Zarzuciłem bloga - dlaczego? Z jednej strony wypisuje się w dłuższych tekstach dla Gońca Wolności. Ale przecież to tylko 2 - 3 teksty miesięcznie. Kiedyś zaś pisywałem niemal codziennie, albo co 2 -3 dni. Co się stało?
Chyba się "wypisałem". Nie ma chwilowo nic do dodania. Obserwuję co się dokoła dzieje i nic mnie ani nie dziwi, ani nie śmieszy, ani nie straszy. Patrzę sobie i myślę "a nie mówiłem?" Albo: "o, czytałem o tym już dawno temu, tak właśnie miało być". Czytam o idiotyzmach rządu Tuska i sobie myślę - przecież ja tych gości przejrzałem ponad 4 lata temu, czym ci ludzie się tak podniecają? Czytam np. o nowej ustawie medialnej z idiotycznymi zapisami o konieczności rejestracji serwisów internetowy, czytam głosy oburzenia na blogach i zastanawiam się cóż ci ludzie się tak denerwują? Przecież taka jest logika systemu - zagarniać coraz to nowe obszary życia pod kontrolę. Sami go najczęściej popierają, a teraz do nich dotarło czym to grozi, jak się wzięli za obszar życia dla nich istotny. Czytam sobie o zapaści szkolnictwa zawodowego, o tym, że brakuje rzemieślników - też lata temu to przewidziałem, nie wiem nawet, czy gdzieś nie pisałem w swoim wpisie, albo w komentarzach pod wypocinami jakiegoś idioty o "społeczeństwie informatycznym", że w społeczeństwie informatycznym (o ile w ogóle jest to nowa jakość) wcale nie wszyscy będą informatykami, tylko ktoś musi kłaść kafelki. Oczywiście było to grochem o ścianę - od głosu rozsądku ważniejsze jest to, co uważa się za mądrę i za nieunikniony kierunek. To po co pisać i dyskutować?
Czytam sobie o nawrotach psychozy antyklerykalnej, biorę trzy głębokie oddechy i już mi to wisi. Albo widzę plakat z Palikotem i też nic. Uodporniłem się na zabiegi polityków, które mają doprowadzić nas do politycznego rozognienia, żebyśmy się sobie rzucali do gardła. Słucham moich znajomych jak plotą bzdury - kiwam grzecznie głową, uśmiecham się.



Komentarze
Pokaż komentarze (8)