Nie lubię gościa i tyle, zresztą jak wszystkich komuszków, ale teraz mi go żal. Były prezydent miał być lokomotywą Lid-u (czytaj Ludu - pracujący miast i wsi), a robi się psim zaprzęgiem,gdyż jak sam zaproponował chce do kampanii wyborczej zaprząc swoje psy.
Miał być twarzą, która przyciąga, a jest mordą (Olek, mordo ty - jak nazwał go Borowski), która odpycha.
Ciekawe, że były prezydent nie ma nic ciekawego do powiedzenia, nawet w debacie z Kaczyńskim powtarzał się ze starymi i zgranymi sloganami, co sprawiło, że ją przegrał - nawet anty PIS-owski Tomasz Lis to przyznał.
Nie dziwota więc, że smutki swoje topi, raz w Kijowie, raz w Szczecinie. I choć trochę mi go żal, to mam cichą nadzieję, że wraz ze smutkami przytopi LiD.


Komentarze
Pokaż komentarze