Awangarda Polityczna - AP Awangarda Polityczna - AP
80
BLOG

Ukraino, broń się, ale tak, żeby nie zaszkodzić za bardzo Rosji. W 4tą rocznicę wojny

Awangarda Polityczna - AP Awangarda Polityczna - AP Polityka Obserwuj notkę 3
Ukraino, broń się, ale tak, żeby nie zaszkodzić za bardzo Rosji i żebyśmy jak najszybciej mogli wrócić do wspólnych interesów z nią.

Tak w jednym zdaniu można streścić całą politykę Zachodu wobec agresji Rosji na Ukrainę, a od czasu ponownej prezydentury Trumpa jest passé mówienie nawet, że to Rosja zaatakowała Ukrainę. Retoryka Trumpa zrównuje ofiarę z agresorem i to na nią - co jest już całkowitym nieporozumieniem - zrzuca się odpowiedzialność za trwanie i zakończenie tego konfliktu... tak jakby ofiara ataku mogła sprawić inaczej niż tylko poddając się, że atakujący przestanie ją okładać.

I tego właśnie oczekuje się, mniej lub bardziej wprost, od Ukrainy: poddania się poprzez spełnienie wszystkich warunków i żądań Putina, łącznie z wycofaniem swojej armii z terenów Donbasu, które wciąż są przez nią skutecznie bronione i powstrzymują rosyjską armię przed zajęciem dalszych terytoriów na zachód, które wówczas zostałyby całkowicie odsłonięte, gdyż to właśnie tam znajdują się najlepsze umocnienia obronne armii ukraińskiej. Nie bez powodu Putin żąda wycofania się jej z nich. Niedawno Zełenski stwierdził, że nikt nie może oczekiwać od nich zrobienia czegoś tak głupiego.

Czy Trump i jego doradcy o tym nie wiedzą? Oczywiście, że wiedzą, bo sami Ukraińcy ich o tym informują na bieżącą, ale lekce to sobie ważą. Ich celem jest tylko doprowadzenie za wszelką cenę do zakończenia konfliktu kosztem wzmocnienia rezimu Putina i imperialnej, agresywnej polityki Rosji. Wszak, jak powtarza co rusz z rozbrajającą szczerością Trump: ich dzieli od niej "piękny ocean". Co innego my. My możemy mieć tuż za swoją granicą armię rosyjską i rosyjskie wyrzutnie rakietowe zdolne przenosić ładunki nuklearne, ale to nie jest wcale powód do żadnych obaw, wszak Rosja chce tylko pokoju, a to że atakuje teraz Ukrainę to wina NATO, bo w ogóle istnieje i tego, że my w niej jesteśmy (jednym z żądań Putina jest cofnięcie granic NATO do stanu z 91 r., czyli na długo przed przyjęciem do tej organizacji takich krajów jak Polska, Węgry czy państwa bałtyckie).

Wszak to my jesteśmy winni jej agresji na Ukrainę, bo wstąpiliśmy do NATO, a tak w ogóle to wojna Bidena, bo gdyby Trump był wówczas prezydentem, w ogóle by do niej nie doszło. Oczywiście, że by nie doszło, bo Putin dostałby to, co chce bez jednego wystrzału. Wątpliwe jednak, że zadowoliłby się jakimiś innymi, niż terytorialne, fantami i tak czy owak by ją zaatakował, tyle że Ukraina już na samym początku zostałaby zmuszona do kapitulacji, bo Trump nie udzieliłby jej żadnej pomocy a armia rosyjska przeparadowałaby się, tak jak to planowała, po ulicach Kijowa.

Nie to jednak jeszcze budzi moją największą grozę, ale postawa naszej prawicy, która bez mrugnięcia okiem staje po stronie sojuszników Putina w Europie i takiej polityki Trumpa wobec Ukrainy, ta sam prawica, która przez ostatnie 15 lat zatruwała Polakom umysły jakimiś teoriami zamachowymi w związku z katastrofą smoleńską i wieszała psy na wszystkich innych za jakiś reset z Rosją z lat 90' i późniejszych, podczas gdy polityka Trumpa wobec Rosji jest dążeniem do resetu na o wiele większą skalę i to w czasie jej pełnoskalowej agresji na Ukrainę. Coś jeszcze niedawno nie do pomyślania nawet dla nich. Jak widać dla powrotu do władzy, któremu ma pomóc wsparcie amerykańskiego prezydenta, są zdolni przypieczętować sprezentowanie Putinowi ukraińskich terytoriów, tych samych, w obronie których występował prezydent Lech Kaczyński i przed czym przestrzegał.

Czy naprawdę wydaje im się, że dzisiaj Lech Kaczyński byłby za taką polityką Trumpa i jego wizją zakończenia tego konfliktu kosztem ukraińskiej integralności terytorialnej? Naprawdę im się wydaje, że pozwolenie Putinowi na wyjście z tej afery cało i to z fantami wpłynie dobrze na nasze bezpieczeństwo i w ogóle przyczyni się do jakiegoś trwałego pokoju? Nie sądzę. Są więc dla własnych karier gotowi na wystawienie nas na takie ryzyko. Ktoś mógłby nazwać taką politykę nawet zdradą.

Nie sądzę jednak, żeby Trumpowi udało się doprowadzić w ten sposób choćby do wstrzymania działań wojennych i rozpoczęcia rozmów pokojowych. Putin stawia zbyt daleko idące warunki tylko do tego, a Ukraińcy zgadzając się na nie nie mieliby już w zasadzie czego dalej negocjować, no chyba, że jakieś kolejne ustępstwa na rzecz Rosji.

Putin i jego reżim obawiają się jak ognia zakończenia konfliktu bez osiagnięcia swoich pierwotnych celów, którymi są: całkowite podbicie Ukrainy i włączenie jej do Rosji. Kończąc ten konflikt inaczej narażają się na rosnące niezadowolenie społeczeństwa, które zostało zmuszone do zbyt wielu poświęceń i ofiar, żeby uznać przyłączenie Donbasu za wystarczające zadośćuczynienie za nie. Ukraina przecież zachowa niepodległość i będzie dalej integrowana z Zachodem, UE, NATO. Jak im to wytłumaczy ta sama propaganda, która przez ten cały czas przedstwiała ten konflikt jako wojnę nie tyle z samą Ukrainą co z NATO i tymże Zachodem, któremu teraz została ona oddana prosto w ręce? Po to były te wszystkie ofiary? Po to, żeby Finlandia i Szwecja weszła do NATO, Ukraina weszła do UE i rosła politycznie i gospodarczo, podczas gdy oni muszą borykać się z konsekwencjami gospodarczymi, politycznymi i moralnymi tej wojny? Za to wysłali na śmierć setki tysięcy swoich synów, ojców i braci, których groby teraz będą z tymi pytaniami i wątpliwościami w głowie odwiedzać? Wielu z nich nawet tego nie będzie mogła zrobić, bo ciała ich bliskich zaginęły rzekomo na froncie.

Dlatego Putin nie może zakończyć tej wojny i jej nie zakończy dopóki nie zdobędzie całej Ukrainy, albo jej przeciąganie spowoduje adekwatne niezadowolenie społeczne i nie zostanie zmuszony do powstrzymania agresji. Trump ograniczając teraz pomoc dla Ukrainy do minimum działa jedynie na korzyść Rosji, bo jedynie powstrzymanie agresora bądź uczynienie kosztów prowadzenia wojny dla niego zbyt uciążliwymi, może zmusić go do ustępstw i zakończenia agresji. Nic więcej. Taka jest logika wojny od tysiącleci i nawet megalomania Trumpa tego nie zmieni.

Polityka uprawiana przez ludzi pozbawionych skrupułów i wyobraźni zabiła więcej ludzi niż dżuma, cholera i wszystkie pandemie razem wzięte... przynajmniej odkąd istnieje. Niestety, tak jak na grypę, nie ma na to jednej szczepionki, bo polityczny wirus wciąż mutuje i uczy się odporności. Jego głównym środowiskiem rozmnażania się jest populizm, rozprzestrzenia się za pomocą nieodpowiedzialnych słów i koncepcji. Główne objawy zarażenia: gorączka, dreszcze, mamrotanie bez składu i ładu prowadzące do agresywnych zachowań, odporność na logikę i fakty. Maski i umywanie rąk nie chronią przed jej skutkami.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka