Czytając newsy o Ukrainie i komentarze nie mogłem wyjść ze zdumienia jak wielu nagle wszędzie widzi faszystów i banderowców z majdanu w dodatku nagle przypomnieli sobie o Wołyniu.
Początkowo sadziłem że to planowe działania – taka tania propaganda żywcem zaczerpnięta od mediów rosyjskich. Ostatnio zrozumiałem, że ta sprawa ma charakter sporu ideologicznego i tak naprawdę nie ma nic wspólnego z Ukrainą.
Otóż – lewica w Polsce od lat stosuje zasadę stygmatyzacji i przypinania łatek każdemu kogo uważa za wroga ideologicznego. Klasycznym przykładem jest manipulowanie informacjami o marszu 11 listopada. W wydarzeniu tym bierze co roku udział kilkadziesiąt tysięcy osób w przeważającej większości w sposób spokojny i radosny często rodzinnie obchodzą to święto w marszu. Zawsze tez trafia się w tym marszu grupka kilkunastoosobowa która coś dymi i wszczyna rozróby – abstrahuje w tym momencie od tego czy są to prowokatorzy czy sami są prowokowani czy tez są to zwykli chuligani – ważne, że w przekazie lewackim to działania tej grupy są uwypuklane i pokazywane jako jedyny obraz tego marszu. Manipulacja dość niskich lotów ale skuteczna.
Dokładnie to samo obserwujemy w wypadku majdanu i ludzi którzy obalili Janukowycza. Kilku osobowa grupa radykałów wykazująca związki z UPA i Banderą jest przedstawiana jako organizator i najważniejsza grupa na Majdanie. Gdy każdy kto tam był relacjonuje coś kompletnie przeciwnego – banderowcy jako mało znacząca mniejszości i liczniejsza rzesza konserwatywna odwołująca się do symboli religijnych. Większość, która z radykałami nie ma nic wspólnego.
Dochodzi do zabawnych sytuacji gdzie słyszymy jak przywódca radykalnego Prawego Sektora krytykuje nowy rząd za opieszałość w kwestii działań Rosji na Krymie, a przecież w komentarzach z ostatnich tygodni non stop dowiadywaliśmy się, że to właśnie faszyści banderowcy z Prawego Sektora teraz doszli do władzy. W dodatku większość z tych specjalistów od szukania banderowców mniej lub bardziej oficjalnie przyklaskuje poczynaniom Putina na Krymie i nie dostrzega, że zachowanie Putina wobec Krymu jest praktycznie wierna kalką postępowania Hitlera w kwestii czeskich Sudetów – to już lekka aberracja – wszędzie szukać faszystów i jednocześnie popierać człowieka który kopiuje metody największego z faszystów.
Te wszystkie przekłamania, niekonsekwencje i manipulacje nie mają z Ukrainą nic wspólnego. Ich praprzyczyną jest to, że do rządu doszli ludzie głoszący konserwatywny prawicowy światopogląd co w oczach lewicowców którzy nie bawią się w sentymenty i nie widzą różnicy miedzy umiłowaniem tradycji i narodu, a faszyzmem, każdy taki rząd będzie wskazywany jako nacjonalistyczny i ekstremistyczny.
Ten sam schemat myślowy lewica zastosowała wobec partii Orbana na Węgrzech gdzie obelg i oskarżeń o faszyzm nie było końca. Gdyby w najbliższych wyborach wygrało PiS to na bank usłyszymy, że faszyści doszli do władzy.
Ci ludzi po prostu tak już mają – dla nich każdy rząd nie lewicowy to od razu faszystowski – takie skrzywienie i fobia za jednym zamachem.
364
BLOG




Komentarze
Pokaż komentarze (19)