Zupełnie przypadkowo natrafiłem na «złote mysli» o aktualnej sytuacji kultury i cywilizacji ludzkiej,opublikowane w jakimś komentarzu do czyjegoś wpisu.
Przycztaczam je kursywą w cudzysłowiu.
Pod każdym cytatem dodaję własne rozjaśnienie lub skojarzenia tematyczne.
ZACZYNAM od pierwszego,doniosłego odkrycia autora cytatów.
«Jeszcze nie tak dawno możliwość zwrócenia się jednostki do społeczeństwa była w zasadzie możliwością polityka, uczonego i artysty.»
I to było złe.To było nawet bardzo złe.
Co mi taki facet, który odbył gruntowne studia z historii,prawa, lub teorii społeczeństwa i państwa będzie się wymądrzał,pouczał mnie,wywyższał się nademną swą wiedzą.
Albo taki facet, co to odbył studia z fizyki,zdobył rzemiosło badawcze u najlepszych, prowadzi badania i ma cenne wyniki -będzie mi wyniośle mówił na czym polega metoda badawcza tej nauki, wskazywał na moje wypowiedzi na temat fizyki i je oceniał jako brednie.Nareszcie nastał koniec tego.
Albo taki malarzyna,lub muzyk,lub rzeźbiarz uzurpowali sobie prawo do wypowiedzi o tajemnicach sztuki,gdy wiadomo było że ich dzieła nabywały wartości przez zmowę ,spisek,kumoterstwo, a de facto były kiczami.
Nastał wreszcie koniec tego upadku kultury i cywilizacji.
Tego zawładnięcia kultury i nauki przez rzekomych geniuszy i utalentowanych.
Dzisiaj każdy jest politykiem,uczonym i artystą.
OTO BOWIEM:
« Internet zaś otworzył pojedyńczemu człowiekowi zupełnie nieograniczoną możliwość ujawnienia się ze wszystkim wobec wszystkich. «
No właśnie,nareszcie jest prawidłowo.
Oto fryzjer może pouczać uczonego czym się powinien zając, a czego badać nie powinien, oto kelner ogłasza nową teorię państwa,oto ekspedient ze sklepu meblowego zaprojektował most i jego schemat poddaje pod dyskusję,oto pilot linii lotniczych komponuje symfonię i wzywa wszystkich do jej odtwarzania u siebie.
Każdy uzyskał mozliwość ujawnienia się ze wszystkim, co w nim siedzi i wobec wszystkich,czy tego chcą czy nie.
ALE , niestety i nie wiadomo dlaczego autor-piewca internetu i jego cudownych własności nagle pisze coś takiego o internecie:
«Okazało się jednak,że coś wspaniałego stało się jednocześnie czymś równie złym.»
Co się dzieje ?
Załamanie euforii, oprzytomnienie, kryzys zaufania do cudu ?
Dlaczego coś ,co jest absolutnie wspaniałe ma być jednoczesnie – złe?
No nie, to tylko mgnienie i już powrót do triumfu ze zniszczenia dawnej kultury i cywilizacji:
«Ale czy rzeczywiście złym?! Mnie się przydażyło przyjąć internet jak wspaniałe dobrodziejstwo.Bo oto z całą pewnością i najgłębszą szczerością wyznać muszę, że gdyby nie to niezwykłe narzędzie edytorskie, to nigdy nie doczekałbym możliwości choćby tej, że póki co piszę sobie odcinkami najbardziej niechcianą książkę.»
«Ale czy rzeczywiście złym?! Mnie się przydażyło przyjąć internet jak wspaniałe dobrodziejstwo.Bo oto z całą pewnością i najgłębszą szczerością wyznać muszę, że gdyby nie to niezwykłe narzędzie edytorskie, to nigdy nie doczekałbym możliwości choćby tej, że póki co piszę sobie odcinkami najbardziej niechcianą książkę.»
Oto dobrodziejstwo internetu ! Dzięki internetowi mogę pisać “przydażyć” zamiast “przydarzyć’ , jak tego chcą doktrynerzy.
Albo.
Gdyby nie internet, nie powstawałaby «niechciana ksiązka».Ciekawe dla kogo «niechciana». Dla autora?Nie chcę ale muszę??
Dla ewentualnych czytelników?
No i całkiem na koniec.
Skąd u tego autora tyle szczerych bujd na temat znaczenia internetu dla rzekomo nowej kultury i cywilizacji?
Nie było tysiącami lat internetu, a byli grafomani- tysiące i setki tysięcy grafomanów- i mozolnie tworzyli odcinek po odcinku swoje “dzieła’" i porównywali je do dzieł Ptolemeusza lub Keplera, Wergiliusza lub Petrarki czy Dantego, Mozarta lub Wagnera, Rafaela lub van Gogha.
Podczas polskiego baroku nie było internetu, a było ok.50 tysięcy poetów mozolnie tworzących dzień po dniu dziesiątki wierszydeł , które pozostały bez żadnego znaczenia w historii poetyki polskiej.
Tandeta i szmira rodzą się najłatwiej i nie potrzeba specjalnego dla nich nawozu w postaci np. internetu.
Autor cytowanych luźnych wypowiedzi w postaci “złotych myśli” o dziejach kultury i cywilizacji ludzkiej naiwnie sądzi, iż internet spowoduje, że głos uczonych, artystów, autentycznych polityków nie dotrze do ludzi - stłumiony bełkotem grafomanów i maniaków snujących rojenia o swej wielkości.
Stałoby się tak, gdyby w każdym człowieku nie było naturalnego pragnienia prawdy, dobra i piękna.




Komentarze
Pokaż komentarze (163)