Durczokowi, Kuźniarowi, Morozowskiemu, Knapikowi, Pochanke i całej reszcie z TVN na bank kopary opadały na podłogę podczas występu sędziego Tuleya. Zobaczyli co to znaczy prawdziwa propaganda i ile jeszcze nauki i praktyki przed nimi. Boję się, że niektórzy z nich mogą się załamać. Ale trudno im się dziwić, bo w kilka minut zrobić ze skazanego przez siebie przestępcy ofiarę wymiaru sprawiedliwości to prawdziwy majstersztyk. Być może jakimś wytłumaczeniem zapierającego dech w piersiach sukcesu sędziego Tuleya było wspomaganie farmakologiczne. Każdy kto oglądał występ sędziego Tuleya mógł bez trudu zauważyć, że miał on spore trudności z utrzymywaniem pozycji pionowej tułowia. Nawet łańcuch sędziowski symbolizujący majestat Rzeczypospolitej też sprawiał sędziemu Tuleya kłopot, figlarnie zsuwając się po ramieniu niczym, nie przymierzając, niegrzecznej dziewczynce ramiączko od stanika.
1225
BLOG
Jeśli jednak odrzucimy wspomaganie farmakologiczne to pozostaje, w związku z tym było nie było kuriozum, pytanie o motywację. Motywację niespotykanej nigdy wcześniej empatii sędziego dla skazanego przez się łapownika. Z zasadzie trudno mówić tu o empatii, wyglądało to raczej na zespolenie duchowe na poziomie ekstazy religijnej.
Przyszło mi do głowy tylko jedno. Swego czasu doktor G. komentując sceny z filmu ze swoim udziałem, mówił, że w kopertach, które otwierał, przeglądał ich zawartość, a następnie chował do wewnętrznej kieszeni marynarki, były laurki napisane przez wdzięcznych pacjentów lub ich wdzięczne rodziny. Laurki napisane po zabiegach ratujących życie.
Myślę, że sędzia Tuleya po wyroku, który niewątpliwie ratuje życie doktorowi G., też liczy na taką laurkę.



Komentarze
Pokaż komentarze (9)