Z zaciekawieniem przeczytałem niedawno, że narzeczeni - Michał Tusk i Anna Lew spotkali się w jednym z domów parafialnych w Sopocie, aby omówić sprawy ślubu. Autor notatki dodał do opisu zdjęcie, na którym jak byk widoczny był kościół franciszkanów w Gdańsku na ul. Świętej Trójcy. Dzisiaj sprawa się juz wyjasniła - tak, to w kościele franciszkanów odbyła sie uroczystość ślubna syna premiera.
Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że Pan młody (prywatnie pracownik GW) wraz z rodzicami wjechał na dziedziniec kościoła rządową limuzyną z przyciemnianymi szybami.
Nie tak dawno w czasie debaty telewizyjnej Tusk-Kaczyśnki obecny premier zarzucał ówczesnemu premierowi, że "wozi się z dużą liczba ochroniarzy". Deklarował, że on, gdy zostanie premierem ograniczy to radykalnie. Fakt, może i obecny premier ma mniejszą ilość ochroniarzy niż poprzednik, ale dzisiaj wiemu już dlaczego - reszta wozi syna i synową.
Chciałoby się powiedzieć "przyganiał kocioł garnkowi".


Komentarze
Pokaż komentarze (9)