Wszyscy to znamy: "Litwo , ojczyzno moja, ty jesteś jak zdrowie, ile cię trzeba cenić ten tylko się dowie kto cię stracił" - pisał Adam Mickiewicz, na emigracji. Dalej "Dziś piękno twe w całej ozdobie widzę i opisuję, bo tęsknię po tobie". Przypomniałem sobie tę strofę, kiedy dowiedziałem się, że moja Ciotka, która wyjechała 30 lat temu do Ameryki, zaczęła nagle czytać książki o historii Polski. Muszę dodać, że to odmiana niespodziewana, moja Ciotka zawsze okazywała swojej byłej ojczyźnie co najwyżej pobłażanie, a nie raz nie ukrywała pogardy. Dodać należy, że kiedy wyjeżdżała w wieku lat dwudziestu paru, miała wg. relacji rodzinnych absolutne pstro w głowie. I nagle, po 30 latach, zainteresowanie historią Polski. I to do tego stopnia, że przez 40 minut potrafiła opowiadać o tym swojej matce, a mojej babci. Babcia oczywiście przebierała nogami ze zniecierpliwienia. Co ją to obchodzi? Sama jest żywym świadectwem historii - historia wpłynęła na jej życie w sposób decydujący, niesie ją na karku do dziś.
W komentarzach o emigracji przebija się najczęściej aspekt ekonomiczny wyjazdów - wrócą, przywiozą pieniądze, założą firmy, albo na odwrót - nie wrócą, pluną na ten nasz zatęchły grajdołek, porwie ich dobrobyt i tolerancja. Mało kto dostrzega możliwy inny aspekt pobytu na zachodzie. "Ile cię trzeba cenić ten tylko się dowie, kto cię stracił" - grzechem ogromnej większości polskich artystów jest absolutne zapatrzenie na zachód i lekceważenie kultury własnego kraju. Przenosi się to również na młodzież i dużą część aktywnego społeczeństwa. Cała bez mała muzyka młodzieżowa, to kalki tego, co wymyślono na zachodzie. Kto wie, czy pobyt za granicą nie uruchomi przeciwnego mechanizmu? Czy zetknięcie z różnorodnymi kulturowo i religijnie społecznościami Anglii nie zaowocuje w docenieniu własnej kultury? Zainspiruje poszukiwania wartości artystycznych godnych rozpowszechnienia w swojej, a nie importowanej kulturze?
Bo to nie jest tak, że inspiracje rodzą się same. Inspiracje są jak nieobrobiony bursztyn, chropawe, brudne i nieciekawe przy pierwszym spojrzeniu. Dopiero kiedy weźmie się za nie sztukmistrz, przytnie, wypoleruje, ozdobi - o wtedy wszyscy krzyczą - "Jak mogliśmy tego nie dostrzegać!" Czy nie tak było z Chopinem i jego muzyką inspirowaną rzempoleniem wiejskich muzykantów, których podsłuchał na wakacjach na wsi? Trzeba więc wysiłku. Być może ci co tęsknią podejmą go, bo ogromna większość krajowców nie ma ku temu serca.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)