11 obserwujących
204 notki
114k odsłon
294 odsłony

W poszukiwaniu tajemnych źródeł mocy...

Wykop Skomentuj12

... posła Kaczyńskiego, czyli: ekonomia idiotów czy ekonomia dla idiotów?

….patrzę sobie tak ostatnio w telewizor i myślę, że mam niesamowite szczęście – że mogłem w swoim życiu spotkać tak oddanego Polsce i Polakom człowieka, jak poseł Jarosław Kaczyński. Jestem naprawdę pełen podziwu, jak ten niemłody już człowiek, nie bacząc na problemy ze zdrowiem,  z kolanami wymagającymi operacji – tak się poświęca dla Polski. Właściwie codziennie widzę posła Kaczyńskiego przemawiającego to tu, to tam, bezustannie namawiającego obywateli do głosowania na Zjednoczoną Prawicę. Poseł Kaczyński sprawia wrażenie niezmordowanego, niezniszczalnego, napełnionego jakby jakąś tajemną mocą.

Jaka to moc, czy pochodzi z ogromnej miłości do Polski i Polaków, czy może z jakiegoś innego źródła, z jakiego – to pytanie, którego nie sposób zlekceważyć. Takie oddanie budziłoby uznanie, ba! podziw, szacunek – gdyby nie wieloletnie doświadczenie każące posła Kaczyńskiego postrzegać bynajmniej nie jako (uchowaj Boże!) natchnionego  idealistę – prędzej jako cynicznego gracza politycznego, bezwzględnego, lubującego się w intrygach, podstępach, szukaniu przysłowiowych już haków – kutego na cztery nogi politycznego cwaniaka.
A tu tyle uczucia, oddania, poświęcenia – trudno się nie zadziwić, nie zadumać....

Tyle byłoby co do formy. Zwróciłem jednak – czego już dawno nie robiłem, starannie unikając słuchania posła Kaczyńskiego, podobnie jak i innych jego przybocznych – uwagę na wypowiadane treści. Chciałem przekonać  z jakim to przesłaniem poseł Kaczyński tak często i  z takim poświęceniem występuje wobec obywateli. Jakiż to przekaz jest wart takiego poświęcenia – zatem zacząłem słuchać.

I tu pojawiło się drugie – po pytaniu o źródło mocy fizycznej – pytanie o źródło mocy pozwalające składać tak daleko idące obietnice – traktując je przy tym poważnie. Nie mówię nawet o obietnicach 13 czy 14ki, wzrostu pensji minimalnej, czy emerytur. Do tego już się przyzwyczailiśmy, zresztą te obietnice nie budziłyby wątpliwości, gdyż są od dawna potrzebne i wbrew pozorom nie obciążające dla budżetu – gdyż pieniądze skierowane do tych grup błyskawicznie wrócą w postaci podatków pośrednich, po drodze napędzając popyt wewnętrzny i podmioty go obsługujące.

Bardziej zastanawiające były dla mnie dalekosiężne obietnice istotnego zwiększenia dochodów państwa, powszechnego ubogacania obywateli, nieodległego doścignięcia – a może prześcignięcia - w rozwoju gospodarczym państw Europy Zachodniej. Słuchając myślałem sobie, że człowiek, który w istocie nigdy w życiu nie zhańbił się uczciwą pracą nie będącą polityką – być może nie wie co mówi, nie rozumie istoty gospodarki. Snuje nierealne wizje nakierowane cynicznie jedynie na zbałamucenie wyborców, a w efekcie zdobycie głosów – za wszelką cenę i bez przejmowania się realizacją obietnic – może wprost bez zamiaru ich realizacji.

Jest jednak druga ewentualność: taka, że poseł Kaczyński wie dokładnie, co mówi - wie, że w wypadku korzystnego wyniku wyborczego – będzie mógł otworzyć drzwi do nieskrępowanej penetracji Polski przez kapitał zewnętrzny. Może to być jakaś forma realizacji ustawy 447, lecz może to być proces od tej ustawy niezależny, równoległy bynajmniej nie wykluczający ww roszczeń.

Może to być sygnalizowane przez mnie uprzednio otwarcie dostępu do bogactw naturalnych i to nie tylko w zakresie ich eksploatacji, ale i uwłaszczenia obcego kapitału. Na tym etapie nawet bez większego znaczenia jest rodowód owego kapitału – gdyż, jak zainteresowani wiedzą -  metodą spółek słupów, przepływów kapitałowych, operacji na rynku akcji, inżynierii finansowo-bankowej – a wszystko to oparte o globalną geopolitykę – można na dowolny czas ukryć rzeczywiste pochodzenie kapitału, a także w dowolnym momencie owo pochodzenie ujawnić – lub nie. Dość dobrze obeznany z meandrami rzeczywistości Tomasz Sommer niedawno na łamach Nczasu pisał panegiryki o pewnej polskiej sieci handlowej – która od dawna jest siecią CYPRYJSKĄ, a na obecnym etapie znów zmieniła właściciela, bodaj na hiszpańskiego. Pewnych rzeczy nie widać, lub nadzwyczaj trudno zobaczyć – a co dopiero przeciwdziałać.

Wracając do poszukiwania tajemnej czakry mocy posła Kaczyńskiego – trudno nie postawić pytania, trudno oprzeć się podejrzeniu, że szeroko zakrojone wizje rozwoju nie na naszą miarę właśnie stąd się biorą. Bo nie da się ukryć, że skutkiem ubocznym takiego cichego a szerokiego otwarcia, będzie pojawienie się ogromnych pieniędzy w obrocie wewnętrznym, pojawienie się w związku z tym jakichś wpływów podatkowych, akcyzowych, związanych z zakupem praw do eksploatacji, może wynikających  ze sprzedaży majątku narodowego w postaci bogactw naturalnych, może jednak również lasów, jezior itd. Przy złej woli możliwości są przeogromne.

Jakaś część – bez wątpienia znikoma - tego tortu bez wątpienia ubogaci również obywateli, również po to, by skorzystawszy na grabieży – siedzieli cicho i nie patrzyli władzy na ręce. Więc nie jest wykluczone, że poseł Kaczyński jednak wie co mówi i jak mówi. Można powiedzieć, że mówi prawdę obywatelom, jednocześnie nie mówiąc prawdy obywatelom – taki powiew talmudu – powinniśmy się przyzwyczajać

Bo gdyby było inaczej, to poseł Kaczyński musiałby zakładać, że następuje i będzie nadal następował dynamiczny rozwój Polski, wzbogacanie się Polaków, ułatwienia dla rodzimego biznesu, zlikwidowanie zusowskiego terroru nad małymi firmami. Rzeczywiste zreformowanie sądownictwa udrażniające w szczególności obsługę sądowo-prawną obrotu gospodarczego. Obniżenie podatków, zwiększenie kwoty wolnej, przekierowanie fiskalizmu państwowego w sferę podatków pośrednich itd., itd. 
Wiemy, że niczego takiego nie ma i nie zanosi się by ktoś zamierzał tego rodzaju zmiany wprowadzić. Jest raczej proces odwrotny: szereg utrudnień dla rodzimych przedsiębiorców, wzrastający fiskalizm i agresywna opresyjność służb państwowych, ugruntowywanie nierówności pozycji na rynku między rodzimym biznesem a firmami obcymi, niejasne działania opresyjno inwigilacyjne na znaczną, nie do końca jeszcze określoną skalę... Gdzieś po drodze budzący już jedynie niesmak wicepremier z nazwiskiem nieprzypadkowo zaczynającym się na g. - zapowiedział wymianę elit na – ukraińskie. Pewnie miał na myśli te wskazane przez niejakiego Kołomojskiego – dlaczego? O tym było jakiś czas temu.

Wszystko to razem powoduje, że słuchając posła Jarosława Kaczyńskiego nie sposób odczuwać niepokoju, gdyż ma się wrażenie, że albo przemawia kompletny ignorant zajmujący stanowisko dalece go przerastające, albo – szykuje się nam szereg niespodzianek, po których możemy się nie pozbierać – i to nie z powodu euforycznej radości.

No to – dziękuję za uwagę – dajmy sobie szansę, głosujmy na Konfederację.

Wykop Skomentuj12
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Gospodarka