Eine Eine
161
BLOG

O znaczeniu słowa w wychowaniu szkolnym

Eine Eine Kultura Obserwuj notkę 5
                  Znam tylko cuda (W.Whitman)Pedagogika komunistyczna dość skutecznie ugruntowała w środowisku nauczycieli tezę, iż słowami się nie wychowuje. Teza ta mogłaby być prawdziwą, gdyby miała postać następującego sformułowania : tylko słowami , nie wychowamy dzieci.Komunistom chodziło ( i nadal chodzi tzw. post-komunistom, do spółki z ideologami postmodernizmu filozoficznego i obyczajowego), by w szkole przestały brzmieć pewne słowa, co do których wiedzieli dobrze ,że ich sens przemienia dziecko , budząc jego duszę na przyjęcie prawdy, dobra i piękna.Ks.prof.Czesław Bartnik w swojej pięknej i mądrej monografii[1] pisze , że w mowie, w języku istnieją słowa fundamentalne, jakby pierwotne , podarowane człowiekowi jak łaska, dzięki którym dusza pojmuje sens świata w autentycznej głębi.K.Rahner nazywa te słowa “ pra-słowami “ w języku niemieckim “ Ur- Worte “ i traktuje je jak znaki sakramentalne.Prasłowami są słowa: światło, ciemność, ogień, woda, niebiosa, życie, miłość, prawda, matka, ojciec, ojczyzna, drzewo, ziemia, narodziny, śmierć, byt, nicość, przyjaźń, cierpienie, głód.Mowa , która zawiera pra-słowa dociera do głębi duszy człowieka, łączy ją z czymś niewidzialnym, wywołuje przeżycie duchowe , które ma charakter odniesienia słowa ludzkiego do Słowa wcielonego i objawionego.Duchowe działanie pra-słów szczególnie jaskrawo można stwierdzić w życiu dziecka. Tym działaniem możemy wyjaśnić ogromne znaczenie wychowawcze bajek, baśni, legend, mitów lub ogólnie mówiąc - przypowieści w życiu małego dziecka[2].Kwestia doboru przez rodziców i nauczycieli tych przypowieści, które właśnie zawierają pra-słowa jest bardzo istotna w programach kształcenia i wychowania. To znaczy , że mogą istnieć przypowieści niszczące duchowość dziecka, wzbudzające w nim stany wzburzenia duszy, raniące i kaleczące duszę.Z badań psychologa i pedagoga holenderskiego Lievegoeda[3],a także francuskiego psychologa i kapłana zakonnego Tomasza Pillipe[4],również z doświadczeń wewnętrznych poety Antoine de Saint-Exupery[5],lekarza i pedagoga Janusza Korczaka i polskiego lekarza psychiatry Antoniego Kępińskiego wiemy, że dzieci w wieku 12-16 lat są bardzo wrażliwe na słowa piękne, słowa mówiące o tajemnicach życia, słowa wyrażające doświadczenie spotkania z transcendencją.Dzieci w tym okresie życia są głęboko poruszone literaturą wielkich mistrzów słowa , którzy obficie korzystali z pra-słów, by wyrazić przed czytelnikiem doniosłe odkrycia duchowe.Dlaczego nasza szkoła i niektórzy nauczyciele nie chcą o tym słyszeć, a gdy słyszą - nie chcą temu dać wiary? Dlaczego wielu z nas uległo manipulacji psychologicznej i powtarza za ideologami medialnymi , że obecnie dzieci nie lubią czytać, a kochają tylko obraz telewizyjny lub kinowy?Dlaczego tak łatwo poddaliśmy się tyranii obrazu i rezygnujemy z prezentacji dziecku literatury pięknej bogatej w symboliczne przypowieści o narodzinach i śmierci, dobru i złu, miłości i przyjaźni, o niebie i ziemi, o raju i piekle, o drodze i pielgrzymowaniu?Dlaczego nie chcemy uwierzyć w to, o czym pisze ks. prof. Cz. Bartnik, że dusza każdego dziecka pozostaje w relacji do osobowej Transcendencji poprzez słowo , poprzez mowę i dlatego zawsze dziecko w sposób szczególny pragnie słowa, pragnie mowy? Przecież ono ciągle ma nadzieję , że tymi dobrymi słowami ukazującymi sens stworzenia, obdarują go rodzice i nauczyciel.Oczywiście , że czas dla wychowywania przez pra-słowa jest szczególnie nie sprzyjający. W mediach nie tylko jest tyrania obrazów , które kaleczą lub zaśmiecają duchowość dziecka. Nie tylko radiowy przekaz staje się pustynią bez słów, bez rozmowy lub mowy, a w zamian jest prawie całkowicie wypełniony hałasem (by nie powiedzieć :"śmietnikiem wokalno-muzycznym")zwanym muzyką.Media coraz silniej i powszechniej znajdują się w służbie anty-słowa i anty-mowy. Anty-słowo, to słowo niszczące sens istnienia, to słowo depersonalizujące rzeczywistość ludzką.W anty- mowie zamiast śmierci człowieka, jest jego "likwidacja", zamiast "poczęcia" - zapłodnienie, zamiast "przyjaźni" - wspólność interesów, zamiast "miłości" czynność fizjologiczna zwana “kochaniem się”, zamiast "ojczyzny" - rynek światowy, w miejsce "prawdy" - umowna zgoda, w miejsce fałszu- pomyłka w grze językowej, w miejsce "wartości" ich zaprzeczenia[6].W tej pęczniejącej przestrzeni anty- słów , w której funkcjonuje także szkoła, dzieci cierpią duchowo i nauczyciel nie może pozostawać biernym.Powinien odpowiedzieć pozytywnie na wezwania i protesty np.Towarzystwa Polonistycznego im. A.Mickiewicza i Polskiej Akademii Nauk wobec niszczenia słowa i mowy ojczystej w mediach, umożliwiając swoim uczniom spotkanie duchowe z pra-słowami wielkich literatur i dzieł, z pra-słowami przypowieści symbolowych kultury łacińskiej i chrześcijańskiej.Nie wolno mu uwierzyć w kłamstwo wymyślone przez niszczycieli pra-słów, że dzieci w dobie telewizji i kina domowego nie pragną słuchać ani czytać. Z resztą, recepcja twórczości R.Tolkienia lub J.R.Rowling, powinna nam dawać do myślenia.Opowiadał mi pewien nauczyciel fizyki, który poruszony do głębi duszy fragmentem literatury apokryficznej starochrześcijańskiej opisującej wizję św. Józefa w momencie narodzin Chrystusa, postanowił przeczytać ten tekst w klasie I gimnazjum na lekcji fizyki w dzień odejścia dzieci na ferie Bożego Narodzenia.Oto ten fragment:”Ja Józef szedłem i nie szedłem. I podniosłem oczy na firmament i zobaczyłem , że stanął i spojrzałem w powietrze i ujrzałem ,że ptactwo niebios zakrzepło w locie. I skierowałem oczy na ziemię i ujrzałem jak pędzone owce stanęły i jak zamarła ręka pasterza wzniesiona do góry, która miała je popędzić. I zwróciłem oczy na prąd rzeki i ujrzałem kozły, które przytknęły pyski do wody i nie piły. I wszystko pobudzone nagle podjęło znowu swój bieg”.Motyw bezruchu, milczenia i bojaźni całego wszechświata w momencie nadejścia tajemnicy Wcielenia zdumiał i zachwycił dzieci w klasie tak , że znieruchomiały i zamilkły, a po dłuższej chwili jedna dziewczynka powiedziała cicho” to było bardzo piękne”.Wizytator fizyki - racjonalista skwitowałby to wydarzenie zapewne krótko : zamiast uczyć fizyki, czytał dzieciom legendę religijną.Ja natomiast , który wysoko cenię metodykę nauczania fizyki i racjonalne podejście do procesu nauczania powiem ,że ów nauczyciel umożliwił spotkanie dziecka z pra-słowem, pomagając tym samym duszy tego dziecka w otwarciu się jej na swoją głębię. Jestem przekonany ,iż to wydarzenie duchowe jednocześnie przemieni w sposób pozytywny odbiór fizyki przez uczniów na następnych lekcjach. Literatura[1] Cz.Bartnik, Hermeneutyka personalistyczna,KUL,Lublin,1994[2]B.Brun,W.Pederson,M.Runberg, Symbole duszy,Wyd.J.Santorski,Warszawa,1995[3] B.C.J.Lievegoed, Fazy rozwoju dziecka, Akademia, Toruń,1993[4] o.T.Philippe, Czas żywotnych sił u nastolatka, W drodze,Poznań,1998[5] E.Drewerman, Istotnego nie widać,WAB,Warszawa,1996[6] Ostatnio, szerzyciele "anty-mowy" w mediach(zwłaszcza w TV)przechodzą sami siebie , dopuszczając do mikrofonów rynsztokowy język i obsceniczne wyrazy, w audycjach typu talk-show ,,np. niejakich panów M.W. oraz K.W. Stosuje się także swoistą manipulację psychologiczną wobec młodocianego telewidza, namawiając go do wzorowania się na tych panach, asymilacji ich języka jako wzorca nowoczesnej komunikacji międzyludzkiej. Anty-mowa znalazła schronienie na tysiącach blogów w internecie, Nawet salon 24 nie jest od niej całkowicie uwolniony. Wymaga to jednak odrębnej analizy.  
Eine
O mnie Eine

No modern scientist comes close to Einstein's moral as well as scientific stature (John Horgan)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Kultura