#katastrofa smoleńska
Dobrozmianowa prokuratura nie znalazła żadnych dowodów na rzekomy zamach, więc pomimo ośmiu lat intenych starań nikomu nie postawiono wybuchowych zarzutów. Raportowi podkomisji także nie nadano żadnego oficjalnego biegu lecz odłożono na półkę. Nawiasem mówiąc powstanie tej podkomisji od początku było szyte nie tyle grubymi nićmi, ani nawet sznurkami, ale ordynarnie powrozami. Zamiast zapowiadanej wcześniej komisji fachowców powołano partyjną podkomisję dyletantów, która powstwała w oparciu o specjalnie zmodyfikowaną ustawę naPiSaną na potrzeby politbiura tak, aby można było dopuścić dyletantów do badania.
Co zatem pozostało z wielkiego sPiSku? Pozostał powrót do korzeni i głoszenie od początku insynuacji i PiSmówień. Każdy, kto ośmiela się nie wyznawać dogmatu o sPiSku ustanowionego przez politbiuro KC PiS to "wróg" narodu a zarazem "przyjaciel" Putina. No bo skoro wróg twierdzi, 2+2=4, to "prawdziwy patryjota" nie może się z tym w żaden sposób zgodzić. Wynikiem tego dodawania może być 3, 5, 9, a nawet 17, byle tylko nie 4, bo to jest "ideologicznie niesłuszne".



Komentarze
Pokaż komentarze (34)