Do zdarzenia doszło na terenie przemysłowym Nowego Józefowa w Łodzi. Jak wynika ze wstępnych ustaleń, 42-letni mężczyzna wszedł do jednego z biur i oddał 2-3 strzały w kierunku pracownika, który – według nieoficjalnych informacji – był jego byłym przełożonym. Napastnik po oddaniu strzałów wybiegł z pomieszczenia i ruszył za pokrzywdzonym. Na szczęście nikt nie został ranny. Co ważne, sprawca pracował w zakładzie przez 14 lat i zakończył zatrudnienie w 2024 roku.
Ewakuacja 400 osób i akcja służb w Łodzi
Na miejsce natychmiast skierowano policję oraz służby ratunkowe. Zarządzono ewakuację całego zakładu – na zewnątrz wyprowadzono około 400 pracowników. Część osób opuściła budynek bez rzeczy osobistych, niektórzy byli ubrani jedynie w lekką odzież roboczą. Kilkudziesięciu pracowników otrzymało folie termoizolacyjne, a dla osób pozostających w pobliżu podstawiono autobus socjalny.
Ewakuacja przebiegła sprawnie, a wszystkie osoby zostały odnalezione i policzone – policja potwierdziła mediom, że nikt nie ucierpiał. Po ewakuacji większość pracowników opuściła teren zakładu. Odwołano również nocną zmianę w fabryce Gillette.
Negocjacje z napastnikiem
Policja utrzymuje kontakt z mężczyzną, jednak do tej pory nie podał on motywów swojego działania. W akcji biorą udział oddziały kontrterrorystyczne z Łodzi, Poznania i Warszawy, policyjni negocjatorzy i prokuratura. Jak przekazała prokurator Marta Stachowiak-Klimaszewska TVN24, napastnik dostał się na teren zakładu przez ogrodzenie. W tej sprawie przesłuchany zostanie pracownik ochrony. Służby nie ujawniają, gdzie dokładnie znajduje się mężczyzna. Wiadomo jedynie, że nadal może być uzbrojony.
Z dotychczasowych informacji wynika, że sprawca napadu ma 42 lata i pracował w fabryce przez 14 lat. Śledczy będą ustalać motywy jego działania oraz dokładny przebieg zdarzenia. Przed fabryką, gdzie padły strzały, jest kilka radiowozów policyjnych.
Fot. Fabryka Gillette w Łodzi/PAP
Red.





Komentarze
Pokaż komentarze (9)