Wizyta Dalajlamy w Polsce okazała się być wielkim świętem demokracji i solidarności. Wizyta ta pokazała, jak bardzo Polacy pragną dla Tybetańczyków wolności (autonomii). Na każdym spotkaniu z Dalajlamą okazywali poczucie solidarności z Tybetem. Politycy wszelkiej maści prześcigali się w deklaracjach i uśmiechach.
Te wydarzenia napawały wszystkich radością i nadzieją, że kiedyś Tybet będzie wolny.
A mi zrobiło się smutno, bo pomyślałem sobie, że życzymy innym tego, czego powinniśmy życzyć samym sobie. Czyż nie brakuje nam dzisiaj solidarności zamiast ciągłych kłótni i antagonizmów? Dalajlama przyjechał do Polski zachwycony etosem Solidarności i zapewne życzyłby sobie, aby taki sam etos zawitał do Tybetu. Tylko czy zdaje sobie sprawę, że z "etosu Solidarności" nie pozostał w Polsce już ani etos (ogół norm i wartości etycznych)ani solidarność. W zamian mamy relatywizm wartości i ciągłe spory i kłótnie.
Kocham Tybet - nienawidzę Polski - taki obraz pokazują na codzień politycy i wielu Polaków i taki zostaje w mojej pamięci po wizycie Dalajlamy.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)