Grim Sfirkow Grim Sfirkow
202
BLOG

Wunderwaffe, czyli legenda o Stalinie krótka

Grim Sfirkow Grim Sfirkow Kultura Obserwuj notkę 3

Grudzień roku 1941. Niemieckie zagony pancerne mkną ku Moskwie. Do centrum miasta brakuje im jeszcze 30 kilometrów. Władze cywilne ewakuowano. Komunistom i samemu Stalinowi grunt pali się już pod nogami.

Siedział  Stalin na swym tronie i dumał, co tu robić? Wrogowie rozstrzelani, sabotażyści wywiezieni, a tu wciąż klęska za klęską. Przecież naukowo, obiektywnie rzecz biorąc, wg. marksizmu - leninizmu w  Niemczech powinna trwać już rewolucja, a ich armia dawno powinna już zwrócić się przeciw swoim dowódcom. I taka jest niewątpliwie obiektywna, rewolucyjna prawda. Jednak póki co, subiektywnie rzecz biorąc, Niemcy są coraz bliżej, a ratunku nie widać. Stalin zawołał więc swoich bojarów.

Bojarzy weszli i padli przed Stalinem na twarz, i bijąc pokłony, zawołali: "Panie nasz, nie ma innego ratunku dla Ciebie, musimy użyć nasze cudownej broni!" Nawet przez posągowe oblicze Stalina przeszedł cień przestrachu i wahania. Jednak powiedział: "Dobrze, skoro nie ma innego ratunku - użyjemy jej".

Tej nocy, specjalna grupa funkcjonariuszy NKWD pod osobistym kierunkiem Berii, zabrała z Kremla ładunek, załadowała go do samolotu Ił-4. Załoga otrzymała rozkaz okrążać Moskwę aż do wyczerpania paliwa. Na rezultat nie trzeba było długo czekać. Wkrótce przyszło załamanie pogody. Niemiecka ofensywa utknęła w mrozie i śniegu. 

Tajemnica ładunku była jednym z najpilniej strzeżonych sekretów ZSRR. Sekret tajemniczej broni Stalina interesował USA, które starało się odkryć, jaką to  tajemniczą broń meteorologiczną mają w swoim arsenale Sowieci. 24 agentów CIA i 12 agentów Mosadu oddało życie, próbując dojść do prawy. A kiedy już nawet dochodzili do świadków wydarzeń, ci umierali: a to popełniali samobójstwo, strzelając sobie w potylicę ze służbowej broni, a to zapadali na nieznana chorobę, w czasie której wypadały im włosy a ciało gniło, a to ginęli w wypadkach samochodowych. 

Dopiero w latach siedemdziesiątych sprawę wyjaśnił jeden z dysydentów - uciekinierów. Był on jednym z funkcjonariuszy NKWD, którzy konwojowali ładunek. Po tych wydarzeniach nawrócił się na prawosławie, w związku z czym kilkanaście lat spędził pod kluczem w "psychuszce".  Okazało się, że tej nocy Stalin rozkazał załadować na samolot kopię cudownej ikony Matki Boskiej Kazańskiej (oryginał, jak wiadomo znajdował się w Watykanie) i okrążać wraz z nią Moskwę.

Morał z tej historii: módlcie się do Boga, bo jeśli wysłuchał taką kreaturę jak Stalin, to każdego wysłucha! 

Popieram prawo własności, JOW, niskie podatki, przejrzyste prawo, karanie przestępców. Jestem przeciw uchwalaniu prawa, którego nikt nie będzie przestrzegał (poza frajerami). Nie mam nic przeciw skandynawskiemu modelowi państwa, o ile jego wprowadzanie rozpocznie się od przywrócenia monarchii.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Kultura