Niestety doszło do już do tego, że wchodzenie i schodzenie ze szczytów himalajskich to żaden lans. Na podejściach na szczyty ustawiają się kolejki długie na kilkuset chętnych, a wchodzą na te ośmiotysięczniki nawet osiedziesięcio letni staruszkowie. Zgroza. Dlatego aktualnie jedyna dostępna forma prawdziwie skutecznego lansu wysokogórskiego, to efektowny skok z kuluaru, albo brawurowe zamarznięcie na grani.
Założę się, że najdalej w ciągu dwóch lat na jutubie pojawią się filmy dokumentujące efektowne loty spadających swobodnie himalaistów, kończone nie mniej efektownymi roztrzaskiwaniami się o skały, a operatorzy telefonii mobilnej zaoferują zdjęcia zamarzniętych i oblodzonych lanserów wysokogórskich jako efektowne tapety na telefony i smartfony.
Ku temu zmierza współczesny alpinizm.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)