56 obserwujących
515 notek
766k odsłon
  1457   0

Praca zdalna czyli korzyść z pandemii

domena publiczna
domena publiczna

      Praca (i edukacja) zdalna wzbudza wiele emocji. Ostatnio bloger @NowyProtest opublikował na Salonie24 interesujący tekst na ten temat, jednak jak wiele notek poruszających konkretne problemy zniknął on szybko w głębokich czeluściach tak zwanej „salonowej piwnicy”. Swoją drogą świadczy to o kierunkach rozwoju tej platformy wymiany myśli oraz idei i Salon24 coraz bardziej dryfuje w stronę gazety internetowej. Rosnąca przewaga promowanych notek redakcyjnych skutkuje ograniczeniem i wręcz zanikaniem otwartej dyskusji blogerskiej.

      Ale przejdźmy do rzeczy, bo sprawy pracy i edukacji zdalnej uważam za bardzo ważne. Wdrożenie edukacji i pracy zdalnej w okresie pandemii zostało przeprowadzone znaną z okresu II Wojny Światowej metodą „rozpoznania bojem” (którą zresztą używali wówczas wszyscy, nie tylko Sowieci). Oczywiście w przypadku pandemii ta metoda była w zasadzie jedyną możliwą. Należało przede wszystkim zablokować kanały rozprzestrzeniania się wirusa. I tak też postąpiono, pomimo że tak naprawdę ani gospodarka ani edukacja tak naprawdę nie były na to przygotowane. Rządzący wybrali więc metodę „ja rzucam pomysł – a wy go łapcie”.

     Radzono sobie więc tym, co było natychmiast do dyspozycji. W edukacji zdalnej praktyce stanowiskiem pracy ucznia/studenta stał się zwykły komputer przenośny wyposażony w standardowy system operacyjny i typową przeglądarkę. Jako oprogramowanie serwerów używano standardowych rozwiązań (np. ZOOM) – zarówno w wersjach nieodpłatnych jak i komercyjnych. W dużej mierze jednak to się udało – ale oczywiście nie wszędzie.

    Gospodarka była w znacznie lepszej sytuacji. Oczywiście nie da się zbudować domu ani montować samochodów metodą pracy zdalnej, jednak znaczna część zadań „biurowych” (zwłaszcza w dużych korporacjach zagranicznych) może być realizowana w reżimie pracy zdalnej. Wiele korporacji posiada w Polsce centra dystrybucyjne w których pracuje spora liczba pracowników (zazwyczaj w biurach typu „OpenSpace”), coraz popularniejsze na całym Świecie są zdalne centra wsparcia technicznego nawet pracujące w systemie „Follow the Sun” (kogo nie denerwuje pseudo „Sztuczna inteligencja” stosowana przez operatorów telekomunikacyjnych?), różne instytucje finansowe, agencje reklamowe i promocyjne wykorzystują tak zwane „Call Centers” lub wręcz prywatne linie zleceniobiorców. W wielu przypadkach są to działania na pograniczu prawa - np. przedstawiciele firm promocyjnych, a nawet windykacyjnych przedstawiają się jako „bank” żądając podania „danych identyfikacyjnych”, przy czym sprawdzenie tożsamości i upoważnień osoby jest co najmniej iluzoryczne. Tak naprawdę nie wiemy więc kim naprawdę jest miła (lub mniej grzeczna osoba), której żąda podania naszych danych – a na ogół jest to p.Kasia Kowalska lub p.Tadek Nowak (najczęściej są to osoby zarabiające na „umowę-zlecenie” korzystające ze zdalnego komputerowego „promptera”), których tożsamości i uprawnień nie możemy sprawdzić.

Chciałbym zapewnić wszystkim PT Czytelników, że z praktyki wiem o czym piszę!

    Sam choć jestem emerytowanym pracownikiem naukowym i prowadziłem wielokrotnie (zarówno dla uczelni, jak i w ramach płatnego „Centrum Edukacyjnego” pracującego na rzecz światowych producentów oprogramowania) zdalne zajęcia – zarówno na zlecenia klientów z Polski jak i z zagranicy. Oczywiście wymaga to odpowiednich warunków (podczas takiego kursu musiałem być dostępny przez 8 godzin i 5 dni w tygodniu z krótkimi przerwami) do dyspozycji kursantów – nie ma więc mowy np. o równoczesnym zajmowaniu się małymi dziećmi (w moim przypadku wnukami).

    Jednak moje dorosłe dzieci są w zupełnie innej sytuacji – jedna pracuje w centrum dystrybucyjnym wielkiej korporacji i samotnie wychowuje trójkę dzieci (dwójka bliźniaków to przedszkolaki, najstarsza wnuczka chodzi już do szkoły), druga córka ma jedno dziecko (zajmuje się promocją, kontaktami z klientami i projektowaniem), dwójka młodszych dzieci również często pracuje zdalnie (córka wykonuje typowe prace organizacyjne, syn pracuje w centrum wsparcia technicznego sieci komputerowych).

    Wszyscy wymienieni powyżej członkowie mojej najbliższej rodziny pracują obecnie w reżimie pracy zdalnej. Co więcej – przejście na pracę zdalną w ich przypadkach zostało wręcz wymuszone przez pracodawcę! Nie znaczy to oczywiście, że zawsze jest to możliwe. W przypadku konieczności zapewnienia ciągłej opieki nad dziećmi (zamknięcie przedszkoli i szkół) praca zdalna jest w praktyce niemożliwa (pozostają babcie i dziadkowie albo zatrudnienie opieki). Jednak w mojej praktyce prowadziłem szkolenia dla wielkich korporacji (np. IBM, HP czy Philip Morris) i widziałem wiele luksusowych biur „Open Space”, w których pracownicy praktycznie cały dzień siedzą w swoich boksach przed stanowiskiem komputerowym spotykając się dość rzadko służbowo na różnych zebraniach lub odprawach. Wystarczy jeden przykład – słynny warszawski „mordor” , którym według Wikipedii wykorzystanie powierzchni biurowej spadło już w 2019 r. do ok 20%! 

Lubię to! Skomentuj62 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo