W Polsce obowiązuje domniemana zgoda dawcy na pobranie organów do transplantacji, a lekarz "znajdujący" organ do przeszczepu jest wynagradzany. Po stronie biorcy działa system "dowodów wdzięczności". Ma to taki skutek, że w czasie gdy zrozpaczeni rodzice modlą się o życie swojego dziecka potrąconego na przejściu dla pieszych przez naćpaną dziwkę, lekarz "ratujący" jej życie prowadzi intensywne konsultacje przez swoją wypasioną komórę. Konsultuje z zespołami pobraniowo-przeszczepowymi w kwestii cen i terminów. Chodzi o to żeby fale mózgowe dawcy wypłaszczyć tuż przed przylotem sępów. Wiadomo, że im pobrane organy świeższe tym cenniejsze. Że co, że niby to jest karalne, może morderstwo?
Sędzia Tuleya wyznaczył stadardy: 12 miesięcy w zawieszeniu, jak za napis na murze.
To zakaz pobierania od aborygenów organów do przeszczepów raz na zawsze rozwiąże problem ilości śmiertelnych wypadków na polskich drogach.
401
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (2)