43
BLOG
Wszyscy krytykuja Fotyge, ale nie rozdzielaja dwoch rzeczy: celow polityki od sposobow ich realizacji. Wszystko wrzuca sie do jednego kosza. Ja zgadzam sie z celami strategicznymi polityki PiS, ale nie z metodami, sposobami ich realizacji, bez wyczucia, bez znajomosci dyplomacji. F. i Bracia nie maja pojecia o dyplomacji. Nie chca tez sie nauczyc niczego, a pycha ludzi gubi. Cele maja szczytne: wzmocnienie pozycji Polski w swiecie, w tym w UE i NATO, dywersyfikacja dostaw surowcow energetycznych, zaciesnianie powiazan transatlantyckich, walka o interes narodowy itd. Jednak bez znajomosci dyplomacji nie da sie wiele osiagnac. Dotychczas czesto tak pojmowano walke o interes narodowy: pojedzmy do Brukseli, rzucmy na stol kartke z polskimi zadaniami i czekajmy az inni je zaakceptuja, a jak nie to zablokujemy wszystko. It's good to talk, jak mowila pewna reklama telefonow komorkowych. Trzeba jezdzic po stolicach panstw UE, trzeba znac jezyki, miec oglade, byc towarzyskim, nawiazywac prywtne kontakty, zaprzyjazniac sie z politykami z innych panstw, etc. , by moc pozniej chwycic - when in need - za telefon i zalatwiac szybko wzne dla nas sprawy. Trzeba byc sympatycznym, niekoniecznie pieknym. Networking to slowo nieznane F. i Braciom. Dedykuje im piosenke Supertramp o zamykaniu sie w skorupie. Zamykanie sie w gabinetach i otaczanie malym, scislym gronem w pelni lojalnych (na pograniczu lizusostwa) ludzi prowadzi do paranoicznego leku, do zmian w psychice. Wszyscy inni knuja, sa wrogami. To juz spisek globalny, bo ze polskie media sa w ukladzie przeciw zmianom, to dla obecnie rzadzacych jest oczywiste. Tak nie da sie uprawiac efektywnej polityki zagranicznej. Bracia i F. zapominaja, ze idea UE jest "pooling sovereignty" - oddajemy czesc wykonywania suwerennosci, ale odnosimy z tego wspolnie korzysci. Istnieje zasada solidarnosci europejskiej - trzeba wiedziec jak walczyc o interes narodowy nie skazujac sie na pogarde i nienawisc partnerow, bo to jest kontrproduktywne. Myslenie jak nam sie sprytnie udalo doprowadzic do rozwiazan, w ktorych skutecznie bedziemy blokowac decyzje nie ma przyszlosci. To myslenie w kategoriach "blokujacej mniejszosci". Trzeba skutecznie tworzyc koalicje, zyskiwac sojusznikow, przekonywac do naszych racji i osiagac nasze cele narodowe, jednoczesnie dyskretnie i inteligentnie zmieniajac UE (czy NATO, ONZ etc, ale, obecnie, RP w UE to najwiekszy problem). Kompromis z Joanniny nie ma sluzyc zablokowaniu decyzji na lata, a raczej poszukiwaniu, konstruktywnemu, dobrych rozwiazan, ktore - w miare szybko - mozna by wprowadzic w zycie w interesie wszystkich czlonkow UE. To: "a time-out where the decision is delayed while solutions are sought for those which have difficulties". Warto, by PiS "wgryzl sie" w sens tej definicji. Po co umierac za idee? Czy nie lepiej zyc dla jakiejs idei?



Komentarze
Pokaż komentarze