85
BLOG
Mam kolege w MSZ, ktory przeszedl od 1990 r. wszystkie szczeble kariery. Do MSZ dostal sie z konkursu, "z ulicy", nie znajac ani jednej osoby w MSZ. Zaczynal jako referent, ale juz po 3 miesiacach awansowal, bo byl dobry, a nie dlatego, ze ktos go promowal czy popieral. Kolejne awanse przyszly w okresie 2 lat, az do szczebla wicedyrektora. Na placowce to samo. Awansowali go ludzie z lewicy i z prawicy. Widzieli jego pracowitosc i fachowosc, znajomosc jezykow, apolitycznosc, samoksztalcenie. Dzis PiS go odsuwa, mowiac mu, ze jest z korporacji Geremka, a on Geremka poznal pierwszy raz w zyciu w 2006 roku na konferencji za granica. Taka to wiec korporacja Geremka. Z dobrze poinformowanych, obiektywnych zrodel wynika, ze bliskich "Profesorowi" jest w MSZ moze kilkanascie osob (na, jak sie pisze, ok. 3000 pracownikow w Warszawie i na placowkach). Klamliwe informacje rozpowiadane przez politykow PiS, paranoiczna nieufnosc, stworzyly mit korporacji Geremka. W MSZ musi byc korporacja, otwarta na mlodych (i tak zawsze bylo - konkursy, KSAP, Akademia Dyplomatyczna, kontrakty dla fachowcow z zewnatrz do pracy w polskich placowkach itd) - tak jest w calym swiecie. Tylko ze u nas, wg PiS, korporacja = uklad = zlo. Mam wiec propozycje dla Pani Minister i Braci. Ambasador z korporacji jest, wg nich, zly. A to pewnego rodzaju kapitan na wielkim liniowcu. Niech wiec udadza sie w podroz, cruise po Morzu Srodziemnym, liniowcem, na ktorym kapitanem i oficerami go wspomagajacymi beda ludzie "z ulicy", spoza korporacji (a wszelkie marynarki cywilne i wojskowe to tez korporacje). Niech kapitan i jego pomocnicy zaczna uczyc sie jezykow dopiero w trakcie rejsu - gratuluje porozumienia z pracownikami portow, do ktorych bedzie wplywal liniowiec. Niech tez ucza sie swego rzemiosla za sterem. Przeciez wystarczajaca rekomendacja dla nich jest pelne zaufanie do nich naszych gosci na statku - znali sie z Gdanska, niektorzy nawet z nowego personelu, spoza korporacji, byli kiedys na okretach, albo plywali w morzu. Ci z warszawskiego ratusza plywali na basenach, a z dziecmi puszczali w parkach na oczkach wodnych zdalnie sterowane stateczki. Zycze naszym bohaterom opowiesci przyjemnych wrazen z wycieczki i dotarcia do portow. Na wszelki wypadek, bo kocham kazdego blizniego: warto szykowac kola i lodzie ratunkowe.



Komentarze
Pokaż komentarze (22)