Jambalaya
najpiekniejszy blog świata
30 obserwujących
796 notek
312k odsłon
  386   0

Voyage Voyage

Czy fala emigracji z Bliskiego Wschodu lub uciekinierów - jak kto woli - ze stref objętych wojną jest początkiem końca Zjednoczonej Europy? Patrząc na bezradność w podejściu do tego problemu jaką przejawiaja państwa należące do grupy państw najbardziej rozwiniętych na planecie Ziemia i należących na dodatek do najpotężnieszego bloku militarnego świata, to można rzeczywiście odnieść takie wrażenie. Kiedyś, jeden dzielnicowy bez telefonu komórkowego i z gnącą się na wszystkie strony gumową pałką, utrzymywał porządek na osiedlu Stalowym w Nowej Hucie, a dzisiaj marynarka wojenna Zjednoczonej Europy i Brytyjskiego Królestwa, wspierana satelitami i GPS-ami, nie jest w stanie postawić blokady dla przemytnicznych łódek kursujących po morzu śródziemnym? Dziwne...dziwne. Ale przecież jak mawiają magicy i funkcjonariusze służb specjalnych na całym świecie:

”Nic nie jest tym czym sie wydaje być” - Pewnie wiedzą oni dobrze o czym mówią ...

Kiedy nie wiadomo o co chodzi, to na pewno chodzi o pieniądze. Ale o co chodzi kiedy zaczyna się eksploatowac problem nielegalnej emigracji?

W takim USA na przykład o emigracji zaczyna się trąbić ze wszystkich tub propagandowych zawsze wtedy kiedy trzeba przykryć jakiś niewygodny temat i zwykle pod tak atrakcyjnie skonstruowaną zasłoną dymną bezpowrotnie ubywa elementów stanowiących o atrakcyjności tzw. amerykańskiego snu. Ergo, im bardziej ten sen zamienia sie w senną marę, tym więcej się widzi obrazków emigrantów zmierzajacych do południowej granicy USA i tym więcej dyskusji na ten temat prowadzonych jest w telewizyjnych studiach. W 2004 roku coraz głosniejsze i bardziej widoczne było niezadowolenie społeczeństwa uwikłanego i obciążonego kosztami wojny w Iraku i w Afganistanie. Przez ulice amerykańskich miast maszerują pochody protestujących. W tym samym czasie wybucha wielka dyskusja na temat legalizacji milionów nielegalnych emigrantów. Związki zawodowe i część polityków wyciągają ludzi na ulice w geście poparcia dla nielegalnych emigrantów z żądaniem ich natychmiastowej legalizacji. Kilkunastotysięczny pochód związkowców i nielegalnych pracowników z Brooklyn na Manhattan skutecznie przykrywa informacje o milionowym proteście przeciwników wojny i Busha maszerujących w tym samym czasie po Manhattanie.

Temat emigrantów jest dobry na wszystko. Na podwyżke cen życia spowodowaną sztuczną prosperitą na rynkach nieruchomości i opodatkowaniu tychże przy najwyższych, sztucznie zawyżonych cenach. Obniżenie zarobków. Zmierzch amerykańskiej produkcji i jej wyprowdzka do Chin i innych części świata. Kryzys i przekręty bankowe. Na nadmuchaną wirtualnymi pieniędzmi jak powietrzem bańke Wall Street grożącą pęknieciem lada moment. Na grę cenami ropy. Bogaci coraz bogatsi, a biedni? Tracą prace i rośnie bezrobocie. Liderzy Związków Zawodowych zamieniają się w adwokatów korporacyjnych i przekonują członków, że to co dobre dla korporacji jest dobre dla związkowców i nawołuja do zaciskania pasa i podnoszą sami sobie pensje.Telewizja emituje zdjęcia z granicy. Zdjęcia są bardziej wymowne niż tysiące słów. Setki emigranów, tysiące, ryzykują życie żeby dostać sie do raju.  Raju utraconego dla wielu amerykanów. Przekaz jest prosty. Winni są emigranci pomimo że najwięcej na co moga liczyc to najgorzej opłacane stanowiska pracy. Nawet nie to, że niechciane przez amerykanów, tylko, że tak nędznie opłacane, że nawet nie ma sensu o takiej pracy myśleć, a co dopiero ja wykonywać. Emigrantom jeszcze się opłaca. Pomimo że płacą te same podatki co Amerykanie i nie maja w zamian zadnych praw. Obecnie na temacie emigrantów ślizgać sie zaczął Donald Trump. Daleko na nim nie zajedzie, ale juz dziś stał się tematem dyzurnym i obiektem kpin i żartów dla hiszpańskojęzycznych dziennikarzy i satyryków.

Ameryka zmieniła się do nie poznania na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat. Starsi ludzie pamietają jak było, a młodsi i tak nie uwierzą w ich opowieści. Kraj z produkcji przeszedł w sfere usług. Na miejscu opuszczonych fabryk i małych zakładów wytwórczych powstaja luksusowe apartamentowce. Robotnicy nie kupuja w nich mieszkań bo ich nie stać. Pieniędzy juz sie nie robi w pracy, tylko online. Kto wie jak je tam zarobić należy do Przyszłośći. Przeszłość już się nie liczy bo zawisła nad nią niewidzialna ręka wolnego rynku i pozdrawia robotników i klase średnią wyprostowanym środkowym palcem. Życie toczy się w sferze wirtualnej i kto tego w pore nie dostrzeże skazany jest na los dinozauów.  

Trwa szturm emigrantów na Europe. Wojsko i policja europejska jest nieobecna. Rządzący Europą cierpia na jakąś odmiane rozdwojenia jazni. Jeszcze nie tak dawno manifestowali solidarność europejską w walce z radykalnym islamem w Paryżu maszerując w ramie w ramie i z duchem Oriany Fallaci nad głowami. Przestrzegali przed muzułmanami, a dziś nawołuja do przyjmowania młodych muzułmanów i odwołuja się do chrześcijańskich wartości. Z Niemiec płyną głosy że to napływ świeżej krwi do pozbawionego rąk do pracy - niemieckiego rynku.  Zapomnieli już co się działo po otwarciu na Polskę z niemieckim rynkiem pracy? Chyba że chodzi im o to żeby żeby Syryjczycy wyrwali prace z rąk Polaków, którzy wcześniej zabrali ja Niemcom? O ile im sie będzie chciało pracować za mniejsze pieniądze. O ile w ogóle im się będzie chciało pracować... Nie wiem i nie mnie sądzić. Tymczasem "Biura podróży" i przewoznicy pracuja bez przeszkód i wytchnienia. Nikt ich nie powstrzymuje. Praca wre. Dzień i noc.Teatr trwa i kto wie czy magicy i przystojni pracownicy służb nie grają w nim ważnych, choć nie pierwszoplanowych ról. Jak zwykle zresztą. 

Nie pozostaje nic innego tylko uzbroić sie w cierpliwość i czekać co przyszłość przyniesie...lub zabierze..., a w międzyczasie możemy sobie posłuchać muzyczki:

 

Lubię to! Skomentuj28 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale