Tytułowy syna kwatermistrza w swojej dzisiejszej notce raczył nam przedstawić obowiązującą w lepszym towarzychu historię LWP. Jest to historia prosta jak umysły, które ją formułowały. Historia ta sprowadza się do trzech punktów.
Po pierwsze, społeczna uciążliwość LWP nie była duża, ponieważ sprowadzała się do dotowanych obiadów w kasynach, dotowanych i luksusowych wczasów w Międzyzdrojach i Zakopanem, dostępu do szpitali na Szaserów i Koszykowej oraz do zajmowania, a następnie wykupywania z upustem, mieszkań w dobrych lokalizacjach.
Po drugie w domach oficerów LWP przechowywano i przekazywano następnym pokoleniom dość mocno przechodzony, narodowo-katolicki kod kulturowy. Domyślam się, że był w nim zakodowany też patriotyzm ale zakładać się nie będę.
Po trzecie wszyscy oficerowie LWP służyli w kwatermistrzostwie czyli w taborach albo w szpitalach na Szaserów i Koszykowej czyli w lazaretach. To akurat tak samo jak w armii niemieckiej z okresu II WŚ, bo jak wiemy wszyscy wzięci wtedy jeńcy niemieccy meldowali, że służyli w taborach albo byli sanitariuszami i tylko przegląd tatuaży na rękach pozwalał na weryfikację tych informacji.
Po drugie w domach oficerów LWP przechowywano i przekazywano następnym pokoleniom dość mocno przechodzony, narodowo-katolicki kod kulturowy. Domyślam się, że był w nim zakodowany też patriotyzm ale zakładać się nie będę.
Po trzecie wszyscy oficerowie LWP służyli w kwatermistrzostwie czyli w taborach albo w szpitalach na Szaserów i Koszykowej czyli w lazaretach. To akurat tak samo jak w armii niemieckiej z okresu II WŚ, bo jak wiemy wszyscy wzięci wtedy jeńcy niemieccy meldowali, że służyli w taborach albo byli sanitariuszami i tylko przegląd tatuaży na rękach pozwalał na weryfikację tych informacji.
Z tego krótkiego kursu LWP, przedstawionego nam przez syna kwatermistrza LWP wynika jednoznacznie, że broń, w tym broń palna i sprzęt zmechanizowany pod postacią czołgów i transporterów opancerzonych, był LWP nieobecny. W tym miejscu moja tolerancja się skończyła.
Otóż Szanowny synu kwatermistrza, Twoja historia jest za krótka, a przez to nieprawdziwa. Chodzi o to, że leżący na pawlaczach LWP narodowo-katolicki kod kulturowy nie przeszkadzał oficerom LWP, działając ramię w ramię i u boku NKWD, w latach powojennych prowadzić wojnę domową z obrońcami niepodległości Polski, w 1956 i 1970 roku strzelać z karabinów maszynowych do nieuzbrojonych robotników w Poznaniu, Gdyni i Gdańsku, w 1981 roku rozbić czołgami mur w kopalni Wujek aby wpuścić tam płatnych zabójców przebranych w mundury milicyjne. To tylko niewielki fragment „szlaku bojowego” LWP, o którym raczył Szanowny syn kwatermistrza LWP zapomnieć. Żeby nie było, że do dyskusji nic nie wnoszę a tylko rzucam oskarżenia, to wyjaśniam. Wszystkie przypomniane w tym akapicie „dokonania” LWP miały tylko jeden cel, walkę z dążeniami niepodległościowymi Polaków. Tak na marginesie, to służby kwatermistrzowskie zadbały aby mordercom w mundurach LWP w Poznaniu i Gdańsku nie zabrakło naboi do karabinów maszynowych.
Szanowny synu kwatermistrza LWP twierdząc, że na pawlaczu Twojego domu leżał narodowo-katolicki kod kulturowy, usiłujesz sobie ze mnie jaja robić. Zanim jeszcze raz sformułujesz takie bzdety weź pod uwagę, że ludzie mogą mieć korę mózgową niewypolerowaną przez hełm i tego nie kupią. Chyba, że niesłusznie przyjąłem, że w tym kodzie narodowo-katolickim chodzi o naród polski. A to przepraszam.



Komentarze
Pokaż komentarze (9)