Grim Sfirkow Grim Sfirkow
31
BLOG

Bliskie spotkania trzeciego stopnia

Grim Sfirkow Grim Sfirkow Kultura Obserwuj notkę 1

Scena pierwsza: Mój przyjaciel umówił się ze swoimi kolegami z klasy na Mojej Klasie na spotkanie. Mieli zejść się w barze ... w Wołominie koło przejazdu kolejowego. Nie wiem który z kolegów mojego przyjaciela zaproponował tę lokalizację, ale mi od razu by się zapaliło czerwone światełko. W czasach studenckich, kiedy jeszcze grałem z zespole, mieliśmy dać tam koncert. W końcu rzecz nie wypaliła, ale tego dnia, kiedy mieliśmy grać, akurat kogoś tam postrzelono. Zapamiętałem to i nigdy staram się tam nie chodzić.

Mój przyjaciel nie wiedział o tej przygodzie i śmiało poszedł na spotkanie. Pierwsza osoba jaką spotkał, to był dresiarz, który klęczał na kolanach w ogródku, między krzakami  i oddawał nadmiar spożytych trunków. Bar ma wygląd niepozorny, ot, murowany budyneczek. W środku panował półmrok. Kiedy wzrok przyzwyczaił mu się do ciemności mój przyjaciel skonstatował, że lokal jest pusty. Jest tylko tleniona i wydekoltowana barmanka, oraz jeden gość: dresiarz siedzący ze zwieszoną głową z kuflem piwa w rękach. Kiedy mój kolega rozglądał się niezdecydowany, dresiarz podniósł z trudem głowę. Powieki odsłaniały głównie białka jego oczu, źrenice ledwie spod nich wyglądały, a w kąciku oka zbierała mu się kropla krwi. Oko miał podbite. Wyostrzywszy w końcu wzrok na moim koledze odezwał się z te słowa: "Te, łysy! Zamknięte! Wypierdalać!". Mój kolega nie bardzo sie przeląkł, bo po pierwsze ułomkiem nie jest, a po drugie koleś był sam. Niemniej postanowił po chwili ulotnić się, bo jego umówieni koledzy nie pojawiali się. Kiedy wychodził zobaczył, że dresiarz, który poprzednio rzygał, jest trzymany przy ścianie przez drugiego, który go co jakiś czas okładał pięścią i krzyczał: "Ty chuju! Jakbyś nie był pijany, to bym cię zajebał! Ale jutro solówa!"

Scena druga: mój inny kolega szukał w Warszawie mieszkania. W tym celu pojechał pod adres z ogłoszenia na Bielany. Okolica wyglądała przyzwoicie, pod wskazanym adresem znajdował się domek. Ogródek wokół był mocno zapuszczony, ale mój kolega niezrażony zadzwonił. Najpierw cisza. Zadzwonił drugi raz. W końcu, po dłuższej chwili drzwi się otwarły. W drzwiach stanął nieogolony i rozczochrany facet w niekreślonym wieku w kalesonach. Z kaleson wystawał mu fragment przyrodzenia. "Ja z ogłoszenia - zaczął mój kolega - czy aktualne?". "Jak najbardziej, zapraszam" - odpowiedział gospodarz. W środku panował bałagan - mówiąc delikatnie. "O proszę, to ten pokój" - gospodarz doprowadził mojego kolegę do odpowiedniego pomieszczenia. Otworzył drzwi. Z nad stołu, na którym stało pół litra wódki i leżały karty podniosły się trzy pary oczu. Panowie o wyglądzie nie odbiegającym specjalnie od wyglądu gospodarza, podjęli po chwili przerwaną grę. W tym pokoju również panował bałagan, z pod stołem walały się szmaty i opróżnione butelki. "O tu może Pan spać" -  gospodarz wskazał na łóżko. 'Obok niego?" spytał mój kolega? Na wskazanym meblu leżał w swobodnej pozie jeden z uczestników libacji, o głową odchylona do tyłu, otwartymi ustami i wyciągnięta daleko za plecy ręką, chrapiąc i pogwizdując.  Po obejrzeniu lokalu mój kolega pożegnał się z gospodarzem i powiedział, że jeszcze się zastanowi, bo ma kilka innych lokalizacji. "Nie powiedziałem nie" - jak mi później relacjonował. "Cena była atrakcyjna. A i wypić było by z kim".

Morał: jakże blisko nas, na wyciągnięcie ręki żyją ludzie o całkiem odmiennych życiowych priorytetach i innym stylu życia. Nie mogę powiedzieć, by ich życie było mniej intensywne, albo mniej ciekawe - ale jakże inne!

Popieram prawo własności, JOW, niskie podatki, przejrzyste prawo, karanie przestępców. Jestem przeciw uchwalaniu prawa, którego nikt nie będzie przestrzegał (poza frajerami). Nie mam nic przeciw skandynawskiemu modelowi państwa, o ile jego wprowadzanie rozpocznie się od przywrócenia monarchii.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Kultura