Informator: wiek 31 lat, wysoki, włosy ciemne, pracownik międzynarodowej firmy, działającej na rynku informatycznym i elektronicznym.
GS: Który raz byłeś w Chinach?
TW: Trzeci. Teraz pracowałem przez miesiąc w Pekinie.
GS: I jak ci się podobało?
TW: Chiny mi się podobają, ale ja tam głównie pracowałem po 12 godzin więc sam rozumiesz, niewiele tak naprawdę widziałem, na zwiedzanie nie miałem czasu.
GS: Nie złamali twoich praw człowieka? (podobną w Chinach są łamane...)
TW: Nie zauważyłem, raczej nie.
GS: Może komuś chociaż ichnie ZOMO spuściło łomot na ulicy?
TW: Nie słyszałem. Tam jest pełno policji i w ogólnie jakiś mundurowych na ulicy, ale możesz iść o 24 i na pewno nikt ciebie nie zaczepi i nie pobije. To co wiem, to na pewno tam jest duży kontrast między grupami społecznymi. Z jednej strony bieda, a z drugiej ludzie jeżdżą mercedesami, audi i bmw.
GS: Czy twoi koledzy z pracy to była ta klasa wyższa?
TW: Nie sądzę, aczkolwiek biedakami też nie byli.
GS: Czy rozmawiałeś z miejscowymi jak im się żyje, np. jakie płacą podatki itd?
TW: O podatkach nie wiem, nie wiem też ile ci goście zarabiali, ale wiem, że w Pekinie pensja 200 euro to jest dobra pensja.
GS: Czyli 800 PLN. A koszty życia?
TW: Koszty są bardzo niskie. Codziennie chodziliśmy na stołówkę na obiad, a'la szwedzki stół i to kosztowało 1.5 euro. Taksówka za km ok 80 groszy.
GS: A jakie jedzenie?
TW: Chińskie jedzenie.
GS: Strach zapytać co to było. A dobre?
TW: Ja lubię, czasami nie za bardzo dobre, ale zazwyczaj tak. Wydaje mi się, że w Chinach jest lepsze jedzenie niż w większości państw europejskich.
GS: A czy rozmawiałeś z Chińczykami o polityce? W ogóle można było iść z nimi na browar? Mają tam browar, tak poza tym?
TW: O polityce nie gadałem. Nie wiedziałem, czy to dobry pomysł poruszać takie tematy. Tym bardziej, że Chińczycy to nie za bardzo chyba są poinforaowani o Tybecie, myślę, że władza im stosownie dozuje informacje polityczne. Piwko mają, nawet dobre. Ale tak w ogóle to jest raj dla pijaków. W Carrefour'rze można było kupić 4,5 lita alkoholu 60% za 29 juanów.
GS: Mają alkohol z ryżu?
TW: Z ryżu to mają wina jakieś, ale nie piłem, bo w Korei probowałem i było ohydne.
GS: A ludzie jacy? Można się zaprzyjaźnić? Np. zaprosił cię ktoś do domu, albo na imprezę?
TW: Ogólnie ludzie są bardzo przyjaźni i mili, ale raczej nie chcą nawiązywać bliższych kontaktów.
GS: W rozmowach z tobą narzekali na coś ? Albo np. chcieli wyjechać z Chin?
TW: Nie, ale byli ciekawi jak pewne sprawy wyglądają u nas, ale takie typowe sprawy, życiowe. Np. w restauracji nie chcieli wziąć ode mnie napiwku. No i gość z którym byłem, pytał się dlaczego w ogole chcę dać i czy w Polsce to jest obowiazkowe itp.
GS. A jak kobiety? W twojej firmie pracowały jakieś?
TW: Pracowały, nawet mogę powiedzieć, że dużo ich było. W firmie co się zajmuje softwarem to w porównaniu z Polską, to nienaturalnie dużo. Ja pracowałem tylko z 2 facetami i nie wiem czy te dziewczyny były programistami, ale z drugiej strony nie sądzę, żeby tylko z administracji były. Ja nie jestem amatorem azjatyckiej urody, ale zdarzały się bardzo ładne. Ale wyjątkowo. Ogólnie, Chińczycy mają problemy z cerą i pełno mają krost na buziach.
GS: A jak sprawy obyczajowe w znaczeniu damsko-męskim, dało się zaobserwować? Obyczaje purytańskie, czy nie bardzo?
TW: Wydaj mi się, ze traktują się na równi, nie ma różnicy czy to facet czy babka. Ale np coś takiego, jak otwieranie drzwi, czy puszczenie przodem to nie wystepuje. Nie raz widziałem przy sklepie, jak szedł facet z babką, a babka dźwigała siaty.
GS: A prostytucja? Były dziewczynki na ulicy?
TW: Nie, ale przy lepszych hotelach wieczorem to co chwila jakiś alfons zaczepia. To w ogóle chyba nie jest legalne u nich. Znaczy u nas też nie jest, ale u nich chyba bardziej tępione i "niebezpieczne".
GS: A co do ubiorów, różnią się od Europejczyków?
TW: Tak jak powiedziałem, tam jest spora bieda i to widać na ulicy właśnie po ubiorach: jakieś waciaki itp. Ale jak ktoś nie jest biedny to ubiera się identycznie jak my. W firmie jak w Europie, te same levisy z Chin. A ludzi w tradycyjnych strojach to się rzadko widuje i zazwyczaj to jakieś starsze osoby.
GS: Rzuca się jakoś w oczy, że to kraj komunistyczny? Np. jakieś portrety wodzów?
TW: No jest Mao na placu Tien An Men.
GS: A w firmie?
TW: Firma jak europejska, poza tym, że ciągle piją herbatę z termosów.
GS: Co byś radził przyjeżdżającym do Chin?
TW: Przede wszystkim, jak ktoś chce ci coś sprzedać, to zazwyczaj możesz to kupić za 1/3 początkowej ceny i to nawet jak wydaje ci się, że początkowa cena jest rozsądna!!! Jak nie masz serca, to nawet za ¼.
GS: Ale w sklepie czy na straganie?
TW: Wszędzie, gdzie nie ma podanych cen.
GS: Dzięki za rozmowę.
51
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (4)