Blog
Anna Bojarska
Anna Bojarska
0 obserwujących 8 notek 6242 odsłony
Anna Bojarska, 5 marca 2011 r.

Anna Bojarska powraca!

„Agitka” pokazywała życie zaangażowanych inteligentów, stany gorączki, wrzenia umysłu. Jestem przekonany, że wypchnięta z kanonu literatury podziemnej książka Anny Bojarskiej powróci. I roznieci płomienie w głowach.

Takie życzenie, a może też nadzieję, wyraził w najnowszym numerze "Uważam Rze" Andrzej Horubała. http://uwazamrze.pl/2011/02/bojarska-powroci/

"Agitka", fenomenalna powieść Anny Bojarskiej, przed laty niezwykle głośna, pozostaje jednak nieznana kolejnym pokoleniom Czytelników. Jest praktycznie niedostępna na rynku. Wydana w podziemiu w 1987 roku, wznowiona później w 1990, już w wydawnictwie oficjalnym, nie doczekała się następnych wydań. Horubała pyta, czy znajdzie się dla niej nowy wydawca. Otóż, już się znalazł!

Na razie, za wiedzą i wolą Anny Bojarskiej, w oczekiwaniu na papierową wersję książki, na tym blogu będą się ukazywały codziennie około 18.00 kolejne fragmenty "Agitki".

Państwa komentarze zostaną przekazane Autorce, która - w miarę możliwości - postara się do nich odnieść.

 * * *

A jednak ona istnieje, was biorę na świadków, dusze wrażliwe i czyste, istnieje ta namiętność czuła, przemożna, nieodparta, męka i radość wielkich serc, ten głęboki wstręt do tyranii, to rozpaczliwe współczucie dla uciśnionych, ta święta miłość ojczyzny, ta najwznioślejsza i najświętsza miłość ludzkości, bez której wielka rewolucja jest tylko olśniewającą zbrodnią, unicestwiającą inną zbrodnię; istnieje ta szlachetna ambicja stworzenia na ziemi pierwszej republiki świata, ten egoizm ludzi nieupodlonych, znajdujący niebiańską radość w spokoju czystego sumienia i w porywającym widoku powszechnego szczęścia. Czujecie ją w tej chwili, płonącą w waszych sercach; ja czuję ją także.

(Robespierre)


W polityce nie ma, nie było, i nigdy nie będzie sentymentów.

(Stalin)

 

CZĘŚĆ PIERWSZA

KONGRES

1

Sala jest okrągła, z czerwonymi, pluszowymi fotelami: amfiteatr. Jaskrawe światło.

Dopiero co pociąg wjeżdżał na ciemny, nocny dworzec, wskazówki zegara pokazywały trzecią; albo samolot lądował na lotnisku, chłód, wiatr, w Belfaście podłożono bombę zegarową pod cysternę z benzyną, a w Boliwii partyzant Felix Guardia został trafiony w brzuch, zachwiał się, zatrzepotał rękami i runął w błoto; tu jest czerwień, światło, długi stół prezydialny, a nad nim w trzech językach, na czerwonym płótnie:

PROLETARIUSZE WSZYSTKICH KRAJÓW ŁĄCZCIE SIĘ! , „Le Soir” już zdążył zamieścić

pierwszy artykuł z serii „Goszyści wszystkich krajów łączcie się” , „La Nation" napisała o " Komunii marksistowskoleninowskiej ", przy stole prezydialnym kłębi się tłum, to Francuzi, Włosi, może ktoś jeszcze, ale przede wszystkim Francuzi i Włosi, śpiewają, jeszcze nie pozajmowano miejsc, na salę wchodzi David Sinclair w czerwonym swetrze, z wąsami, z rękami w kieszeniach i z papierosem w ustach, patrzy w dół, tamci śpiewają - pour réchauffer la salle - „ . . . alla riscossa bandiera rossa! handiera rossa!”

Ci, którzy powciskali się w puste rzędy, szukając miejsc, podejmują ten śpiew: nie wszyscy, ale jednak. Prawie wszyscy. Ktoś podnosi wysoko zaciśniętą pięść: Szwedzi i Finowie nie rozumieją tego gestu, ale inni go rozumieją, nawet Anglicy, Niemcy oczywiście także, rudy Dieter tłumaczy tłustemu Szwedowi, że to tradycyjne pozdrowienie antyfaszystowskie, wszyscy śpiewają teraz od początku „Avanti, popolo!”, Skandynawowie znów milczą, za to rudy Dieter wyśpiewuje na cały głos, Niemcy widać to znają, lewe poręcze foteli zawierają oprócz słuchawek i urządzenia do odbioru jednego z języków Kongresu, francuskiego, niemieckiego, angielskiego, hiszpańskiego lub włoskiego, jeszcze popielniczki, więc się pali, ruch, hałas, Martha Doherty zbiegła na dół, do śpiewających, nosi krótką niebieską sukienkę i wysokie buty, rude włosy spadają jej na ramiona i na brzydką, piegowatą twarz, za dużo w niej wyrazu, żeby była ładna, i jeszcze te szpary miedzy wiewiórczymi zębami, gdyby była Amerykanką, od dziecka męczono by ją prostującym aparatem, ale nie jest.

Część trockistów bojkotuje, część nie. Najważniejsze, że są Hiszpanie! Dla Marth'y Doherty najważniejsze. Zresztą tylko jeden przyjechał z Hiszpanii, w końcu państwo faszystowskie, pozjeżdżali się głównie z Francji, ale wszyscy przecież walczą o wolną Hiszpanię - nie wszyscy o czerwoną, to cały problem - no i jest Estravados! Jest Estravados! Estravados. legenda rewolucji! Tak, jest: w grupie stojącej przy stole prezydialnym zrywają się okrzyki, piosenka nagle pęka na pół, kogoś podrzucają do góry i cała sala podejmuje: E - STRA - VA - DOS! E - STRA - VA - DOS! A potem już nierówno, bez skandowania, z lewej i prawej strony sali: „Pablo! Pablito!”

Martha Doherty stoi o dwa kroki od niego: szczupły, z czarną, krótką brodą, z twarzą Chrystusa, wszyscy, którzy go uwielbiają, mówią, że ma twarz Chrystusa, chcą, żeby coś powiedział, ale on nie chce, unosi tylko rękę w pozdrowieniu, uśmiecha się, jakie ma białe zęby!

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

"A jednak ona istnieje, was biorę na świadków, dusze wrażliwe i czyste, istnieje ta namiętność czuła, przemożna, nieodparta, męka i radość wielkich serc, ten głęboki wstręt do tyranii, to rozpaczliwe współczucie dla uciśnionych, ta święta miłość ojczyzny, ta najwznioślejsza i najświętsza miłość ludzkości, bez której wielka rewolucja jest tylko olśniewającą zbrodnią, unicestwiającą inną zbrodnię; istnieje ta szlachetna ambicja stworzenia na ziemi pierwszej republiki świata, ten egoizm ludzi nieupodlonych, znajdujący niebiańską radość w spokoju czystego sumienia i w porywającym widoku powszechnego szczęścia. Czujecie ją w tej chwili, płonącą w waszych sercach; ja czuję ją także." (Robespierre)*************************************** "W polityce nie ma, nie było, i nigdy nie będzie sentymentów." (Stalin)

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • @to.mnie.smieszy To nie jest blog/blok reklamowy. Po prostu książki nie ma na rynku. Będzie....

Tematy w dziale