Że Lech Wałęsa specjalnie manierami nie grzeszy, to wiadomo nie od dzisiaj. Że okadzany przez bandę klakierów uwierzył chyba we własną wielkość i samodzielne pokonanie komunizmu, to też żadna nowość. Że wzorem swoich współautorytetów bluzga na prawo i lewo, przecząc sobie w co drugiej wypowiedzi – a czasem w co drugim zdaniu – nikogo już chyba nie dziwi. Ale swoją ostatnią wypowiedzią na blogu przesadził – zakładając oczywiście, że sam te słowa napisał:
http://www.mojageneracja.pl/1980/blog/2253367254a891e9eaaa23/0
Próbka logiki: najpierw czytamy, że “Z tego co wiem P.Walentynowicz nie należała do Solidarności“, a kilka linijek dalej “została w początkowym okresie w1981 r wydalona z Solidarności”… No to jak, została wydalona z ruchu, którego członkiem nigdy nie była? Chociaż czego ja wymagam od faceta, który chwalił się, że książek nie czyta – a co do swoich kontaktów z SB podawał tyle wersji zdarzeń, że sam ich już pewnie nie pamięta (a co dopiero apologeci).
“W tym ruchu od zawsze w prowadzała anarchię rozrabiając demokratyczne struktury i niszcząc demokratycznie wybranych działaczy” – stylistyki i ortografii czepiać się nie będę (copy-paste z oryginału, gdyby kto pytał), skupmy się na treści. Facet, którego działania legitymizował Falandysz (i chyba tylko dlatego obyło się bez sądu), zarzuca innym anarchistyczne ciągotki i niszczenie demokratycznych wybrańców? Jego znakiem firmowym jako prezydenta było granie sobie ludźmi w układanki – i krytykuje innych za “rozrabianie”?
“Dawała się wykorzystywać przez przygotowane koncepcje i materiały wyprodukowane w SBna wszystkie te stwierdzenia istnieją materiały i dowody które można tu w oryginałach pokazać .” – a ten kawałek to mnie szczerze mówiąc rozbawił. Podobno najskuteczniejszą metodą obrony stosowaną przez złodziei jest wrzeszczeć “kradną” gdy ktoś ich złapie za rękę na gorącym uczynku – ewidetnie Wałęsa to wie. Jego nazwisko regularnie wypływa w kontekście znikających dokumentów SB – ale pytanie o to oczywiście jest dowodem na małość i opluwanie autorytetów. Ale jemu samemu oczywiście wolno zarzucać brzydkie postępki bliźnim w oparciu o esbeckie teczki, które w tym momencie zyskują na wiarygodności.
“Towarzystwo z wiązane z Kaczyńskimi ,Walentynowicz,, Macierewicz Olszewski i jeszcze kilkuim podobnych do dziś nalezą do dziwnej paranoicznej im tylko znanej solidarności.” – i już się wszystko wyjaśnia. Że Wałęsa opluwał zawsze Gwiazdów czy Walentynowicz, to wiadomo – nie chciał się dzielić chwałą założyciela “S”. Ale skąd nagły atak jadu? Aaa, przyjął panią Annę wróg największy – Kaczor. No to dawaj, jedziemy… W końcu cel uświęca środki, w potworne i będące zagrożeniem dla demokracji Kaczory walić trzeba zawsze i wszędzie. Im bardziej nie ma ich u władzy, tym są groźniejsi – a kaczyzm przenosi się przez dotyk, więc pani Anna też jest już zarażona, ergo nie ma dla niej litości.
Chciałoby się powiedzieć: chcesz człowieku, tłucz się z Kaczorami, Macierewiczem czy Olszewskim – pies was wszystkich trącał – ale od pani Anny się odczep, bo ta kobieta naprawdę jest bohaterką. Chciałoby się – ale do (domniemanego) autora cytowanego przeze mnie wpisu i tak nic nie dotrze. Żyje w swojej alternatywnej rzeczywistości, przekonany o własnej wielkości i nie obchodzi go nic innego.
Cóż – kto chce wierzyć, niech wierzy w obowiązującą wizję historii. Ja pod wpływem propagandy nie zacznę uważać bydła za niebydło.



Komentarze
Pokaż komentarze (14)