57 obserwujących
504 notki
750k odsłon
1956 odsłon

Demokracja według @Jana Maka

Wykop Skomentuj140

     Lubię czytać komentarze entuzjastów PiS. Dość łatwo można rozszyfrować ich motywacje, a do tego często ich ponosi i po prostu bredzą – jedni piszą, że opozycja jest słaba i niezorganizowana, a inni na odmianę płaczą, że:

„jan mak

1 maja 2020, 11:08

@PK2 

o tym że z państwem jest coś mega nie tak świadczy fakt, że jako jedyne państwo na Zachodzie mamy silną i zorganizowaną antydemokratyczną opozycję.”

    Logika zawarta w tym komentarzu spowodowała, że zaproponowałem mojej Koleżance Małżonce wprowadzenie nowych, w pełni demokratycznych zasad prowadzenia gospodarstwa domowego:

1. Wprowadza się następującą zasadę obliczania naszych głosów:

2. Mój głos posiada wagę równą 100. Wagę głosu Koleżanki Małżonki oblicza się według reguły:

P=//100 (np. P=60/100=0,6) 

     Jest to w pełni demokratyczna zasada uwzględniająca oczywiste różnice sił i potrzeb, podobnie, jak reguła d’Hondta, która służy nam do obliczania liczby mandatów w Sejmie RP. Jest słuszne i demokratyczne, aby więksi i silniejsi otrzymywali premię za wielkość i siłę!   

W wyborach 2019 premia ta wyniosła aż 35 mandatów dla PiS, KO/PO zyskało dodatkowo 8 mandatów – a Konfederacja straciła aż 20 mandatów – szczegóły i obliczenia:  

https://www.salon24.pl/u/barbarus/993602,wyborcze-figle-migle

Niestety Koleżanka Małżonka nie okazała zrozumienia i nie wyraziła zgody na nowe, niewątpliwie sprawiedliwe i demokratyczne reguły i zagroziła mi strajkiem totalnym (a wszyscy Panowie wiedzą, że to nie przelewki). Nie pomogły wywody czołowego logika Salonu24. Tłumaczyłem za p.Janem Makiem:

„...zamiast stosować obstrukcję powiedz: OK. Sytuacja jest nadzwyczajna! Mamy miesiąc czasu. Trzeba przygotować wybory korespondencyjne, jak najlepiej da się w tej szczególnej sytuacji, to oczywiście że dalibyśmy radę.”

     A zapowiadało się tak pięknie – mógłbym złożyć dowolną propozycję (oczywiście w „trybie poselskim”, aby uniknąć zbędnych konsultacji wstępnych), następnie mój projekt demokratycznie byłby głosowany (dałbym przecież Koleżance Małżonce możliwość zgłaszania poprawek, które potem większość by odrzuciła), przedyskutowania (1 minuta na wypowiedź!) i po odrzuceniu uwag mniejszości projekt byłby niezwłocznie wprowadzany w życie… Ech, rozmarzyłem się.

     Ale poważnie – jak można mówić o demokracji, jeśli „na wejściu” jedna strona dostaje aż tyle kart-jokerów. Podobno to rządy większości – a w Polsce w ostatnich wyborach do Sejmu PiS otrzymał 8052 tys. głosów, a pozostałe partie 10215 tys. głosów. Podobno Pan Jan Mak jest matematykiem – ale rozumiem, PiS uzyskał większość „polityczną” wynikającą z tego, jak liczy się „większość”. W końcu to tylko kwestia definicji operatora...

     W wyborach do Senatu liczono normalną większość w okręgu – i w efekcie PiS stracił większość w tej izbie. Podniósł się więc głośny „kwik” (ulubiony termin „dziennikarzy” GP i TVP):

„Jak to – to już nie można uchwalić ustawy w Sejmie wieczorem, „przyklepać” w Senacie w nocy, a Prezydent podpisze ją nad ranem”. Toż to oczywista obstrukcja! Trzeba „przyprawić gębę” Marszałkowi Senatu (na zasadzie „pokaż lekarzu, co masz w garażu”) – medialni harcownicy do boju! PiS musi odzyskać PEŁNIĘ WAAADZY (każdej!) - bo przecież to się po prostu tej JEDYNIE SŁUSZNEJ PARTII NALEŻY!

Wykop Skomentuj140
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka