W wielu reakcjach na mój felieton "Cynizm i Egoizm", które do mnie dotarły, pojawiło się oburzenie, że posiadanie samochodu traktuję jako wyznacznik różnicy majątkowej pomiędzy lekarzami i nauczycielami. Po ich wysłuchaniu biję się w piersi! Rzeczywiście przesadziłem. Po rozejrzeniu się po moich znajomych nauczycielach stwierdzam, że zdecydowana większość z nich posiada samochody. Zdanie "Znam takich mnóstwo!" jest więc poważnym nadużyciem, żeby nie powiedzieć fałszem. Przepraszam za to!
Wzmiankowane porównanie odbierano jako wytykanie "bogactwa" jednych na tle "ubóstwa" drugich. Nie to było moją intencją. Chodziło mi tylko o zaznaczenie pewnej różnicy w zasobach materialnych między przedstawicielami tych zawodów. Zgadzam się też, że fakt posiadanie samochodu nie może, do takich rozróżnień, we współczesnej Polsce służyć.
Sprawa jest o tyle dla mnie smutna, że przez ten "mocny początek" - którym, jak sobie wyobrażałem powiniem zaczynać się felieton - do wielu czytelników nie przebiła się zasadnicza jego myśl, której się nie wyrzekam i w dalszym ciągu, jestem skłonny bronić. A mianowicie, że stosunkowo dobrze usytuowana grupa zawodowa, jaka są lekarze, posługując sie moralnym szantażem, żąda horrendalnie wysokich podwyżek, których realizacja możliwa jest jedynie poprzez kompletne rozwalenie budżetu państwa.
Zresztą o absurdalnosci tego żądania doskonale świadczy dzisiejsza zmiana stanowiska OZZL. Mówi się już tylko o miliardzie złotych (tym, potencjalnie, do wygospodarowania z Funduszu Zdrowia), a nie o 11 miliardach, które byłyby potrzebne aby zaspokoić pierwotne postulaty lekarzy (5 lub 7 tyś na osobę w zależności od stopnia specjalizacji)
Marcin Więcław


Komentarze
Pokaż komentarze (2)