Grim Sfirkow Grim Sfirkow
152
BLOG

Dlaczego "Czterej pancerni" ?

Grim Sfirkow Grim Sfirkow Kultura Obserwuj notkę 20

Dlaczego po tylu latach od upadku poprzedniego ustroju filmy, takie jak "Czterej pancerni i pies", tudzież "Stawka większa niż życie" wciąż mają widownie? Przecież na tle dzisiejszych produkcji sporo w nich amatorszczyzny, różnych chwytów "niedzisiejszych", na które nikt by się we współczesnym kinie nie zdecydował. Są to dosłownie filmy z innej epoki. Ich scenariusze przecież również nie powalają. Przygody Klosa, oglądane jak zwykły kryminał nie bronią się. Więc dlaczego widzowie wciąż to oglądają?

Moim zdaniem odpowiedzią jest "format". Tym terminem określają fachmani od TV ideę programu. Nie scenariusz, ale zarys akcji i przewodnią myśl. To, co jest w "Czterech pancernych.." i "Stawce...", a czego nie ma w obecnych produkcjach, to bohaterski mit. Mit ten, to opowieść o herosach, walczących za sprawę, rycerzach bez zmazy i skazy, poświęcających się dla innych i  - co najważniejsze - zwyciężających. Herosi ci oczywiście uosabiają potrzebę sukcesu ówczesnych Polaków - widzów, sukcesu zbiorowego. To właśnie zapewniała Polakom "Stawa większa niż życie": nasz człowiek w Abwerze wygrał za nas wojnę. To też zapewniali "Czterej pancerni..", rozjeżdżający Szwabów gąsienicami, od Studzianek, do Berlina. 

Trzeba dodać, że twórcy scenariusza nie starali się przesadnie niewolniczo trzymać realiów epoki. W przypadku Klosa było to szczególnie widoczne. Cała akcja była mało prawdopodobna. Ale to nie miało znaczenia - nawet lepszym nośnikiem mitu jest fabuła bajkowa. I tak trzeba patrzeć na te filmy - jak na baśnie, leczące kompleksy Polaków po wojnie światowej. Kompleksy narodu przegranego, zdziesiątkowanego, przesiedlonego, przeświadczonego, że jest tylko zabawką w rękach wrogich sił. 

 Łatwo zauważyć, że obecne produkcje nie zaspokajają tego rodzaju potrzeb. Produkcje dla mas, to tasiemcowe sagi rodzinne. Ambitniejsze filmy z kolei za punkt honoru stawiają sobie pokazać Polskę  "prawdziwą", tzn. rozpadające sie rodziny, alkohol, bicie dzieci i żony i generalnie skupiają się na tematach, które odległe są od jakiejkolwiek pozytywnego mitu ("Pręgi", "Plac Zbawiciela"). Zamiast tego proponują mity negatywne. Artyści filmowi, wychowani w kulcie indywidualizmu, nie chcą i pewnie nie potrafią stworzyć bohatera - herosa, uosabiającego zbiorowość. Zbiorowość, to dla nich coś, co jest zagrożeniem. Bohater występuje przeciw niej, osiąga sukces nie poprzez nią, ale wbrew ("Nigdy w życiu"). 

Pewną przeszkodą jest pogarda dla kultury popularnej, wśród twórców polskich filmów. Uważają oni, że dla wybitnego artysty, twórcy kina ambitnego, stworzenie popularnej bajeczki, to pryszcz. Mylą się całkowicie. Kultura popularna, to zupełnie inna dziedzina sztuki, w której "wielki" artysta nie musi się wcale sprawdzić. To trudne rzemiosło, wymagające, jak każde rzemiosło, studiów, treningu i wielu lat praktyki. Przykładem lekceważenia widza i materiału, jest chociażby osławiona ekranizacja Wiedźmina. Trzeba jednak powiedzieć, że w tej materii jest coraz lepiej. Powstają naprawdę fajne komedie romantyczne, które da się oglądać (chociażby "Nigdy z życiu").

Fabuły bohaterskie importujemy z USA ( Europa Zachodnia ma podobny problem, co my...) i to one zaspokajają tę zbiorową potrzebę Heraklesa. Tzn. zaspokajają tylko częściowo. Film amerykański jest skierowany do Amerykanów. Aby w pełni cieszyć się ich terapeutycznym działaniem, trzeba być Amerykaninem. Polakowi pozostaje tylko namiastka, bo z bohaterem nie może się w pełni utożsamić, jako z projekcją swoich wyobrażeń. Potrzebny nam jest nasz bohater, a nie cudzy. Dlatego nasi dzielni pancerniacy i Kloss - Konrad Wallenrod drugiej wojny światowej, wciąż znajdują widzów. 

Przed artystami stoi więc trudne zadanie. Widz ma potrzebę do zaspokojenia,  a tym samym pieniądze do wydania. Potrzebujemy fabuły bohaterskiej, ciągła popularność "Klossów" jest na to dowodem. Powinna być to fabuła historyczna, z historii najnowszej, takiej, która funkcjonuje w pamięci żyjących ludzi. Tak było z PRL-owskimi hiciorami.

To, że  Polacy nie są zgodni, co do tego, kto w naszej najnowszej historii jest bohaterem, kto zdrajcą, a kto idiotą, nie ma znaczenia. Artysta ma kreować mit, to jego zadanie. Dopiero po powstaniu takiego filmu widz będzie wiedział, co ma myśleć.

Popieram prawo własności, JOW, niskie podatki, przejrzyste prawo, karanie przestępców. Jestem przeciw uchwalaniu prawa, którego nikt nie będzie przestrzegał (poza frajerami). Nie mam nic przeciw skandynawskiemu modelowi państwa, o ile jego wprowadzanie rozpocznie się od przywrócenia monarchii.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (20)

Inne tematy w dziale Kultura