Cokolwiek dzisiaj włączę - radio, TV, otworze gazetę widzę jedno - Baracka Obamę, zwycięzcę wyborów w USA. Zastanawiam się jednak, na ile Obama jest zwycięzcą, a na ile pionkiem w maszynie, która zwyciężyła.
Został podobno nakręcony spot, w którym przeciwnicy Obamy zebrali wiele jego obietnic wyborczych pokazując, jak nawzajem się wykluczają. Wiele wywiadów radiowych i telewizyjnych pokazywało, że kolorowi w USA będą głosowali na Obame tylko dlatego, że jest czarny.
Tak wielkiej (i drogiej) obecności w TV i internecie żadna wcześniejsza kampania wyborcza nigdy nie widziała.
Gdzie merytoryczna dysputa? Raczej nie było jej widać. czy więc naprawdę wygrał Obama, czy tez kasa i system medialny z odrobiną "zabarwienia: rasowego USA?
Przenosząc ten obraz na nasze podwórko można zauważyc ogromne podobieństwo. Nie ważne co mówisz i co obiecujesz. ważne, że masz w ręku media, które pokierują umysłami twoich wyborców. Reszta już pójdzie łatwo, nawet cud, że nie ma cudów.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)