Ponieważ zostałem zaszczycony blokadą komentowania wpisów na jego blogu wpisuję tu to o czym ten pan sądząc z jego odpowiedzi na jeden z komentarzy chyba nie wie lub udaje, że nie wie. (podkreślenia moje)
Na pytanie zadane przez blogera Lchlip
"Jak reagowali Żydzi w Ameryce na doniesienia o mordowaniu setek tysięcy współziomków w Europie w czasie II w.s."
pan B odpowiedział
"Zażerali się ogórkami z jogurtem (cacyki) przy dźwiękach buzuki; o czym Pan w ogóle gadasz ?"
A więc o czym.
Jan Karski.
"Jesienią 1942 roku wyruszył w najważniejszą misję swojego życia, do Wielkiej Brytanii i USA, podczas której zdał relację jako naoczny świadek z eksterminacji Żydów. Przekazał także informacje o strukturze, organizacji i funkcjonowaniu Państwa Podziemnego w okupowanej Polsce. GenerałSikorski postanowił "Raport Karskiego" przekazać z prośbą o pomoc rządom Anglii iUSA.
W lipcu1943 roku został przyjęty przezFranklina Delano Roosevelta, prezydenta USA. Karski apelował o ratunek dla Żydów do przedstawicieli najwyższych władz alianckich. Proponował wystosowanie ultimatum wielkich mocarstw wobec Niemiec, że jeżeli nie zaprzestaną mordu na Żydach, zbombardowane zostaną ich miasta. Innym rozwiązaniem byłoby bombardowanie linii kolejowych doobozów zagłady lub dostarczanie broni dla oddziałów partyzanckich. Najłatwiejszym rozwiązaniem byłoby otwarcie granic i ułatwienie wystawiania paszportów dla uciekających przed zagładą Żydów. Podczas spotkania zRooseveltem, prezydent w pewnym momencie przerwał raport polskiego emisariusza na temat Żydów i zapytał o sytuację koni w okupowanejPolsce.
Jan Karski w Ameryce spotkał się z wieloma wybitnymi osobistościami takimi jakFelix Frankfurter,Cordell Hull,William Joseph Donovan,Samuel Cardinal Stritch czyStephen Wise. Przedstawiał swój "raport" wszędzie gdzie udało mu się dotrzeć - politykom, biskupom, przedstawicielom mediów i przemysłu filmowego zHollywood, oraz artystom. Wyuczył się go na pamięć i streścił w 18 minutach, tak aby nie "nudzić" słuchaczy. Jednak nigdzie nie znalazł zainteresowania tragedią narodu żydowskiego.Wiele osób, z którymi rozmawiał nie wierzyło w jego relacje i uznawało je za propagandę polskiego rządu na wychodźstwie. Można to uznać za tragiczną lekcję realizmu politycznego ówczesnych czasów. To, co opowiadał Karski niektórzy jego rozmówcy określali jako niewiarygodne i być może byli szczerzy. Ale polski emisariusz nie był jedynym. Napływały inne relacje, w tym od samych Żydów. Możliwości weryfikacyjne rosły w szybkim tempie." (cytat z Wikipedii)
Sprawa jest znana ale jak widać poza dyskusją. Muszę przestać zaglądać do blogu pana B i wszystkim to doradzam, bo każdy kto tam zagląda, czy tego chce czy nie może stać się antysemitą. On sieje wiatr.


Komentarze
Pokaż komentarze