Oczywiście nie wiem, czy kasacja będzie bo nie jestem obrońcą Pani Sawickiej, ale gdybym nim był to, zapoznawszy się z ustnym przedstawieniem najważniejszych powodów wyroku, kasację wniósłbym niechybnie.
Otóż sąd jako najważniejszy powód wyroku wskazał brak dowodów winy oskarżonych, uzasadniając to to tym, że w ocenie sądu dowody winy dostarczone przez CBA są „nielegalne” i przez to nie mogą być brane pod uwagę przez sąd przy rozstrzyganiu sprawy. Nie wnikam czy takie stwierdzenie sądu ma jakiekolwiek podstawy prawne i faktyczne. Zakładam, że tak jest.
Ale nie można nie zauważać faktu, że te same dowody, które sąd odrzucił jako wskazujące na winę oskarżonych, były dowodami na popełnienie czynu zabronionego w postaci żądania i przyjęcia korzyści majątkowej w związku z pełnieniem funkcji publicznej. W tym stanie rzeczy jest oczywistym, że sąd jednocześnie odrzucił dowody na popełnienie czynu zabronionego, co samo w sobie czyni rozważania o sprawstwie i winie sprawcy(ów) bezprzedmiotowymi.
Inaczej mówiąc Sąd Apelacyjny w Warszawie w ustnym przedstawieniu najważniejszych podstaw wyroku zrealizował postulat kandydata na urząd Prezydenta Białegostoku Pana Krzysztofa Kononowicza : żeby nie było niczego. Ale jednocześnie, o dziwo, ten sam sąd stwierdza, że ustalenia sądu I instancji były prawidłowe, a ówczesna posłanka przyjęła łapówkę od udających biznesmenów agentów CBA.
Pamiętajmy, że sąd I instancji innych dowodów, niż te zdyskwalifikowane przez Sąd Apelacyjny, nie miał. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że skoro Sąd Apelacyjny w Warszawie sam z własnej i nieprzymuszonej woli stwierdził, że nie było niczego, to Pani Beata Sawicka powinna wystąpić o stosowne zadośćuczynienie za pomówienie jej przez ten sam sąd o przyjęcie łapówki. Wygraną ma jak w banku.
926
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (10)