Contra
Wiadomo, że Niemcy uosabiają „Europę”. Jednym z głównych zadań polskiej prezydencji w UE będzie wzmacnianie integracji, czyli umacnianie Niemiec. Toteż jeśli dziś coś realizuje się w Berlinie, najdalej pojutrze obowiązywać będzie i w Warszawie. A w Niemczech mówi się już o kompleksie ekologiczno-przemysłowym (kiedyś było gadanie tylko o kompleksie zbrojeniowo-przemysłowym). Wdrożono specjalny plan o jakiejś kretyńskiej nazwie, którym mają zostać objęci wszyscy obywatele. Jakikolwiek sprzęt domowy, a nawet urządzenia toaletowe ma być obowiązkowo „sprzyjający środowisku”. Chce się czy nie, trzeba będzie nabywać nowy, drogi, spełniający „ekologiczne standardy”. Koszty (dla ludzi) nieważne, bo trzeba już, natychmiast, „ratować” planetę. Do nabycia będzie też wyłącznie przepisane przez ekologów jadło. O meblach na razie się nie mówi, ale już wszystkie domy muszą stać się „przyjazne” klimatowi. Ich przebudowa w takowe będzie kosztować miliardy. Nastąpi taki wzrost komornego, że jedna trzecia lokatorów będzie musiała porzucić swoje mieszkania i szukać tańszych, mniejszych. Opłaty za elektryczność już znacznie wzrosły – wzrosną jeszcze. I to niebotycznie. Także za gaz, nie mówiąc już o kosztach jakichkolwiek podróży. „Nie każdemu może się to podobać” – mówi A. Merkel (b. minister środowiska; zresztą tak jak lider socjalistów). Podobno Zielonych popierają dziś przede wszystkim ludzie bogaci. Ekstremiści ekologiczni doradzają biedniejszym współobywatelom np. turystykę wyłącznie krajową. Oszczędzanie. Mniej uświadomieni twierdzą, że pomysły i plany rządu uczynią ubogich jeszcze uboższymi. W stopniu, w jakim nie byłby tego w stanie uczynić nawet jakiś mityczny superneoliberalizm. Ale cóż, trzeba być po właściwej, moralnej stronie historii.
Odcinki
Przed
Piszę to przed wyborami. Ale cóż znaczyłaby moja notka wobec rozpisanej na głosy, zorkiestrowanej reakcji mediokracji? Treść poniedziałkowych czy wtorkowych komentarzy mógłbym przytoczyć już tydzień temu. Ich ton jest z góry wiadomy.
Jaruzelski
Odnajduję w skrzynce przedwyborcze ulotki. Te sygnowane „PO” drę od razu, a z prezentującymi „kochaną panią Hanię”, dożywotniego właściciela Warszawy, postąpiłem jeszcze drastyczniej. Atoli tę wzywającą „rozważnego wyborcę” do głosowania na wybrańców SLD zachowam sobie na pamiątkę. (Tak jak uczyniłem kiedyś z napisaną przez Stalina „Krótką historią WKP(b)”). Jako świadectwo naszego czasu. Reklama informuje, że sekretarz Jaruzelski popiera (co zaopatrzone jest w trzy wykrzykniki). To za mało. Żeby jeszcze popierał Urban albo ambasador ZSRR, może bym się zastanowił. I głosował odpowiednio.
Dwuznaczność
W wyborach zapewne spore sukcesy odniosą grupy lokalne. Tu i tam chodzi z pewnością o prawdziwych samorządowców. Ale mam wrażenie, że mamy masę lokalnych oligarchów, skorumpowanych klik. Jak u naszych wschodnich sąsiadów.
Niesmak Tuska
Wysłannicy PiS przekazali apel w sprawie Smoleńska kongresman Illenie Ros-Lehtinen, która już za dwa miesiące nie będzie reprezentantem „opozycji”, lecz przewodniczącą komisji kompetentnej właśnie w tej sprawie. Może warto było poczekać do stycznia (obecnie kongresmani są wręcz niesłychanie zajęci), ale rozumiem, że czas jest istotny, a już nawet pewien rozgłos w świecie b. ważny. Wypowiedź P. Grasia o „zdradzie” i „obcym mocarstwie” to duża klasa. Tusk też uważa, że zwracanie się do innego alianta niż Rosja jest niesmaczne i nieprzyzwoite. Jest dumny ze swoich dokonań w sprawie wyjaśniania przyczyn tragedii. Ot, Priwislinskij Kraj.
Poparcie
Według reprezentatywnego sondażu przeprowadzonego przez „Rzeczpospolitą”, wśród 31 wyborców warszawskich partia p. Kluzik może liczyć na 66 proc. poparcia, natomiast mało istotne dla stanu spraw w Polsce ugrupowanie Tuska na proc. 91. Są to wyniki wielce niezadowalające, bo jednak sektę PiS wspiera podobno 5,5 proc. wyborców. Groźba, że J. Kaczyński nie zostanie wyeliminowany z życia politycznego, jest wciąż realna. Warto wesprzeć W. Mazowieckiego, a zwłaszcza niejakiego Szostkiewicza w ich demokratycznych apelach i zdelegalizować tę faszystowską partię. Nawet do kultywowania dziedzictwa idealistów z bandy Baader-Meinhof czy RAF nie wzywa.
Męczeństwo
Niebawem Polacy będą mieli okazję wzruszyć się na filmie o Barbarze Blidzie zamordowanej przez Gestapo-Czeka Kaczyńskiego. Lokalizacja pomnika Blidy w Warszawie nie jest jeszcze ustalona. Wszelako znany jest napis na monumencie: „Ku czci ludzi uczciwych”.
Pol Pot!
J. Kaczyńskiego media obdarzyły już wszelkimi możliwymi komplementami. Zaskakuje jednak brak porównania najtrafniejszego. A przecież każdy czytelnik „WybGazety”, czyli każdy inteligent, wie, że J. Kaczyński to drugi Pol Pot. Wzywam do naprawy tego niedopatrzenia. PS. Ktoś proponował, aby w czasie powyborczym mediokracja dała opozycji z 50 dni spokoju. I zaczęła pełnić zwykłe funkcje kontrolne wobec rządzących Polską. Ale to niewykonalne. Ona już nie potrafi. Na dobre się oduczyła.
Wesprzeć
L. Wałęsa poparł stowarzyszenie p. Kluzik. To chyba przesądza sprawę. Kto zresztą nie poparł? Ostatecznie działanie na rzecz rozbicia PiS, partii zagrażającej polskiej demokracji, jest obowiązkiem obywatelskim. Bo – jak celnie zauważył P. Zaremba – 20-proc. skansen jest zły (dla PO). Dopiero gdy będziemy mieć zamiast PiS na stałe partie o elektoracie: 7 proc., 5 proc. i 4 proc., sięgniemy poziomu wskazanej (dla PO) demokracji i pluralizmu. Mam nadzieję, że wszyscy najwybitniejsi dziennikarze mają już przygotowane 50 „analiz” na ten temat. Funkcja kontroli działań zakonu-sekty PiS (a nie rządzących) w żadnym razie nie może być zarzucona. Zwłaszcza że chwilowo p. Kluzik i jej towarzysze są zmęczeni – latanie od telewizji do telewizji jest ostatecznie wyczerpujące. PS. Tytulik: „PiS miało ciekawe inicjatywy, ale przeszły bez echa”. No, i fajnie. O to przecież chodziło. Media czuwają.
Obiecujące
Uprzedzałem, pisałem i pisałem, czym jest „nowa lewica” i jej organ „Krytyka Polityczna”. Po próżnicy. Znani prawicowi publicyści twierdzili, że z zainteresowaniem, a nawet sympatią się jej przyglądają. No, to macie. Gloryfikacja terroru. Komunistycznego. Propagowanie przemocy, wspieranie morderców. Nikogo to nie razi. Rozpropagowanie ich idei rozpoczęła „Rzeczpospolita”. Też nikogo to nie zdziwiło. Bo reklamowanie „Krytyki Politycznej” i idei, które krzewi, jest cenne i ważkie społecznie.
Narodowy socjalizm
Bojówki „antyfaszystów” mają czysto faszystowski charakter. A raczej – żeby wyrazić się precyzyjniej (bo faszyzm to w istocie Mussolini) – charakter działań Hitlerjugend. Narodowosocjalistyczny. Wielce istotne byłoby wydanie w Polsce słynnej książki „Lewicowy faszyzm” („Liberal Fascism”) starającej się uporządkować terminologię, wskazać, czym był i jest „twardy” i „miękki” faszyzm. Ten prawdziwy. Ale taka polska edycja to płonne marzenia.
Na czerwono
Data wskrzeszenie Niepodległej pod czerwonymi, czarnymi i pomarańczowymi (lobby homoseksualistyczne) sztandarami i nazwa organizacji grupującej tych bojowców – „Ruch 11 listopada”. Czyż to nie piękne, nowoczesne, gustowne, wprost wspaniałe? Czekam na wywiad w „Rzeczpospolitej” z tow. Biedroniem, który oskarża, z Kazimierą Szczuką. Już dawno twierdziłem, że „Krytyka Polityczna” powinna mieć w tej gazecie własną wkładkę.
„Wola polityczna”
Dziennik „Polska Obywatelska”: „Nadlatują Amerykanie”. Gdzieś mimochodem dodano, że jest „wola polityczna”, by „nadlecieli” za parę lat. Gdyby wszystko, co podaje od dawna ten dziennik, było prawdziwe, mielibyśmy już w Polsce pół armii amerykańskiej i najnowocześniejszą w świecie, infrastrukturę militarną. A Obama zaszczyciłby RP swoją boską obecnością już z sześć razy. Pozwolę sobie zauważyć, że w wiarygodność „woli politycznej” Obamy kompletnie nie wierzę, a w „wolę polityczną” Komorowskich, Klichów, Kuźniarów etc. jeszcze mniej (nie mówiąc już o Wodzu-Tusku). Ale wspomniane „wole polityczne” i tak nic nie znaczą. Będzie się liczyć wyłącznie „wola polityczna” Moskwy.
NATO – nasze i rosyjskie
W „Nowym Państwie”, które właśnie się ukazuje, piszę o fatalnej sytuacji międzynarodowej, geostrategicznej Polski. A w codziennej prasie raptem piszą, że nie, skądże. B. Komorowski przeistoczył się, podobno, w wielbiciela współpracy transatlantyckiej, piewcę bilateralnej współpracy z „obcym mocarstwem” – Ameryką. Postrzega NATO niczym Reagan (albo ja). Gruzję wspiera. I – w ogóle. W tę metamorfozę absolutnie wierzę, jak w inwazję z Marsa. Na szczęście, tzn., bym nie popadł w schizofrenię, Komorowski wychwala pod niebiosa chorego na rusofilię Rasmussena, dostrzega „korzystne zmiany, które zachodzą w Moskwie” (ot, np. w jej stosunku do sprawy Katynia) itd. Ponadto, gadanie gadaniem, ale sojusz strategiczny z Rosją i padanie plackiem przed Merkel (w myśl zasady „Nie jesteśmy potęgą. Porządek wymaga tego, żeby znać swoje miejsce w szeregu”) to główne priorytety polityki zagranicznej PO. Będzie, będzie i „wspólny [z Rosją] europejski dom”, i „nowa strategia NATO” (z Rosją jako niemal członkiem Sojuszu). I prędzej kaktus wyrośnie mi na dłoni niż RP Tuska i Komorowskiego wniesie obiekcje. Nie, nie wycofam w popłochu swojego tekstu z „Nowego Państwa”. PS. Nadzieje Komorowskiego na budowę „natowskiego systemu przeciwrakietowego” głęboko wzruszają. Przy stałym zmniejszaniu budżetów militarnych już w XXII wieku może zacznie to być realne.
„Istotne”
W „Nowym Państwie” napisałem też, że Cameron już dwukrotnie złamał obietnicę nieuzależniania się od Brukseli. A tymczasem, niezależnie od batalii o budżet, zaczęto podkreślać w polskiej prasie, że każde istotne przekazanie władzy z Londynu do Brukseli spowoduje w UK referendum, więc „UE jest w rękach Brytyjczyków”. Nie wycofuję się ze swoich stwierdzeń także o W. Brytanii Camerona, bo w przytoczonej zapowiedzi kluczowe jest słowo „istotne” (do dowolnej interpretacji).
O kulturze
Zawiódł mnie minister kultury. Nieprzyznanie nagrody za wkład w „tworzenie kultury” Kubie Wojewódzkiemu uważam za mały skandal. Natomiast nie tylko władze Warszawy, ale i centralne powinny pobudować w ramach „działalności misyjnej” obszerne lokale piewcom terrorystów, morderców z RAF i Czerwonych Brygad. W Warszawie powinni mieć do dyspozycji nie tylko reprezentacyjne, rozległe miejsce na Nowym Świecie (wykłady Żakowskiego czy Żiżka mają miejsce w zbyt mało komfortowej sali), ale cały Pałac im. Stalina.
Poruszające
Znany lewicowy publicysta Igor Janke nadal i wciąż czci Obamę. Na dwóch kolumnach „Rzeczpospolitej” przedstawia demagogiczną, kłamliwą, karykaturalną propagandę Obamy. Coś muszę z tym zrobić, bo obamizm to odmiana schröderyzmu. Janke „na fali zwycięstwa” wpisał się na internetowej stronie Obamy. Czy francuskiej socjalistki też, czy tylko Ameryce życzył i życzy tak dobrze? Publicysta Janke chciał uczestniczyć w czymś „wielkim”. Niestety, nadzieję ze zmianą diabli wzięli. Nic z tego, co obiecywał Obama, się nie sprawdziło (to w wydaniu lewicy częste). Jest gorzej. Większość Amerykanów jest przeciw Obamie, a dwóch strategów Demokratów apeluje do niego pisemnie, aby nie ubiegał się o drugą kadencję. Nawet mobilizacja internetowa (którą Janke tak się podnieca) milionów przeciwników Obamy przewyższyła jego „największy ruch w Ameryce”. A Janke wraz ze swoim organem prasowym wciąż to samo. Zapraszają na stronę Obamy. Podaję więc inną: GOPLeader. gov/NewMajority. PS. Publicyście Jankemu radzę, by zalogował się na stronę nieskruszonego terrorysty Ayersa – kumpla Obamy. Również prezentuje treści poruszające.
Odwrotnie
Bush nie był jednak Obamą. To już bardzo dużo.
Prohibicja
Totalna prohibicja tytoniowa – zakaz palenia papierosów także we własnym mieszkaniu – zostanie wprowadzona w 2020 r. Odpowiednie przepisy wykonawcze są już opracowywane w Brukseli. W imię krzewienia wolności będą podtrzymywane przez Trybunał Europejski. Polski Trybunał ma już przygotowane ewentualne orzeczenia w tej sprawie. Będzie się powoływać na „sprawiedliwość społeczną”. Trwa też szkolenie policji ekologicznej. Tak, by potrafiła odróżnić papierosa (palący – trzy lata więzienia) od społecznie wskazanej marihuany w ustach odpowiedzialnego obywatela. Równocześnie, by nie uszczuplić budżetu z wpływów akcyzy papierosowej, wprowadzi się dla wszystkich obywateli „podatek od możliwości wznowienia palenia”. Będzie obowiązkowy.
Niezbędnik
Pisałem o kompletnym braku kompetencji młodych dziennikarzy – dominujących już wszędzie. Ów brak nie powinien zaskakiwać – sztandarowym nauczycielem nowych kadr jest wzorcowy półinteligent postpeerelowski – Jacek Żakowski.
Lakoniczniej?
Moje maniakalne wręcz próby, by w tej rubryce napisać „wszystko o wszystkim”, są coraz bardziej niewykonalne. Muszę z tej bezsensownej pedanterii zrezygnować. Ale przecież trzeba zareagować (kiedy, jak?) i na jedno z najmniej trafnych stwierdzeń, jakie napotkałem, R. Ziemkiewicza: „Adam Michnik jest jak biznesmen, który ogromny kapitał zdobyty dzięki działalności opozycyjnej zainwestował bardzo niemądrze...”. Powiedzieć dwa słowa, czemu nie mogę ścierpieć (nawet w „GP”) gęby George’a Clooneya. Wskazać prostą drogę od zachodniej barbarii lat 60.–70. i jej herosów (których – jak się okazuje – mamy czcić po wsze czasy) do dzisiejszych „dzielnych chłopców w kominiarkach” (język środowiska Sierakowskiego). Przedstawić, z jak wielkim zaangażowaniem i elegancją „WybGazeta” walczy z chrześcijaństwem. Ciekawe zresztą, jak będzie wyglądać pierwsza strona organu w Święto Zimy. Przekreślony krzyż? A to tylko parę kwestii „ogólniejszych”...
Bulwarowo
Na ogół nie zajmuję się podobnymi bzdetami. Ale może jednak monarchia brytyjska będzie uratowana? Oblubienica księcia Williama wygląda na zwykłą dziewczynę, a nie półinteligentną nimfomankę, jak „królowa ludzkich serc” Diana. A o księciu wiadomo przynajmniej, że nie jest muzułmaninem. Tej pewności w odniesieniu do jego ojca – nie ma.
Jacek Kwieciński



Komentarze
Pokaż komentarze (4)