Każdy kto żył w PRL i ma dziś powyżej 40 lat wie o co chodzi.
Były stanowiska, zawody i ścieżki kariery zarezerwowane prawie wyłącznie dla wiernych członków partii. Stypendia i naukowe wyjazdy zagraniczne w czasach gdy o prawie do wyjazdu decydowały wydziały MSW były często nagrodą za partyjną lojalność - w początkach PRL trzeba się pewnie było jeszcze angażować i opowiadać "za", w latach 70-tych, gdy kończyłem studia, wystarczyło chyba płacić składki, chodzić na zebrania i ewentualnie brać udział w wiecach potępiających "tych z Radomia"; milczeć gdy bito robotników lub jak w 1968 studentów, milczeć np gdy partyjno-młodzieżowe bojówki pobiły do nieprzytomności syna Jacka Kuronia i poturbowały jego żonę. Nagrodą za moralność i przyzwoitość bywała kariera. Tytuły, stanowiska, mieszkanie i talon np. na "malucha".
Gdy sprowokowany jego komentarzem do mojego wpisu, zapytałem jednego ze znamienitych bywalców i moralizatorów salonu czy był członkiem PZPR lub choćby ZMS nie odpowiedział - choć znalazł czas by pisać nowe noty i komentarze uznał widać, że nie musi. I słusznie, bo co mi do tego w jaki sposób ten naukowiec zrobił karierę po studiach w czasach wyjątkowo trudnych - po marcu 1968 i grudniu 1970. Widać był nieprzeciętnym studentem skoro mógł kontynuować studia na zachodzie, gdy chyba po każdych studiach przeciętnych absolwentów obowiązywały jeszcze tzw. nakazy pracy. Fakt, że nie odpowiedział wynika z pewnością z jego wrodzonej skromności - nie chciał się widać chwalić, że karierę zawdzięcza wyłącznie inteligencji i pracowitości. Nie podejrzewam go o tchórzostwo, bo jak się bać ostracyzmu w kraju, w którym nawet agentom bezpieki jest wybaczone a polityczni jawno- i skrytobójcy śpią spokojnie. Przecież w PZPR było wielu "przyzwoitych" ludzi. Około 3 miliony. Wśród nich Balcerowicz i Geremek.
Nie pisałbym o tym gdyby to była wyłącznie sprawa historii. Niestety w III RP działają wciąż te same mechanizmy kariery jak w PRL. Widać to bardzo wyraźnie w tych obszarach, na które mają wpływ politycy. Może zbyt dużo jest wśród nich osób skażonych peerelem, ale obserwując młodych polityków i menedżerów boję się, że im ten sposób działania nie przeszkadza - wręcz przeciwnie.
Mnie niestety przeszkadzał i przeszkadza.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)