Każdy miłośnik kina przebiegając w pamięci polskie produkcje powojenne i wybierając te filmy które wywarły na nim największe wrażenie musi zahaczyć o Andrzeja Wajdę. "Popiół i diament", "Człowiek z marmuru", "Wesele", "Ziemia obiecana" - może jeszcze inne, ale na pewno coś się znajdzie co pozwoli na stwierdzenie - Wajda wielkim reżyserem jest. Nikt rozsądny tego stwierdzenia nie zaneguje, jednak jest małe - ale...
Pewnego razu w ręce wpadła mi książka "Pan Andrzej" Piotra Włodarskiego. Zaskakująca pozycja składająca się w 90% z cytatów wypowiedzi Wajdy oraz tego co napisał od czasów studenckich - komentarz autora książki stanowi tylko dodatek. Lektura jest porażająca. Obraz Andrzeja Wajdy jaki wyłania się z kart tej książki to - 100% konformista. Człowiek, który myśli tylko osobie i swojej karierze. By osiągnąć sukces gotowy jest na układy z PRLowskimi kacykami i nie ważne za jaką cenę - by tylko kręcić filmy i nie pozwolić o sobie zapomnieć i być na szczycie świata filmu.
Uzbrojony w tą wiedzę przejrzałem na nowo filmografię Wajdy i pewne rzeczy stały się jasne, a prawidłowości w jego zachowaniu oczywiste. "Lotan" zaraz po "Popiole i diamencie" jawi się jako wyraźna chęć przypodobaniu się władzy. "Człowiek z marmuru" z 76r. zawsze wydawał mi się filmem odważnym i wręcz niemożliwym do nakręcenia w realiach PRLu do czasu gdy zrozumiałem, że władze komunistyczne w Polsce podzielone na zwalczające się frakcje używają wszelkich metod by zdyskredytować poprzedników odsuniętych od władzy. Wajda okazał się w tym wypadku posłusznym narzędziem w rękach ekipy Gierka, która tym filmem załatwiała swoje sprawy z Gomułką.
"Człowiek z żelaza" nakręcony w 81 roku podczas karnawału Solidarności był wyraźną próbą przypodobania się ewentualnej nowej władzy gdyby Solidarność wygrała. Wajda jak nikt w świecie polskiego filmu próbował trzymać rękę na pulsie i uważnie obserwował ruchy na szczytach władzy i odpowiednio do tego dostosowywał swoją twórczość.
Wielu dziś broni Wajdy twierdząc, że nakręcił wielkie epokowe dzieła - nikt tego nie neguje. Tylko powstaje pytanie. Ilu reżyserów którzy nie poszli na układ z władzą nie miało szans nakręcić swoich filmów? Nigdy się tego nie dowiemy ale być może ominęły nas o wiele większe produkcje niż te nakręcone przez Wajdę. Kto wie.....
Po 89r. Wajda przyczaił się i czekał w co zmieni się IIIRP. Nie kręcił nic wielkiego i obserwował sytuację - chyba bał się wychylać, pewny oskarżeń, że był ulubieńcem poprzedniej władzy. W 93 r. pogrobowcy PZPR - SLD wrócili do władzy. Wajda odzyskuje wigor i trzyma rekę na pulsie kręcąc w 92 - "Pierścionek z orłem w koronie" film opisujący skomplikowane wybory ludzi zaraz po wojnie. Bohater filmu - Kosior grany w tym filmie przez Pazurę jest uosobieniem tych wszystkich co uznali, że innej Polski niż przy boku ZSRR nie będzie i nie ma co z nią walczyć tylko się przyłączyć (chyba Wajda znał te dylematy i wybory z autopsji bo opisał je bardzo obrazowo).
Potem znowu nijakie produkcje z "Zemstą" na czele i nagle bum Wajda kręci "Katyń". Dla wielu pomysł by właśnie on pupilek PLRu kręcił film na ten temat był szczytem obłudy i obrazoburstwa. Wajda by zamknąć usta krytykom dokonuje horrendalnego kłamstwa twierdząc, że jego ojciec zginął w Katyniu. Chce być znowu na świeczniku i w tym celu gotowy jest na wszystko nawet na zwinięcie pomysłu innym z przed nosa - pomysł by kręcić Katyń powstał w jego głowie dopiero wtedy gdy usłyszał, że kilku kolegów po fachu zamierza ruszyć z tym tematem.
By pozostać w głównym nurcie Wajda idzie za ciosem i robi to co przez całe życie robił najlepiej - przymila się władzy. Kręci film o Wałęsie. Oczywiście nie będzie w tym filmie wzmianki o podejrzanych kontaktach Lecha z biezpieką tylko laurka, cukierkowy obraz wielkiego bohatera, szefa powszechnego ruszenia. Już dziś przed oficjalną premierą można powiedzieć, że za wiele prawdy w tym filmie nie będzie. Scenariusz napisany przez Głowackiego został przez Cenckiewicza zrównany z ziemią kiedy ten ostatni wskazał ile tam przekłamań, półprawd i oczywistych oszustw.
Czemu Wajda zrobił film o Wałęsie i to taki cukierkowy? Bo nie ma innego wyjścia. Jego byt i pozycja zależy do utrzymania statusu przez szeroko rozumiany salon ludzi opiewających sukces układu okrągłego stołu i tego co dziś nazywamy IIIRP. Film ten jest wyraźnym kinem na zamówienie właśnie tych środowisk. Wajda wie, że w Polsce rządzonej przez kontestatorów Magdalenki i dealu tam zawartego będzie nikim i zniknie jako zapomniany pupilek komunistów.
Zabawnym finałem tej konformistycznej postawy jest fakt, że w między czasie Wałęsa zdążył podpaść "ludziom władzy" i teraz jest heitowany i sczyszczany po całości.
Obawiam się że Wajda postawił na niewłaściwego konia :-)
p.s. Więcej na ataknaprawde.pl





Komentarze
Pokaż komentarze (4)