Publikacje Gazety Polskiej Publikacje Gazety Polskiej
1195
BLOG

JACEK KWIECIŃSKI PISZE

Publikacje Gazety Polskiej Publikacje Gazety Polskiej Polityka Obserwuj notkę 2

Contra

Rozliczne enuncjacje pani Kluzik-Rostkowskiej antycypujące odejście szefa swego ugrupowania i donośne zgłaszanie gotowości do walki o przywództwo w PiS są czymś bezprzykładnym. Niespotykanym w krajach cywilizowanych. Nie tylko ze względu na trwającą kampanię czy stosunek wielkich mediów do PiS-u (gdzie się udziela i których stała się ulubieńczynią). Jest to działalność rozbijacka. Jej efektem może być tylko rozczłonkowanie PiS-u, na wzór losu partii niepodległościowych w latach 90. Mniemanie, że jakieś PiS-bis pod przewodem tej pani miałoby znaczne szanse wyborcze, to czysta fantazja. Chyba że celem p. Kluzik jest stworzenie fasadowej przybudówki partii Tuska – także po przeciwnej od Palikota stronie. Bo na powstanie ugrupowania nie pomocnego PO, ale stanowiącego dla niej wyraźną alternatywę, się nie zanosi. A odejście J. Kaczyńskiego (o które apelują też zawzięci wrogowie PiS-u w ogóle; zbieżność ich zdania i swego jakoś nie razi p. Kluzik) oznaczałoby koniec jedynego ugrupowania naprawdę opozycyjnego. Oczywiście pozostaje zawsze przystąpienie do takiego czy innego PZPR. Natomiast w „Rzeczpospolitej” p. Szułdrzyński pomieszcza artykuł pt. „Kaczyński zagraża demokracji”, który redakcja opatruje dopiskiem „ostrzega publicysta »Rz«”. To dopiero 150. tekst w tym tonie. Kaczyński „zagraża”, bo jest „sprawcą” tego, iż możliwość objęcia władzy przez PiS jest mała. To nieprawda. „Sprawcą” jest wieloletnia nagonka na PiS. Do której teraz ochoczo dołączają p. p. Szułdrzyńscy. Powołując się na „fakty medialne” i własne, subiektywne oceny np. na temat przyszłego programu PiS-u. Czy ze względu na trudności partia ta powinna się rozwiązać? A może p. Migalski i Poncyliusz uratowaliby demokrację? Wspólnie z p. Szułdrzyńskim oczywiście.

 

Odcinki

 

Listopadowo

Żyjemy w czasie, gdy w Polsce zasada 2 razy 2 równa się 5 upowszechnia się coraz bardziej. Podstawowe sprawy przedstawia się w sposób dokładnie przeciwny do stanu rzeczywistego. Zwykle przed tym świętem pisałem, jak zawsze byłem przywiązany do daty 11 listopada i tego, co symbolizuje. Czasem podkreślałem, jak bardzo ówczesne odrodzenie Polski różniło się od niepełnego przeflancowania PRL w III RP. Dziś sytuacja wygląda jeszcze gorzej. I nic nie zapowiada, by się rychło poprawiła. Może zbieramy owoce tamtego „grzechu pierwotnego”? W dodatku był to rok doprawdy b. smutny. Stąd taki akurat ton tych rocznicowych słów.

Nie jutro

Można oczywiście powiedzieć, że nie warto tak bardzo przejmować się polityką. A zająć się przede wszystkim, mówiąc przenośnie, konsumpcją. Polskie miasta wyglądają przecież inaczej. Można łatwo podróżować po świecie. Itd. Wiem jednak, że dla Czytelników „GP” liczy się coś więcej. I że dla Polski chcieliby czegoś więcej. By zmieniła się nie tylko zewnętrznie. Oraz „po swojemu”, bo świat z lekka szaleje. Może, może... Tylko kiedy!

Bzdury

Możliwość, iż Sarah Palin zostanie nominowana na rywalkę Obamy w 2012 r., są zerowe. Zerowe. Marco Rubio nie jest aktywistą ruchu Tea Party. Rozpoczął kampanię, zanim ten ruch powstał, w życiu nie widział S. Palin, działacze tej nieformalnej organizacji na pytanie, czy Rubio jest jednym z nich, odpowiadają: „bo ja wiem?”. Tytuły w rodzaju „Sarah Palin rusza do walki o fotel w Białym Domu” lub „M. Rubio – gwiazda drużyny S. Palin” są kompletnie nonsensowne. Choćby twierdził tak niekompetentny londyński „Times” lub rozmyślnie fałszujące rzeczywistość jakieś CNN-y.

Kompetencja

Rozmyślnie pomieszczam parę kawałków o wyborach w Ameryce na górze rubryki (i poza artykułem), bo ilość głupstw i błędów faktograficznych – pal sześć brak obiektywizmu – nawet tylko wypisywanych pobiła u nas z tej okazji wszelkie rekordy. Niekompetencji. Myślałem nawet, by je osobno wypunktować, ale było ich zbyt dużo. Więc eksponuję tylko parę. Mam nadzieję, że w przyszłości uda mi się na te wypisy nawet nie zerkać. Tak jak nie oglądam i nie słucham, tfu, „amerykanistów”. PS Zdaję sobie sprawę, że dla niektórych tak wyjątkowe zajęcie się tymi wyborami może zostać uznane za przesadne. Ale naprawdę były ważne. Tyle że w „GP” z konieczności mamy tygodniowy „poślizg”. PS (2) – Czy mój zeszłotygodniowy tekst o Obamie był przesadzony? Bo ktoś słuchający wyciszonego, „refleksyjnego” Obamy, powtarzającego po swej klęsce hasła Republikanów, pewno mógł tak pomyśleć. Otóż nie. Przejaskrawienia były rozmyślne, ale upieram się, iż podstawa, sedno tekstu były trafne.

„Fachowość”

John Kasich to legendarny współautor „rewolucji Gingricha” (kiedy republikański Kongres zmusił w końcu Clintona, by po dwóch wetach zaakceptował żądanie zbalansowania budżetu, a także m.in. zmienił zasady welfare na tzw. workfare); był wtedy szefem komisji budżetowej. Po latach wrócił do polityki. Walczył o fotel gubernatora w Ohio i ze względu na przyszłe wybory prezydenckie był to jeden z najważniejszych pojedynków. Tylko ostatnio Obama był w Ohio cztery razy – w tym na samo zakończenie swego gorączkowego wyborczego tournée; Biden razy pięć. By wesprzeć dotychczasowego gubernatora, Stricklanda. Kasich wygrał. Republikanie triumfowali także w rywalizacji o podobnym znaczeniu na Florydzie. A jaki był podpis pod zdjęciem Kasicha na pierwszej stronie „Polski”? Że cieszy się z wygranej w wyborach do Senatu. To pokazowy przykład fachowości naszych mediów. W informacjach ze świata. I chyba nie tylko w nich.

Wzorcowo

W „Contrze” napomykam m.in. o typowym artykule, tym razem M. Szułdrzyńskiego, „Kaczyński zagraża demokracji” („Rzeczpospolita”). Oprócz czegoś, co określiłbym głupstwem ogólnym (może p. Szułdrzyński pojeździłby po Europie i pospisywałby sobie partie „zagrażające demokracji”, bo ich szanse wyborcze nie są duże – radziłbym wszakże wziąć, mówiąc staroświecko, gruby zeszyt), mamy i inne „kwiatki”. „Oczywiste jest, że wszystkie okoliczności tragedii smoleńskiej powinny być wyjaśnione” – pisze autor. Powinny, ale nie będą, o czym musi wiedzieć. Obecne władze zlekceważyły lot prezydenta, przekształciły go w prywatny, nie przygotowały. A to, co czyniły potem, aż do dziś, woła o pomstę do nieba. Ich moralno-polityczna wina i odpowiedzialność są oczywiste. Jak płaszczenie się Sikorskiego przed namiestnikiem Ławrowem. P. Szułdrzyński pisze zaś o jakichś „twardych dowodach” (?!). Najbardziej wszakże uderza stwierdzenie, że „ktoś mógłby powiedzieć”, że PO podobnie zagraża demokracji. Mógłby – ale jak konstatuje p. Szułdrzyński, nie powinien, bo PO po prostu chce utrzymać i poszerzyć swą władzę, a to jest naturalne i zrozumiałe. W jaki sposób dokonuje owego „poszerzenia”, fakt, że chce wyeliminować nie tylko poważniejszą opozycję, ale i zniszczyć (w sensie przenośnym) wszystkich niepodzielających jej zdania, że stara się opanować wszystkie dziedziny życia – p. Szułdrzyńskiego interesuje mniej. Napisałem, że to tekst typowy. Przeraźliwie typowy.

Utrwalacz

Sikorski (z błogosławieństwem Tuska) utrwala, umacnia, pogłębia przyjaźń polsko-radziecką. Czekam, kiedy bliski przyjaciel Sikorskiego – Ławrow zostanie udekorowany jakimś najwyższym odznaczeniem (może jednak peerelowskim?). I efekty są widoczne – sąd moskiewski odrzucił skargę Memoriału na utajnienie postanowienia umorzenia śledztwa w sprawie Katynia. A chodziło tylko o odtajnienie dokumentu umarzającego. P. Sikorskiemu chciałbym podziękować. Za owocne i sensowne wysiłki. Za umacnianie polskiej godności.

Donikąd

Fanatycy islamscy ogłosili, że chrześcijanie stali się uprawnionym celem (mordów). Nie tylko na Bliskim Wschodzie. Mamy Jemeny i Somalie, skąd zaczynają zagrażać Europie. W Pakistanie (sąsiadującym z Afganistanem kraju dysponującym bronią jądrową) zamachy są na porządku dziennym. I w takiej chwili nie tylko „chcemy wyjść z Afganistanu”, ale za poradą doradcy B. Komorowskiego „będziemy wywierać presję na sojuszników”, by czmychnęli z Afganistanu jak najszybciej i ustalili sztywne daty tego odwrotu. Równocześnie wszyscy ci panowie dużo mówią o art. 5 NATO („zbrojna napaść na jednego z członków sojuszu jest traktowana jak napaść na całe NATO”). Z terenu Afganistanu dokonano napaści na USA, więc tamtejsze działania Sojuszu są na tym artykule oparte. PS Żadne sztywne terminy „skończenia misji NATO” ustalone nie są. Bo to absurd. Dotąd mowa była wyłącznie o warunkowych datach w formie: „byłoby dobrze, gdyby można było...”. P. Kuźniar zaleca rejteradę jak najszybszą. Czy zaopatrzył się już w dużą ilość słodyczy? Oprócz strzałów w powietrze islamiści lubią się nimi raczyć w chwilach triumfu. A zwycięstwo nad Zachodem – to dopiero będzie coś! Na pewno – dla nich – nie „droga donikąd”. Używający tego terminu Kuźniar przekona się, jaka i dokąd to będzie droga. PS2 Podobno Sojusz ma już strategię obrony militarnej Polski. A ja boję się, że przeziębi się, straci wiarygodność. I nie rozwodząc się nt. zagrożeń niemilitarnych, pytam: a kto obroni nas przed Tuskami, Sikorskimi, Komorowskimi?

Szkodnik

Gratuluję S. Niesiołowskiemu, że zostało mu darowane trzecie życie. Drugim nazwał bajki nt. tego, iż chciano go zabić. Zdążył nawet samomianować się niedoszłą ofiarą. I stał się jeszcze większą gwiazdą medialną. On. PS Stefan Niesiołowski musi zniknąć z polityki. Od dawna i systematycznie niszczy przynajmniej jakie takie zasady jakiego takiego poziomu kultury życia polityczno-społecznego w naszym kraju. Niezwykle szkodzi Polsce. Powtarzam: Niesiołowski musi zniknąć z polityki.

Dojrzał

Kolejny popis publicystyczny Piotra Skwiecińskiego. Okazuje się, że tak naprawdę tragedii w Smoleńsku winni są Amerykanie. Że autor nie wie, czemu i o czym płk Kukliński zdecydował się poinformować Stany Zjednoczone. Jest także nieświadomy tego, iż w odróżnieniu od Rosji najpierw pretendowaliśmy do NATO, a potem staliśmy się członkiem Sojuszu. Za to informuje nas, że obecne władze są wyjątkowo proamerykańskie, wysługują się bezwstydnie Wielkiemu Bratu. To kolejny paszkwil na Amerykę. Po zdemaskowaniu „kapitalizmu” oraz „polskiej zapyziałości”. Z tego Skwiecińskiego będą jeszcze ludzie. PS Piszę zbyt ogólnikowo? Bo to notka skrótowa. A Skwieciński powinien postarać się o, z pewnością, znakomicie płatną, posadę asystenta R. Kuźniara. Co najmniej.

Normalka

Niedawne wybory samorządowe w Czechach wygrały grupy lokalne. To normalne i pożądane. Gdyby stało się tak i w Polsce, nie byłaby to żadna „kompromitacja partii”. Stwierdzam to, chociaż, jako żywo, wielu z tych partii szczerze nie znoszę.

O dzieciach

W jednej ze szkół w Polsce dzieci są masowo zawszone. Nie można tego zmienić, bo narażałoby to na szwank ich godność. Ta notka ma być krótka, więc mogę być oskarżony o to i tamto. Ale uważam, pojęcie „prawa dziecka” (zwłaszcza z jego obecną interpretacją) i urząd „rzecznika praw dziecka” za idiotyzmy.

O dzieciach (2)

Już i w Niemczech zanosi się na wprowadzenie możliwości adopcji dzieci przez homoseksualistów. Zapatero, Napieralski, Środa itd. w końcu wygrają. Co zaś najważniejsze, takie będą w przyszłości wręcz kategoryczne nakazy Brukseli – alibi dla działań, które podejmie PO.

Nietolerancja

Pojęcie „tolerancji” zostało totalnie zniekształcone. Nie chodzi bynajmniej w niej wyłącznie o stosunek do mniejszości etnicznych czy obcokrajowców. Ale o 100 innych kwestii z reguły polegających na nakazach i zakazach. Innymi słowy, dziś tolerancja równa się nietolerancja. Toteż zamiast zastanawiać się, „co znaczy”, usunąłbym ten termin całkowicie z języka i dyskusji. Dopóki nie wróci (jeśli wróci) w swym normalnym, dawnym znaczeniu.

Inteligenci

Dwóch dziennikarzy „GazWyb” towarzyszy w objeździe kraju Palikotowi. Szef tego organu odwiedza program Wojewódzkiego. I stwierdza tam, że ten typ jest mentalnie produktem jego i Palikota. Ciepło wyraża się o Urbanie. Używa, jak na ów zachwycający show przystało, wulgaryzmów. I – inteligencja polska, która traktuje „Gazetę Wyborczą” jako lekturę obowiązkową. Proszę to sobie zestawić.

________

 

Właśnie dowiaduję się, że wybitny, coraz wybitniejszy inteligent polski, mający, niestety, tę możliwość, udekorował Michnika najwyższym orderem Niepodległej. Mój prezydent? Akurat. Nie mój. Poczucia stosowności (i wstydu) nie wyzbyłem się.

Dno

Obecność Michnika u Wojewódzkiego to nie rzecz „śmieszna, straszna, nijaka i smutna”, jak czytam. To przykład dna, jakiego sięgnęliśmy. Nawet nie można powiedzieć, iż szef dużej gazety, który odwiedziłby „Jerry Springer Show” i używał tam niecenzuralnych słów, byłby skończony. Nie można, bo to niewyobrażalne, nie mogłoby się zdarzyć. Z krótkiej notki o Wydarzeniu dowiedziałem się wszakże, że Miller był premierem, który zawsze odbierał telefon, gdy Michnik dzwonił. Oraz, iż Okrągły Stół to było kolektywne dawanie d.... Najlepsze było jednak chyba stwierdzenie Michnika, że nie stracił twarzy, bo tak nie uważa. To jest więcej niż totalny brak samokrytycyzmu. Ale coś, wobec czego brak słów. Pewne mistrzostwo. PS Byłbym skłonny zgodzić się z R. Ziemkiewiczem, że Michnik padł. Ale przecież jego uczniowie znakomicie kontynuują dzieło – np. co dzień atakując naszą religię. Są tej kampanii centralą. A iloma tygodnikami (i nie tylko) zarządzają ludzie wyszkoleni w organie Agory? PS (2) Po raz setny stwierdzam: Michnik nie uległ nigdy żadnemu „przeobrażeniu”. Wystarczy zerknąć, co wygadywał np. w latach 70. PS (3) Chcę jeszcze dodać, że A. Domosławski to wyjątkowo wstrętna figura. Dla mnie neokomunista czystej wody. Godny Kapuścińskiego.

Droga

O zachwytach nad inscenizacją „Hair” zdążę jeszcze napisać (przy okazji mówi się dużo o filmie Formana – informuję więc, że był on w USA totalną klapą kasową). „Hair”. „Woodstock”. „WybGazeta” napisała kiedyś, że „Obama narodził się w Woodstock”. Pięknie. Tylko to nieco uzupełnię. Wojewódzcy też „urodzili się w Woodstock”. Niestety.

Wierność

Wzorem dla dzisiejszej młodzieży nie powinien być Gombrowicz, ale Conrad.Honor. Wierność (własnemu sumieniu).

Jacek Kwieciński

 

JESTEŚMY LUDŹMI IV RP Budowniczowie III RP HOŁD RUSKI 9 maja 1794 powieszeni zostali publicznie w Warszawie przywódcy Targowicy skazani na karę śmierci przez sąd kryminalny: biskup inflancki Józef Kossakowski, hetman wielki koronny Piotr Ożarowski, marszałek Rady Nieustającej Józef Ankwicz, hetman polny litewski Józef Zabiełło. Z cyklu: Autorytety moralne. В победе бессмертных идей коммунизма Мы видим грядущее нашей страны. Z cyklu: Cyngle.Сквозь грозы сияло нам солнце свободы, И Ленин великий нам путь озарил Wkrótce kolejni. Mamy duży zapas.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka