W Polskim sejmowym ZOO znajdzie się kilka tradycji łączących opozycję z rządem, Lewicę z prawicą, Łże-elity z prawdziwym plebsem oraz solidarność i PZPR- em. Jedną z nich jest na przykład wierność.
Ale nie jest to tania i zbyt patetyczna jak na polskie realia wierność ideałom którą prezentował choćby senator McCarthy czy bardziej swojski Nikita Chrzuszczow. Widać choćby po kłótni PiS z Bronisławem Wildsteinem z którym podczas kampanii stanowili monolit poglądowy a teraz ukazują ostre (s)tarcia. Czy coś się stało? Nic się nie stało. Po prostu Wildstein nie uznaje trudnych kompromisów w czym specjalizuje się PiS. Zwyczajnie ma swoje poglądy których się trzyma- a wszyscy widzimy ,że w obecnym układzie sił to nie popłaca.
Nie jest to także skądinąd celebrowana nad Wisłą wierność Kobietom. Choć to akurat ogólnoświatowy trend. Jak świat długi i szeroki a polityka światła i purytańska wierność kobietom nie zawsze przyświecała mężom stanu. Wiedzą o tym Bill Clinton, Obecny Czeski premier Mirek Opolanek oraz były Vice premier Anglii John Prescott. Ale Polacy nie gęsi i swoje skandale obyczajowe mają. Choćby Ludwik Dorn albo Waldemar Pawlak których swego czasu dali się przyłapać z bardzo miłymi blondynkami. A o pośle SamooBrony Wojciechu Romaniuku który prowadzi klub GO-GO nie wspomnę. O wszystkim tym donosił nam oczywiście w trosce o szeroko rozumiane dobro narodu Fakt oraz jego mniejszy schorowany dogorywający brat SE.
Chodzi tu o zwykłą a zarazem nie do przecenienia sprawę. Prawdziwą Męską przyjaźń. Przyjaciele nawet w polityce pomagają sobie w biedzie, dają sobie miejsca w ministerstwach i radach nadzorczych a jak trzeba to nawet ustawiają prywatyzacje.
Wiele jest przykładów tego zjawiska w Polskiej polityce. Przykład znamienny to oczywiście nie kto inny jak dwaj znani magnaci medialni Adam Michnik oraz Jerzy Urban. Panowie są z natury nieśmiali co niecodzienne w ich profesji więc swoją przyjaźń ukrywali. Ale oliwa wypłynęła już przy ŚP. Komisji Rywingate Okazało się ,że panowie raczą się dobrą 18-sto letnią Łychą nader często w przestronnym lokum pana Urbana co Świadczy nie tylko o kurtuazji i dobrym guście ale i o tym ,że nic tak jak dobra łycha nie połączy nawet najbardziej zwaśnionych stron. A panowie mieli sobie wiele do wybaczania i łychy jak i wody w Wiśle wiele upłynąć musiało. W końcu jeden drugiemu za skórę zalazł niejednokrotnie. Przy ich zdolnościach pojednawczych można uwierzyć w grubą kreskę bo są oni przecież przykładem na to ,że da się pogodzić oprawców z ofiarami- nawet najbardziej zaradnymi.
Przy tych dwóch nazwiskach relacje Cezarego Stypułowskiego(Symbolem postkomunistycznej nomenklatury) z Aleksandrem Kwaśniewskim czy dozgonna przyjaźń Donalda Tuska z Janem Krzysztofem Bieleckim (jeden jeździ służbową limuzyną po bułki drugiemu) wygląda naprawde blado. Nie wspominając już o wzruszającej obronie paranoika Antoniego "MSZ" Macierewicza przez drugiego schizofrenika Lecha Kaczyńskiego wyglądają jak Kuba Wojewódzki przy Mariuszu Pudzianowskim.
Cóż, demokracja (szczególnie bananowa) ma takie cnoty i tradycje na jakie zasługujeona sama i jej wyborcy.


Komentarze
Pokaż komentarze