się żreć trawę.
AndrzejR2
O mnie AndrzejR2

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (11)

Inne tematy w dziale Polityka