Koniec stycznia i pierwsza połowa lutego to okres stagnacji w przyroście czapy lodowej Arktyki. Zasięg lodu w Arktyce między 25 stycznia, a 15 lutego wzrósł tylko o 0,2 mln km2. W drugiej połowie stycznia i w lutym tempo przyrostu lodu spowalnia, co jest naturalne, lecz ostatnie tygodnie pokazują, że tempo to jest zbyt powolne. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja z powierzchnią lodu, która przyrosła o marne 60 tysięcy kilometrów kwadratowych. To tyle ile ma powierzchnia dużego polskiego województwa, np. mazowieckie. Te wstępnie pokazane dane na początku mówią same za siebie - stan arktycznej czapy lodowej jest fatalny. Coraz bardziej widoczne są efekty globalnego ocieplenia, gdzie możliwości przyrostu lodu w Arktyce zimą, zderzają się z granicami, jakie wyznacza zmieniający się klimat.

Dane JAXA pokazują, że zasięg lodu od 11 do 15 lutego 2014 roku jest najmniejszy w historii pomiarów dla tego okresu. 15 lutego czapa lodowa miała 13,74 mln km2 i była: o 0,13 mln km2 mniejsza niż tego samego dnia 2011 roku, 0,1 mln km2 mniej niż w 2006 roku, 1,21 mln km2 mniej niż wynosi średnia z latach 90-tych XX wieku. W przypadku powierzchni lodu sytuacja wygląda tak: dla 13 lutego (najnowsze dane) powierzchnia liczyła 12,53 mln km2, ponad 1,35 mln km2 mniejsza od średniej z lat 1979-2008. Rok temu powierzchnia lodu była o 0,7 mln km2 mniejsza, zaś w stosunku do 2012 - 0,2 mln km2 mniej.
Więcej szczegółów na:arcticicesea.blogspot.com/2014/02/arctic-news-demony-przeszosci.html



Komentarze
Pokaż komentarze (20)