Grim Sfirkow Grim Sfirkow
112
BLOG

Teologia informatyczna (2)

Grim Sfirkow Grim Sfirkow Kultura Obserwuj notkę 14

Komputerowy model Boga i świata może być użyteczny dla wyjaśnienia stosunku Boga do stworzenia. Wyobraźmy sobie, że świat jest programem komputerowym, któremu Użytkownik (czyli Bóg) stworzył reguły i uruchomił. Program ten dostarcza środowiska życia dla zamieszkujących go istot - "cyfraków". Bóg jest w tym modelu stworzycielem, "jest" w każdym miejscu programu (tzn. może za pomocą debuggera zajrzeć w dowolny punkt programu, może zmienić zawartość dowolnego obszaru pamięci), ale bynajmniej nie uczestniczy w skonstruowanym przez siebie świecie. Do czasu.

Spróbujmy wyobrazić sobie, czy mieszkaniec takiego programu, składający się wszak wyłącznie z cyferek, jest w stanie dojść do tego. Użytkownik na pewno nie wytrzyma i da jakiś cynk mieszkańcom Modelu (tak nazywam komputerowy świat), zorganizuje jakieś cuda, podrzuci jakieś kamienne tablice. Wobec takich znaków mieszkańcy komputerowego świata są bezradni. Nie potrafią wytłumaczyć takich fenomenów. Wielu zaczyna wierzyć, że istnieje Użytkownik, ale równie wielu podejdzie do rzeczy sceptycznie. Np. pojawi się wewnątrzkomputerowa nauka, próbująca dociec natury Modelu. Być może wynajdzie jakieś narzędzia pozwalające wykryć reguły rządzące Modelem, tak jak my potrafimy odkrywać prawa fizyki. Kto wie, może nawet dojdą, że istnieje procesor, rejestry i inne procesy w pamięci, oprócz Modelu. Ale cały czas nie prowadzi ich to do odkrycia Użytkownika. Dla komputerowych naukowców, wierzących swojej metodzie, Użytkownik będzie "hipotezą, która się nie sprawdziła". Przecież przeszukali cyfrowy świat cyferka po cyferce - użytkownika nie znaleźli. Przecież zbadali samą istotę świata - hardware - i tu też ani śladu Użytkownika. Oczywiście ci, którzy uwierzyli cudom i kamiennym tablicom powiedzieli im, że ten hardware ktoś musiał zlutować. Ale cyfrowi naukowcy to wyśmiali: "Niby dlaczego ktoś musiał lutować? Potraficie to udowodnić? Nie? To spadajcie na bambus!"

Użytkownik mógłby oczywiście chcieć wziąć udział w stworzonym przez siebie świecie. W poście o Trójcy Świętej pisałem o tym, że Bóg dysponuje swoim własnym obrazem. W tym przypadku Bóg - Użytkownik mógł użyć swojego obrazu (czyli Logosu - Syna), przystosować go do uczestnictwa w Modelu (dla znających Javę - przez realizację interfejsu JCzłowiek, dla znających c++ - przez dziedziczenie abstrakcyjnej klasy Człowiek) - pamiętamy wszyscy: "Stał się człowiekiem" - i wysłać go do Modelu. W ten sposób Użytkownik mógłby próbować dać znać o swoim istnieniu - osobiście opowiadając o sobie. Oczywiście dla sceptycznych "cyfraków" nawet to nie będzie dowodem.

Model ten pokazuje, że nauka nie jest w stanie dociec natury świata, ani udowodnić istnienia/nieistnienia Boga. Z prostej przyczyny: ze swej istoty nauka porusza się wewnątrz dostępnego zmysłami świata, wewnątrz modelu. Tymczasem Bóg z definicji jest poza modelem. Jest dla nas w takiej pozycji, jak dla gracz grający w Settlers do ludzików biegających po wirtualnym świecie - niedostrzegalny zmysłami. W żaden sposób nie da się dostrzec poruszając się w obrębie świata tego, co jest poza nim.

 

(Inspirowane twórczością Stanisława Lema i Konrada Lewandowskiego. Nazwa "Cyfraki" pojawiła się chyba w którymś z numerów "Bajtka".)

Popieram prawo własności, JOW, niskie podatki, przejrzyste prawo, karanie przestępców. Jestem przeciw uchwalaniu prawa, którego nikt nie będzie przestrzegał (poza frajerami). Nie mam nic przeciw skandynawskiemu modelowi państwa, o ile jego wprowadzanie rozpocznie się od przywrócenia monarchii.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (14)

Inne tematy w dziale Kultura